Rzadziej słońce, częściej deszcz - opowieści z Indii

Anna Gamdzyk-Chełmińska
24.10.2011 19:15
Czy o Indiach - kraju odwiedzanym co roku przez miliony turystów i opisywanym w tysiącach książek i reportaży - można opowiedzieć coś zaskakującego? Paulinie Wilk, dziennikarce debiutującej książką "Lalki w ogniu", się udało
Przez lata podróży kolekcjonowała opowieści, zadawała pytania, szperała w archiwach i ludzkich historiach. Choć Indie ją oczarowały (wracała tam ośmiokrotnie), pisze o nich bez zachwytów przypadkowego turysty. To nie są Indie z pocztówki. To Indie napędzane mocarstwowymi ambicjami i grzęznące w biurokracji, kolorowe i nędzne, nowoczesne i te, w których biznesmeni wciąż radzą się wróżbitów, bycie kobietą bywa śmiertelnie niebezpieczne, a posągom bogów okazuje się więcej czułości niż małżonkom.

Autorka przygląda się hinduskim rodzinom, ich mieszkaniom, przesądom, temu, co mają w szafach i na talerzach. Nie omija spraw przykrych i odrażających, umiejętnie zestawia ze sobą sprzeczności. Choć w indyjskiej osadzie Lothal już 4,5 tysiąca lat temu mieszkańcy korzystali z podłączonych do kanalizacji kamiennych toalet, dziś Hindusom pozostaje tylko wspominanie czasów świetności. Miliony wciąż załatwiają swoje potrzeby w plenerze - w miejskich zaułkach i zbiorowo - przy kolejowych torach (rozdział "Republika latryn" to reporterski majstersztyk). Choć wymyślono tu Kamasutrę i bollywoodzkie filmy o miłości, młodych łączą w pary nie uczucia, a kalkulacje ich rodzin. Za romans wbrew kastom lub woli rodziców może grozić śmierć. Bliskość, szczególnie ta przedmałżeńska, jest zakazana - w jednym z parków w Kalkucie zabroniono nawet wnoszenia parasoli i gazet, żeby pod ich osłoną młodzi nie mogli zbytnio się do siebie tulić. Bliskość przypadkowa jest nieunikniona, bo ludzie tłoczą się wszędzie - ściśnięci w kolejkach do urzędów, na ulicach i w autobusach. Jednocześnie podzieleni na dziesiątki grup, które nie chcą mieć ze sobą nic wspólnego.

Autorka nie twierdzi, że wie o Indiach wszystko, często podkreśla, że to kraj niemożliwy do przeliczenia i ujęcia w rubrykach. Nie ma tu ani nadmiaru słów, ani ocen, są zapadające w pamięć obrazy, mnóstwo wiedzy i anegdoty-perełki. Choć książek "z podróży" co roku trafia do księgarń mnóstwo, znalezienie takiej, która pozwala nie tylko zobaczyć świat, ale wręcz go poczuć - to wyjątek. To świetna książka.

Paulina Wilk

"Lalki w ogniu. Opowieści z Indii"

Carta Blanca



Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl