Dobry wujek Grabarczyk?

Mariusz Jałoszewski
23.10.2011 23:36
Jazda po polskich autostradach ma być o połowę tańsza. To niespodziewany prezent dla kierowców od ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka, który niebawem odejdzie z rządu
Obniżki opłat za autostrady - uwaga tylko państwowe - nikt się nie spodziewał. Zwłaszcza że w kryzysie budżet raczej będzie szukał dodatkowych dochodów, a nie z nich rezygnował. Ustępujący minister proponuje jednak, żeby zamiast obecnych 20 groszy za kilometr kierowcy samochodów osobowych płacili 10 groszy (motocykliści - 5 gr).

Za przejechanie 104 km autostradą A2 ze Strykowa do Konina, trzeba zapłacić prawie 21 zł w jedną stronę. A w przyszłości wycieczka z Warszawy do Łodzi i z powrotem kosztowałaby ok. 36 zł.

To raczej gest na przyszłość, bo za wiele autostrad nie mamy. Ale wszystko wskazujena to, że za rok ma być inaczej, a już od stycznia przybędzie płatna A4 z Wrocławia do Katowic.

Wersja oficjalna i nieoficjalna

Skąd taka nagła zmiana w Ministerstwie Infrastruktury? - Obniżając stawki, chcemy przyciągnąć kierowców ze zwykłych dróg na bezpieczniejsze autostrady - zapewnia rzecznik ministerstwa Mikołaj Karpiński. Resort w uzasadnieniu do projektu rozporządzenia informuje też, że chce rozładować zakorkowane miasta oraz przejąć samochody z remontowanych dróg. Ale nie ma nic za darmo. Resort szacuje, że po obniżce do Krajowego Funduszu Drogowego, który finansuje budowę nowych dróg, trafi do 2018 r. o 4,7 mld zł mniej.

Prezent Grabarczyka może mieć jednak inny powód. Do budowy większości naszych szybkich dróg dokłada się Unia Europejska. A ta w dużym uproszczeniu mówi tak: Skoro dajemy wam na autostradę, to nie możecie zaraz po otwarciu wprowadzać tak wysokich stawek. - O to chodzi, żeby tam, gdzie płaci UE, nie zarabiać dwa razy - przyznaje wiceminister rozwoju regionalnego Adam Zdziebło. Zaś na ciężarówkach państwo i tak sporo zarabia, bo pobiera też e-myto (za przejechane kilometry). Unia grozi, że może odebrać część dofinansowania, co pośrednio potwierdza wiceminister Zdziebło. A to mogłoby doprowadzić do zatrzymania niektórych inwestycji i raczej tego właśnie boi się Grabarczyk.

Nie zdąży Grabarczyk, podpisze Schetyna

Rozporządzenie o obniżkach jest konsultowane przez ministerstwa. Gotowe może być za trzy tygodnie. Jeśli Grabaczyk nie zdąży go podpisać przed zmianami w rządzie, to o losie kierowców zdecyduje jego następca. Mówi się m.in. o Grzegorzu Schetynie, który pomógł wywalczyć darmowe przejazdy autostradową obwodnicą Wrocławia.

Uwaga! Obniżka nie dotyczy dróg wybudowanych przez koncesjonariuszy, czyli A2 z Nowego Tomyśla do Konina (27 gr za kilometr), A4 z Katowic do Krakowa (26 gr) oraz A1 z Gdańska do Torunia (cały odcinek najpewniej będzie po 20 gr za kilometr). Tyle samo będzie kosztował przejazd A2 z Nowego Tomyśla do granicy z Niemcami.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl