Miasta z widokiem na rzekę

Mariusz Jałoszewski, Tomasz Kurowski
04.08.2011 23:00
Miasta walczą o miano polskiego Amsterdamu. I nie chodzi wcale o coffe shopy, ale bulwary i nadrzeczne kamienice. Jeśli znów nas nie podtopi, może być w nich naprawdę pięknie


Nad wodą buduje się nie tylko w metropoliach, ale też średnich miastach i miasteczkach. Wszystko za sprawą deszczu unijnych funduszy oraz nagłego zainteresowania deweloperów, którzy odkryli, że Polacy lubią z okien patrzeć na wodę.

Kto zdobędzie miano polskiego Amsterdamu

Stolica Holandii słynie z urokliwych kamieniczek, położonych tuż nad kanałami. Do holenderskiego ideału zbliża się Gdańsk, Bydgoszcz i Wrocław. Bo tu jest najwięcej rzek i kanałów, ale przede wszystkim stoją budynki, które tworzą klimat miasta. Gdańsk ze względu na położenie nie jest zagrożony powodzią, centrum Bydgoszczy też jest raczej bezpieczne, choć podczas ubiegłorocznej powodzi zostały podtopione bulwary. Wrocław ma najwięcej zabezpieczeń - śluzy, dodatkowe kanały oraz poldery pod miastem. - Co prawda mamy tylko rzekę Motławę i kilka wysp, ale kiedy się usiądzie na brzegu w knajpie i popatrzy na grajków i przepływające jachty, to można poczuć się fantastycznie - mówi Antoni Pawlak, rzecznik gdańskiego ratusza. Nad Motławą jest słynny zabytkowy Żuraw. Inwestycji wciąż przybywa: filharmonia, hotel Gdańsk w zabytkowym spichrzu lub niedawno otwarty hotel Hilton. W tym roku miasto chce podpisać umowę na zabudowę straszącej ruinami Wyspy Spichrzów. - To ma być otwarta dla ludzi przestrzeń z apartamentami stylizowanymi na spichrze, ale także hotele, muzeum - wylicza Pawlak.

Z kolei Bydgoszcz w swojej strategii marketingowej chce, by Polacy kojarzyli miasto z wodą i kanałami. - Leżymy nad Wisłą, Brdą i Kanałem Bydgoskim. Od lat zwracamy się ku wodzie. Nie jesteśmy tak atrakcyjni jak Gdańsk, ale chcemy mieć swoją tożsamość - podkreśla Piotr Kurek, rzecznik tutejszego ratusza. Oczkiem w głowie władz jest rewitalizacja Wyspy Młyńskiej, która wraz z okolicznymi kamienicami zwana jest Wenecją Bydgoską. To turystyczny hit. Odnawia się tam budynki poprzemysłowe, ma powstać nowoczesna marina. Jest plac zabaw dla dzieci, amfiteatr, muzeum z dziełami Jacka Malczewskiego i Witkacego. Turyści chętnie tu zaglądają, bo wyspa jest niedaleko Starego Miasta, wystarczy przejść przez kładkę. W Bydgoszczy pomiędzy biurowcami, hotelami oraz operą kursują stateczki wycieczkowe. W planach jest rewitalizacja dziewiętnastowiecznych kamienic, które psują widok.

Wrocław w czołówce

Miano polskiego Amsterdamu może jednak wyrwać obu miastom Wrocław. Tak przynajmniej obstawiają w Krajowym Zarządzie Gospodarki Wodnej. Pamiętają o wrocławskich mostach i kanałach, doceniają także zabezpieczenia przed powodzią. Oprócz katastroficznej fali z 1997 roku, kiedy pod wodą znalazło się niemal pół miasta, Odra zalewała tylko osiedle Kozanów wybudowane w czasach PRL-u na terenach zalewowych.

- Nad Odrą czas spędzają całe rodziny. Kiedyś pływało tu kilka statków wycieczkowych, teraz jest prawie 10. Zbudowaliśmy kładki na zabytkowy Ostrów Tumski. Mamy most, na którym zakochani zostawiają kłódki - wylicza Paweł Czuma, rzecznik wrocławskiego magistratu. Nad rzeką powstają przystanie, buduje się apartamentowce i biurowce. Z wieżowca Odra Tower ma być widok na Stare Miasto. Czuma zapewnia, że grodzenia rzek, tak jak zrobiono to z mazurskimi jeziorami, nie będzie.

Reszta buduje bulwary

Inne miasta też wracają nad rzeki, ale na mniejszą skalę, bo muszą się liczyć z wielką wodą. Dlatego inwestują raczej w to, czego powódź nie zniszczy. Kraków i Toruń mają bulwary. Stolica - tylko ich namiastkę. Na takie z prawdziwego zdarzenia obok Centrum Nauki Kopernik zamierza wydać 100 mln zł. Ale praski brzeg chce pozostawić dziki. W planach jest tylko kilka sztucznych wysp, które zamienione w tereny zielone, będą Wenecją, tyle że ptasią. Ostatnio zrobiono tu także liczącą 8,5 km ścieżkę dla pieszych i rowerzystów. Tylko w Porcie Praskim oddzielonym śluzą od rzeki powstanie osiedle.

Na bulwary i tereny rekreacyjne postawiły nawet Katowice, choć Rawa ma tutaj zaledwie trzy metry szerokości i czasem znika pod ziemią. Inwestycje nad Rawą mają kosztować 20 mln z! Za część zapłaci, oczywiście, Unia.

Mniejsze miasta nie chcą być gorsze.

Bulwary z mariną żeglarską chce mieć ponad 60-tys. Łomża na Podlasiu (nad Narwią), a od niedawna ma je 4,5-tys. podbiałostocki Supraśl. - Mamy plażę, boiska, a nawet siłownię, ale bez ciężarków, które można ukraść - zachwala swoje włości wiceburmistrz Supraśla Maciej Czarkowski. Z kolei Chełm buduje właśnie nad Uherką jeden z najdłuższych w Polsce bulwarów spacerowo-rowerowych. Ma liczyć 3,5 km. Płaci Unia.

Oryginalnością wszystkich na głowę bije jednak Płock, który jako jedyny w Polsce ma rzeczne molo, na dodatek w kształcie litery J. Otwarto je miesiąc temu. Złośliwi śmieją się, że to jedyne molo wzdłuż rzeki.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl



PYTANIE Czy polskie miasta mogą się równać pod względem turystycznej atrakcyjności z innymi europejskimi metropoliami?

 nie. Jeszcze długo nie
 tak. Cudze chwalicie, swego nie znacie
 mamy swoje atuty, ale infrastruktura i poziom usług pozostawiają wiele do życzenia
 każde miasto ma jakieś swoje unikalne atuty