Pogrzeb ze zdolnością kredytową

Anita Karwowska
27.10.2011 18:58
Wągrowiecki producent trumien wypuścił kolejną edycję kontrowersyjnego kalendarza. Trumny, jak w poprzednich latach reklamują roznegliżowane dziewczyny. Fajne?

Wągrowiecki producent trumien wypuścił kolejną edycję kontrowersyjnego kalendarza. Trumny, jak w poprzednich latach reklamują roznegliżowane dziewczyny. Fajne? (kalendarzlindner.pl)

Decyzja rządu by zmniejszyć zasiłki pogrzebowe uruchomiła nowy biznes. Coraz więcej firm pogrzebowych oferuje klientom kredyty na pokrycie kosztów pochówku, bo 4 tys. zł z ZUS to za mało
- Ofertę przygotowaliśmy zaraz po tym, jak rząd zapowiedział, że obniży zasiłek pogrzebowy - mówi Teresa Kuskowska z zarządu firmy FB Milton, która współpracuje z niemal setką zakładów funeralnych w sprzedaży kredytów i ubezpieczeń pokrywających koszty pochówku. Jakub Rosiak, prezes firmy Funeral Finance rozpoczął działalność pół roku przed tym, jak w marcu br. zmniejszono państwowy zasiłek o niemal 2,5 tys. zł. Wszedł we współpracę z 360 firmami zajmującymi się pochówkiem (szacuje, że to ok. 10 proc. rynku). Na razie miesięcznie sprzedają one ok. 250 kredytów (ok. 1 proc. wszystkich organizowanych przez te firmy pogrzebów). Rosiak jest pewien, że będzie ich coraz więcej.

- Ludzie nie mieszczą się w okrojonym pochówkowym budżecie. Wybierają tańsze trumny, częściej decydują się na kremację, która jest dużo tańsza niż tradycyjny pogrzeb - mówi. - W miastach z zasiłku da się sfinansować część, którą organizuje zakład pogrzebowy: trumnę, ubranie, kwiaty, transport zwłok. A trzeba doliczyć jeszcze koszty wykopania grobu, mszy, nagrobka i miejsca na cmentarzu, które w Łodzi kosztuje ok. 3 tys. zł. Coraz więcej osób ma problem by znaleźć na to wszystko pieniądze - dodaje Tomasz Salski, właściciel firmy Klepsydra z Łodzi. Miesiąc temu zaczął sprzedawać pogrzebowe kredyty.

Według wyliczeń ogólnopolskiej sieci usług pogrzebowych Mementis, w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców koszt pogrzebu waha się od 4,5 tys. zł do 7,5 tys. zł (bez miejsca na cmentarzu i opłat kościelnych).

Kredyt pogrzebowy nie różni się od bankowego. W zależności od zdolności kredytowej (zarobki kredytobiorcy mogą pochodzić z umowy o pracę, umowy cywilnoprawnej, albo np. emerytury) wynosi od kilkuset do nawet 30 tys. zł. Jest rozłożony na raty, które spłacać można zwykle do trzech lat, oprocentowany na 12-13 proc. Tyle że, aby go dostać, nie trzeba chodzić do banku. - Zależało nam, by wszystkie formalności klient mógł załatwić w zakładzie, bo człowiekowi w żałobie należy wszystko ułatwić - wyjaśnia Kuskowska. Pracownicy firm pogrzebowych szkolą się więc z obsługi bankowych systemów.

I tylko o jednym mówią niechętnie: z jakimi bankami współpracują. Nawet klient dopiero przy załatwianiu formalności dowiaduje się, skąd pochodzą pieniądze. - Żaden bank nie chce, by jego nazwa umieszczona była obok nazwy firmy pogrzebowej - przyznaje Kuskowska. - Trudno było nam znaleźć bank do współpracy - potwierdza Rosiak. Jego firma znalazła dwa zainteresowane banki i jedną firmę pożyczkową.

Lepiej niż kredyty sprzedają się ubezpieczenia pogrzebowe. Np. Allianz oferuje polisę, który zabezpiecza koszty pochówku do 30 tys. zł. Według badań na tysiącu osób przeprowadzonych przez firmę Mementis, środki na własny pochówek zabezpieczyło 15 proc. osób. Trzy czwarte zdecydowało się właśnie na ubezpieczenie. Najchętniej wykupują je osoby między 30 a 50 rokiem życia.

Według Michała Sadraka, analityka Open Finance, usługi finansowe to dla branży funeralnej wyzwanie. - Trundo znaleźć bank, który chciałby być z nią kojarzony, a zysk ze sprzedaży kredytów jest nieduży. Klienci na razie nie wiedzą, że coś takiego istnieje i mogą być nieufni. Ale wątpliwości, czy kredyt na pogrzeb jest etyczny znikają w chwili, gdy te pieniądze są naprawdę potrzebne.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl