Muppety: Poza prawem. Popularne kukiełki ruszają w trasę

Maja Staniszewska
20.03.2014 , aktualizacja: 20.03.2014 17:25
A A A Drukuj
Z ekranów telewizorów najlepiej pamiętają je ci, którzy dorastali w latach 80. Reszta może je poznać w kinie. Mupety, trupa zwariowanych artystów z pluszu i gąbki, wracają w komedii "Muppety: Poza prawem"
Nowy film ze stworzonymi przez nieodżałowanego Jima Hensona niezwykle utalentowanymi lalkami, z konferansjerem Kermitem na czele, zaczyna się w miejscu, w którym skończył się poprzedni. Mupety, wcześniej rozsiane po świecie, spotkały się i dały niezpomniany show. Teraz zjawia się u nich impresario Dominic Badguy (Gervais) i proponuje tournée po Europie. Kermit jest sceptyczny, ale zespół bardzo chce jechać, więc się zgadza. I tylko Zwierzak wietrzy tu jakiś podstęp, ale nie potrafi wyartykułować swoich wątpliwości.

Pierwszy występ ma się odbyć w Berlinie w wielkiej sali, o której obłożenie mupety bardzo się martwią. Okazuje się jednak, że na widowni jest komplet, a show ma doskonałe recenzję. I tylko Kermit jest jakiś dziwny... Bo tak naprawdę nie jest to Kermit, tylko najbardziej poszukiwany przestępca świata Constatntine, podobny do zielonego konferansjera jak dwie krople wody. Różni ich tylko pieprzyk na policzku. W teatralnej garderobie nietrudno jednak o zieloną szminkę...

Gdy Constantine zajmuje jego miejsce, Kermit trafia zamiast niego do rosyjskiego łagru, którego szefowa, Nadia (Fey), jest jego wielką fanką. Kermit musi przyzwyczaić się do więziennego życia. Tymczasem jego przyjaciele, w tym Miss Piggy, której największe marzenie (kto oglądał "The Muppet Show" doskonale wie jakie) ma się wkrótce spełnić, jadą na kolejne występy do Madrytu i Dublina. Nieprzypadkowo w każdym z miast ma miejsce brawurowa kradzież. Tropem przestępstw rusza mający typowo francuskie podejście do pracy inspektor Interpolu Napoleon (Burrell). Czy uda mu się rozwikłać zagadkę przestępstw, zanim złoczyńcy - Constatine i jego prawa ręka Badguy - wykonają swój ostatni, brawurowy skok? No i czy któryś z mupetów odkryje wreszcie, że z Kermitem jest coś nie tak? Zobaczcie w kinie na pełnej gagów, humoru sytuacyjnego, ciętych ripost i piosenek (niektóre z nich to naprawdę wielkie hity) komedii "Muppety: Poza prawem". To naprawdę powrót w niezłym stylu, o wiele bardziej udany niż poprzedni film, który w kinach był dwa lata temu.

Można się naprawdę szczerze pośmiać, choć może nieco za często mupety śmieją się same z siebie. Ale żartują też z amerykańskiej obsesji rozmiaru, francuskich urlopów i walca. Oraz reputacji Danny'ego Trejo (popularny aktor znany z filmów Tarantino i Rodrigueza, który zanim został aktorem, siedział w więzieniu). Pojawianie się na chwilę na ekranie rozmaitych gwiazd to znak rozpoznawczy mupetów. Ciekawe, ile z nich uda wam się wypatrzyć.

Komediowe trio

Najzabawniejsze i najzdolniejsze lalki świata jako towarzystwo w nowym filmie zgromadziły prawdziwą śmietankę komedii. Tina Fey, Ricky Gervais i Ty Burrell różnią się między sobą zasadniczo, bawi każde z nich.

Tina Fey (Nadia, naczelniczka gułagu)
43-latka z Pensylwanii na komedie była skazana - już jako dziecko oglądała z rodzicami "Latający cyrk Monty Pythona", filmy braci Marx i kultowy "Saturday Night Live". Kilkanaście lat później bardzo inteligentna i dowcipna 27-latka została autorką skeczy to tego programu, później główną autorką, a wreszcie także pojawiła się na wizji. Doskonale wypadała jako kandydatka na wiceprezydenta Sarah Palin, którą koncertowo ośmieszała w politycznych skeczach. Po czym... odeszła z "SNL", by pisać, produkować i grać główna rolę w cieszącym się ogromnym powodzeniem serialu "Rockefeller Plaza 30". Ze swoją przyjaciółką Amy Poehler dwa razy prowadziła galę Złotych Globów, rozśmieszając do łez i gwiazdy, wobec których były bezlitośnie złośliwe, i publiczność, która natychmiast je pokochała. Od czasu do czasu Fey gra także w filmach, najbardziej znany z nich to "Wredne dziewczyny", gdzie była także scenarzystką. Z mężem i dwiema córkami mieszka na Manhattanie.

Ty Burrell (Jean Pierre Napoleon, inspektor Interpolu)
Chłopak z małego miasteczka w Oregonie długo musiał przebijać się do sławy. Wystąpił co prawda w "Helikopterze w ogniu", ale zagrała tam też połowa hollywoodzkich aktorów z jego pokolenia (dziś ma 46 lat). Popularność i rozpoznawalność przyniósł Burrellowi dopiero obsypywany nagrodami serial "Współczesna rodzina", w którym gra kompletnie niedojrzałego, irytującego "fajnego tatę", czyli, jak mówi jego serialowa żona, jeszcze jedno dziecko w domu (mają troje). Kariera Burrella nabrała rozpędu. Gdyby nie polski dubbing, można by go było usłyszeć jako Pana Peabody'ego, genialnego psa w kreskówce "Pan Peabody i Sherman", będzie też użyczał głosu biełudze w kontynuacji "Gdzie jest Nemo". No i oczywiście, we "Współczesnej rodzinie".

Ricky Gervais (Dominic Badguy zwany również Numerem Drugim, agent mupetów i prawa ręka przestępcy Constantine'a)
Angielski człowiek-orkiestra: komik, aktor, reżyser, producent, muzyk, pisarz i radiowiec o brutalnym poczuciu humoru, które najlepiej mogli poznać widzowie jego stand-upów. Nie ma dla niego świętości. I z tej brutalnej szczerości ("nie rozumiem, dlaczego grube dziewczyny noszą szpilki - nie wydają się dzięki temu szczuplejsze, po prostu szybciej słychać jak nadchodzą") uczynił swój znak rozpoznawczy. Najlepiej znany jest jednak jako autor i gwiazda serialu "The Office", gdzie grał szefa-idiotę. To on także, przed Fey i Poehler, prowadził Złote Globy, podczas których zgromadzone na widowni gwiazdy musiały wspiąć się na wyżyny swoich aktorskich umiejętności, by nie pokazać przerażenia na twarzach w oczekiwaniu na kąśliwy żart Gervaisa.

Zobacz więcej na temat:

  • Podziel się
Bestsellery