Modowe książki, które warto położyć pod choinką

poleca Agata Piasecka
11.12.2012 , aktualizacja: 11.12.2012 16:06
A A A Drukuj
Dobrych książek o modzie w Polsce jest niewiele, a czasem - jak "Sukces według Teen Vogue. Praktyczne porady tych, którzy rządzą światem mody" - zostają przetłumaczone po dwóch latach, więc trochę tracą na aktualności. Na szczęście ostatnio na półki księgarń trafiło kilka tytułów, które ucieszą fanów mody
"Bądź boska", Monika Jurczyk, wyd. Muza SA, 29,99 zł




Warto wydać 30 zł, bo poznanie własnego typu sylwetki pozwoli nie tylko uniknąć wydatków na nie pasujące ciuchy, ale także być może zbliżyć się do ideału wskazanego w tytule.

Monika Jurczyk to stylistka, specjalistka od wizerunku i pierwsza polska personal shopperka - na zakupy z klientami zaczęła chodzić już siedem lat temu. W swojej pierwszej książce zebraną przez lata wiedzą dzieli się z czytelnikami. Już na wstępie stanowczo odradza nadużywanie tak lubianego przez Polki czarnego. Dlaczego? Bo czerń wcale nie wyszczupla, za to postarza i podkreśla zmęczenie. Dla własnego dobra lepiej więc kupować kolorowe ubrania dopasowane do sylwetki.

Podobnie jak znane z telewizji brytyjskie stylistki Trinny i Susannah, Jurczyk wymyśliła własne typy sylwetki. Jest ich dziewięć i są oznaczone literami: O, S, Y, L, W, E, T, K, A. Sama Jurczyk przyznaje, że ma figurę typu Y, czyli szerokie ramiona, dość duży biust i wąskie biodra.

Każdej sylwetce autorka poświęciła osobny podrozdział, w którym wyszczególnia jej elementy charakterystyczne, ilustrując wywód odpowiednim zdjęciem modelki. Po odnalezieniu odpowiedniego dla nas typu wystarczy zapoznać się ze wskazówkami i z listą zakupów można ruszać na zakupy.

Dużą zaletą książki jest to, że mogą po nią sięgnąć różne pokolenia kobiet: córka, mama, a nawet babcia. Paniom, które skończyły 65 lat, poświęcono osobny rozdział, w którym autorka wyjaśnia, co powinno znaleźć się w szefie dojrzałej kobiety i dlaczego powinny to być m.in. dżinsy. A stylizacje dla dojrzałych pań na zdjęciach prezentuje jej babcia.

Ostatni rozdział dedykowany jest przyszłym mamom: znajdą tu propozycje ubiorów na wszystkie trymestry ciąży oraz opis wyprawki, jaką powinny sobie sprawić. Cenne jest to, że wszystkie rady były testowane osobiście. Rozdziału nie zdobią więc zdjęcia modelki z ukrytą poduszką, lecz ciężarnej stylistki.

Ciekawym uzupełnieniem całości jest rozdział "Sztuczki Shopperki", w którym autorka pozując do zdjęć pokazuje, jak skupiając się na detalach - np. długości rękawów marynarki albo głębokości dekoltu - można modelować całą sylwetkę. Znajdziemy także piramidę prawidłowego ubierania się, z której dowiemy się, że 40 proc. naszej garderoby powinny stanowić dobrej jakości rzeczy klasyczne, a tylko 10 proc. tzw. ostatnie krzyki mody. Tę stronę warto wyrwać z książki i chodzić z nią na zakupy, żeby nie dać się naciągnąć na ciuchy, która za parę miesięcy wylądują na dnie szafy.



"Encyklopedia materiałów odzieżowych. Podręcznik kreatywnego doboru tkanin dla projektantów", Gail Baugh, wyd. Arkady, 89,90 zł




Po starannej lekturze tej książki z pewnością zwrócimy większą uwagę na skład wiszących na sklepowych wieszakach ubiorów. A dla przyszłych projektantów dodatkową zachętą może być fakt, że to pierwsza książka rekomendowana przez organizatora konkursu Fashion Designer Awards.

Jednak - wbrew tytułowi - nie musisz od razu planować kariery międzynarodowego kreatora mody, żeby sięgnąć po tę książkę. Wystarczy, że chcesz dowiedzieć się czegoś więcej o tkaninach, ich wykorzystaniu i składzie, albo lepiej zrozumieć informacje na ubraniowych metkach.

Gail Baugh spędził lata pracując dla amerykańskich domów towarowych Marshall Field & Company oraz Macy's. Ma licencjat z chemii przemysłu włókienniczego, a magisterium z zachowań konsumenckich związanych z zakupem nowej odzieży oraz pozbywaniem się starej i ich wpływie na lokalne gospodarki i ekosystem. Jego podręcznik adresowany jest głównie do przyszłych projektantów mody, jednak napisany przystępnym językiem będzie zrozumiały także dla zupełnych laików.

Książka dzieli się na cztery części. W pierwszej autor pokrótce objaśnia, dlaczego ważne jest odpowiedzialne projektowanie ubioru. W drugiej zaznajamia czytelnika i drobiazgowo tłumaczy mu podstawowe pojęcia takie jak włókna, tkanina czy barwienie. Po uważnej lekturze tej części bez trudu zrozumiemy wszystko, co znajduje się w dalszych częściach. W trzeciej, najobszerniejszej, drobiazgowo opisano ponad sto różnych materiałów od tak oczywistych jak polar po mało komu znany challis (podobny do muślinu) czy surah (cienka, elegancka tkanina o skośnym splocie i lekko połyskującej powierzchni). Każdemu materiałowi poświęcono strona lub dwie - dowiadujemy się z nich dokładnie, do czego jest wykorzystywany, z czego powstaje, jakie ma rodzaje, cechy charakterystyczne, wady i zalety. Brakuje tylko próbki, której można by dotknąć.



"The Sartorialist: Closer", Scott Schuman, Penguin Books, ok. 110 zł*




"Closer" to album, którego cenę łatwiej przełknąć wiedząc, że zajrzy się do niego więcej niż raz. A tak z pewnością będzie. Pobieżne przejrzenie ponad 500 stron zdjęć pięknie i oryginalnie ubranych ludzi zajęło mi ponad godzinę, drugie - bardziej wnikliwe - ponad dwie godziny, a dotarłam ledwie do połowy. Teraz mam tę książkę zawsze pod rękę, bo można z niej czerpać mnóstwo odwagi i inspiracji do tworzenia własnych oryginalnych strojów, które nie będę wyglądać jak zdjęte z manekina któregoś z sieciowych sklepów.

The Sartorialist, a właściwie Scott Schuman, to pierwszy i najsłynniejszy modowy bloger świata, którego stronę miesięcznie odwiedza 14 mln osób. "Closer" to już druga książka ze zdjęciami jego autorstwa.

W obiektywie Sartorialista wszyscy ludzie są piękni bez względu na to, czy mieszkają w Nowym Jorku, czy w małej wiosce w Maroku, niezależnie od tego, czy są dziećmi, nastolatkami, osobami dojrzałymi czy staruszkami. Bohaterowie zdjęć nie są podpisani, nawet jeżeli bloger fotografuje akurat sławy pokoju rapera Kanye Westa czy dyrektor artystycznej japońskiego "Vogue'a" Annę dello Russo. Nie znamy ich imienia ani nie wiemy, ile mają lat, w indeksie na końcu książki możemy tylko sprawdzić, gdzie i kiedy zostali sfotografowani.

Bohaterowie zdjęć Schumana nie są ubrani wedle najnowszych trendów, nie noszą najdroższych ubrań, a o części z nich można powiedzieć, że wyglądają dosyć dziwacznie. Mimo to przeglądając album o żadnym z nich nie powiedziałoby się, że ma zły styl. Wręcz przeciwnie - mają świetny styl, i widać, że kreują go od początku do końca sami. A autor, wybierając akurat takie stylizacje, zdaje się mówić: "Nie zwracajcie uwagi na nikogo, ubierajcie się tak, jak chcecie".

Książkę warto mieć w swojej biblioteczce nawet jeżeli nie mówimy płynnie po angielsku. Pośród setek zdjęć znajduje się tylko kilka stron tekstu będącego krótkimi sylwetkami paru osób więcej niż raz pojawiających się na fotografiach, albo luźnymi przemyślenia autora, np. o stylu Włoszek. Wcale nie są niezbędne, by wiedzieć, o co tak naprawdę chodzi w modzie.

* książka do kupienia w Empiku i obcojęzycznych księgarniach

  • Podziel się