Leki ze zniżką tylko do lipca

Anita Karwowska
20.10.2011 19:00
Lekarze straszą pacjentów, że przestaną wypisywać recepty na leki refundowane, bo czują się zastraszani przez NFZ i resort zdrowia. Rzecznik praw pacjenta grozi lekarzom wysokimi karami
Jeśli lekarze nie porozumieją się z Ministerstwem Zdrowia, to od lipca pacjenci mogą mieć problem ze znalezieniem medyka, które wypisze im receptę na leki objęte refundacją. Wtedy w życie wchodzi nowa ustawa refundacyjna, z której zapisami lekarze się nie zgadzają, bo przewiduje ona ostrzejsze niż do tej pory kary za źle wypisane recepty. Medycy postawili sprawę na ostrzu noża, bo już od kilku miesięcy alarmowali, że czują się nękani przez Narodowy Fundusz Zdrowia ciągłymi kontrolami dokumentacji i uwagami, że wypisali zbyt dużo recept na leki refundowane (w zeszłym roku takich kontroli było o jedną trzecią więcej niż w 2009 r.). Czarę goryczy przelały zapisane w ustawie zasady mówiące, że: (lekarz musi zwrócić koszty refundacji oraz zapłacić Funduszowi karę (określoną w ustawie, do dwóch proc. wartości kontraktu lekarza), jeśli okaże się, że pacjent nie miał do takiej zniżki prawa; (kara zostanie nałożona także wtedy, gdy NFZ uzna, że pacjent dostał receptę na lek niezgodny z jego schorzeniem.

Lekarze zorganizowali się w internecie. Na stronach branżowego portalu Konsylium24.pl oraz Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy zachęcają do bojkotu umów z NFZ na wystawianie recept refundowanych od 1 lipca. Pod apelem podpisało się na razie ponad 6 tys. lekarzy (w kraju jest ich ok. 120 tys.). Murem za środowiskiem stanęła Naczelna Izba Lekarska.

- Lekarze są zastraszani przez NFZ i obarczani obowiązkami, z których nie są w stanie dobrze się wywiązać - twierdzi dr Maciej Hamankiewicz, prezes samorządu. Tłumaczy, że od lekarzy nie można wymagać sprawdzania, czy pacjent ma prawo do refundacji (czyli czy jest ubezpieczony w Funduszu), choćby dlatego, że dokumenty to potwierdzające (druk RMUA, książeczka ubezpieczeniowa, potwierdzenie przelewu do NFZ w przypadku samozatrudnienia) łatwo podrobić. - A jeśli pomylimy się, to możemy zapłacić karę znacznie wyższą niż nasze miesięczne zarobki - mówi dr Hamankiewicz. Zapowiada obrady samorządu w tej sprawie jeszcze w tym tygodniu i apel do resortu zdrowia, by poprawił ustawę.

Do Funduszu argumenty te jednak nie trafiają. Według urzędników nowa ustawa nie zmienia sytuacji lekarzy, bo do tej pory NFZ też sprawdzał recepty. Chodzi o to, by z publicznej kasy nie wyciekały pieniądze. Dlatego tylko w zeszłym roku kontrolerzy prześwietlili pracę ponad 1,3 tys. lekarzy i zakwestionowali wystawione przez nich recepty na 5,3 mln zł.

Rzecznik NFZ Andrzej Troszyński podkreśla, że medycy nie mogą odmówić refundacji, gdy chory ma do niej prawo.

W obronie zdezorientowanych pacjentów stanęła też Krystyna Kozłowska, rzecznik praw pacjenta.

- Nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy ubezpieczonemu pacjentowi nie jest wypisywana recepta na lek refundowany. Jeśli taki protest lekarzy doszedłby do skutku, byłoby to oczywiste naruszenie praw pacjenta.