Nauka języka przepustką do wyższej pensji

Jacek Krajl
11.09.2011 19:00
Dzieci podczas nauki języka angielskiego w SP 2

Dzieci podczas nauki języka angielskiego w SP 2 (Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta)

Przepustką do dobrego zawodu jest znajomość kilku języków. Średnie płace osób, które nie znają żadnego języka obcego, wynosi 3 200 zł brutto - wynika z Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń przeprowadzonego przez Sedlak & Sedlak w 2010 roku. Biegła znajomość jednego języka obcego to zarobki nawet 1 200 zł wyższe.
Najwięcej (4 900 zł) można zarobić, znając w stopniu bardzo dobrym język angielski. Później kolejno: francuski (4 750 zł), niemiecki i hiszpański (po 4 500 zł), włoski (4 125 zł) oraz rosyjski (3 800 zł).

Nie bez powodu najchętniej wybieranym językiem do nauki jest właśnie angielski. Z raportu spółki ESKK wynika, że uczy się go połowa kursantów. Drugie miejsce zajął język niemiecki (11,6 proc.). Od 2007 roku - z powodu wyjazdów do pracy - wzrasta zainteresowanie językami skandynawskimi. Dlatego Polacy chętnie wybierają język norweski, a szwedzki pozostawił w tyle język rosyjski.

Test prawdę ci powie

Wycieczkę do szkoły językowej trzeba poprzedzić testem wiedzy z danego języka. W centrum języków obcych Archibald przygodę z nauką zaczynamy od rejestracji na stronie i testu pisemnego w internecie. Później potwierdzamy umiejętności na miejscu, w biurze obsługi słuchacza. Kolejnym sprawdzianem jest rozmowa z konsultantem przez Skype'a lub na żywo, w siedzibie szkoły. Po analizie pisemnych testów i rozmowy konsultant wskaże optymalny rodzaj kursu oraz poziom zaawansowania. Za 60-godzinny kurs języka angielskiego konwersacyjnego lub gramatycznego w Archibaldzie zapłacimy 990 zł. Tyle samo kosztuje kurs języka rosyjskiego. Podobne kursy z języka niemieckiego, hiszpańskiego i francuskiego są o 100 zł tańsze. Na zniżki mogą jednak liczyć studenci, słuchacze delegowani przez pracodawcę, prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą lub zapisujący się na kurs całą rodziną.

Z kolei w szkole języków obcych Profi-Lingua, która ma oddziały w 16 miastach Polski, za semestr nauki angielskiego (kurs standardowy) w Kielcach zapłacimy 649 zł, w Warszawie 699 zł, a nieco więcej, np. w Krakowie - 733 zł, a w Gdańsku już 789 zł. Podobne ceny za semestr w poszczególnych miastach obowiązują w przypadku języka niemieckiego, francuskiego, włoskiego, hiszpańskiego i rosyjskiego. Droższa będzie nauka języka szwedzkiego lub czeskiego. We Wrocławiu to wydatek rzędu 849 zł.

Z kolei w olsztyńskiej szkole językowej Artos dorośli za 64 lekcje angielskiego w semestrze zapłacą 786 zł, kursy CAE/CPE (102 lekcje) kosztują 1552 zł. Szkoła oferuje również kursy z języka niemieckiego, hiszpańskiego, francuskiego i rosyjskiego. Koszt 64 lekcji w semestrze to 682 zł, a z 18-procentową zniżką na kursach porannych to ponad 100 zł mniej. Zapisy na semestr jesienno-zimowy trwać będą do końca września.

Szkoły kuszą dodatkami

Choć ceny zajęć są do siebie zbliżone, to szkoły kuszą też przyszłych kursantów dodatkami.

W warszawskim oddziale British School cena rocznego kursu obejmuje podręczniki, zeszyty ćwiczeń, materiały dodatkowe przygotowywane na potrzeby zajęć oraz dodatkowe konsultacje i możliwość kontaktu z lektorem prowadzącym. Poza tym na bieżąco można poznać raport o postępach w nauce, dzięki pisemnej opinii lektora.

Wszystkie kursy można opłacić w ratach 0 proc., a liczebność grupy to zwykle 6-10 osób.

W domu, w szkole, w telewizji

Najzdolniejsi uczą się języków na własną rękę. W tym przypadku nie warto skupiać uwagi tylko na podręcznikach. - Mój sposób na angielski to filmy z oryginalną ścieżką dźwiękową, bez dubbingu i coraz częściej bez polskich napisów - mówi 22-letnia Ania, której nie było stać na naukę w szkole językowej. - Najgorzej jest z gramatyką, ale pomaga mi koleżanka. Widzimy się dwa razy w tygodniu, za pomoc z angielskim wykładam jej matematykę - dodaje.

Czy łączenie przyjemnego z pożytecznym rzeczywiście może przynieść korzyści?

- W krajach skandynawskich większość filmów, nawet emitowanych w telewizji, zamiast dubbingu i lektora ma tylko napisy. Dzięki temu od najmłodszych lat można osłuchać się z językiem, co ma wpływ na późniejszą naukę - twierdzi 22-letnia Kasia, absolwentka filologii skandynawskiej w SWPS.

Alternatywą dla nauki z telewizji może być kurs multimedialny. To wydatek rzędu 200-500 zł, ale płytę i podręcznik można później odsprzedać.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl