Koniec tanich leków ?

Anita Karwowska, tomku
29.11.2011 19:57
Nie chciał, ale musi. Nie popierał, ale wprowadzi. Minister Bartosz Arłukowicz wkracza na wojenną ścieżkę z pacjentami, lekarzami, aptekarzami
O zmianę zapisów nowej ustawy refundacyjnej zażarcie walczą wszyscy, którzy z medycyną zawodowo mają coś wspólnego. Jednak Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że nie przesunie terminu wejścia ustawy w życie. Obie strony mówią o dobru pacjenta. Tymczasem to oni mogą od stycznia najdotkliwiej odczuć zmiany wprowadzone przez ustawę.

Po pierwsze: (możemy mieć problem ze znalezieniem lekarza, który wypisze nam receptę na lek ze zniżką. Po drugie: (nie znajdziemy apteki, która nam taki lek sprzeda. Po trzecie: (niewykluczone, że przewlekle chorzy z dnia na dzień będą musieli przedstawić się na nowe leki, by nadal korzystać z refundacji.

Lekarze ogłoszą pojutrze, w jaki sposób zamierzają protestować przeciwko zasadzie, według której muszą zwracać koszty refundacji oraz płacić NFZ karę, jeśli okaże się, że pacjent nie miał do zniżki prawa. Decyzje mogą być dla pacjentów drastyczne (np. nie dostaną recepty na lek ze zniżką), bo siły połączyły Naczelna Izba Lekarska, Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy i Porozumienie Zielonogórskie, ponad 10 tys. medyków podpisało petycję, w której zachęcają kolegów do bojkotu umów z NFZ na wystawianie recept refundowanych. - To ustawa szkodliwa dla lekarzy i pacjentów. Mamy nadzieję, że przekonamy resort zdrowia, by ją poprawił - mówi Katarzyna Strzałkowska, rzeczniczka Naczelnej Izby Lekarskiej.

Pacjentów straszą też aptekarze. Chodzi o to, że od stycznia każda apteka musi mieć umowę z NFZ. Ale aptekarze nie zgadzają się na płacenie kar (od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych) np. za to, że sprzedali lek na podstawie źle wypełnionej recepty. Wzór umowy jeszcze nie powstał. A jeśli apteki mają od stycznia nadal sprzedawać nam leki ze zniżką, to w ciągu miesiąca NFZ musi przygotować 28 tys. takich dokumentów (dwa egzemplarze dla każdej apteki). - Czasu na zawarcie umów jest coraz mniej - ostrzega Eugeniusz Jarosik, rzecznik Naczelnej Izby Aptekarskiej. Pacjenci są zdezorientowani. Bo rzecznik NFZ Andrzej Troszyński zapewnia, że apteki mogą sprzedawać leki z refundacją nawet bez umowy. Jedno jest pewne, znikają promocje i karty rabatowe dla stałych klientów.

Przewlekle chorzy boją się, że będą musieli zmienić leki, które biorą od lat. Będzie bowiem inny sposób refundacji. Leki na dane schorzenie zostaną wrzucone do jednej grupy terapeutycznej. Znajdą się w niej zarówno oryginalne leki, jak i ich tańsze odpowiedniki (tzw. leki generyczne). I od ceny najtańszych leków NFZ wyliczy kwotę refundacji. Jeśli pacjent będzie chciał albo musiał przyjmować inny lek, dopłaci różnicę z własnej kieszeni. - Taki problem będą mieć m.in. chorzy na cukrzycę, astmę, schizofrenię i osoby po transplantacji. Chodzi o miliony przewlekle chorych Polaków. Lekarze nie dadzą rady szybko przestawić na nowe leki wszystkich zainteresowanych, nie wiadomo, dlaczego mieliby to robić wbrew postępowi w medycynie i zdrowiu pacjentów - mówi Paulina Kieszkowska-Knapik, ekspert prawa farmaceutycznego z kancelarii Baker& McKenzie, współpracująca z fundacją Lege Pharmaciae.

Pacjenci po przeszczepie prosili rzecznika praw obywatelskich o interwencję. Chcieli, by skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. - Rozważymy to dopiero, gdy ustawa zacznie działać i widać będzie jej skutki. Na razie nie ma takiej potrzeby - odpowiada Katarzyna Łakoma z biura RPO.

Niezmiennym optymistą pozostaje rzecznik resortu zdrowia Piotr Olechno: - Sytuacja pacjentów po nowym roku na pewno się poprawi, bo będą mieli dostęp do tańszych leków - twierdzi.