Kryzysie! Pozwól żyć

Mariusz Jałoszewski
06.12.2011 21:00
Polska 2012. Zapomnij o podwyżkach, ciesz się, że masz zajęcie, bo bez pracy będzie prawie dwa miliony Polaków. To wynika z projektu kryzysowego budżetu, który przyjął wczoraj rząd. Ale nasza gospodarka ciągle będzie się rozwijać
Rząd planuje na przyszły rok wzrost gospodarki tylko o 2,5 proc., czyli znacznie wolniejszy niż w tym roku (było 4 proc.). Dzięki temu nadal będziemy się wyróżniać w Europie, ale to za mało na powrót do marzeń o dobrobycie sprzed kryzysu.

To także za mało, żeby Polaków nie dotknęły cięcia etatów. Rząd szacuje, że bezrobocie podskoczy w przyszłym roku z obecnych 11,8 proc. do 12,3 proc. Przybędzie więc ok. 100 tys. bezrobotnych i w sumie bez pracy będzie blisko 2 mln Polaków.

Budżet wyniesie w sumie 293 mld zł - o miliard więcej niż teraz - a brakujące 35 mld zł (to deficyt) państwo będzie musiało pożyczyć.

Ale coś za coś. By ten i późniejsze budżety domknęły się, czekają nas zapowiedziane w expose premiera reformy: ?będziemy dłużej pracować, ?stracimy część ulg, ?pracodawcy zapłacą wyższą składkę rentową.

Są też lepsze wieści. Euro stanieje do ok. 4 zł, a inflacja spadnie do 2,8 proc.

Budżet trafi teraz do Sejmu i zapewne koalicja go uchwali. Ale gdyby nagle świat zwariował i wydarzyło się coś złego, rząd zostawia sobie otwartą furtkę do szybkiej nowelizacji budżetu. Jeśli wpadniemy w recesję, będzie jeszcze więcej cięć. A jeśli świat się nie zawali, to urośniemy nawet na "czwórkę" (o 4 proc.) i wtedy szczęśliwy rząd będzie rozdzielał nadwyżki.

Jak żyć w latach smuty i zaciskania pasa

Przewidują prof. Stanisław Gomułka, były wiceminister finansów i ekonomista - liberał Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha.

Jak długo będzie nas gnębił kryzys

Nie narzekajmy. To nie jest kryzys, tylko spowolnienie. Kryzys będzie, kiedy nasza gospodarka przestanie rosnąć i wpadnie w recesję jak Grecja. W Polsce jeszcze nie jest źle. Ale dobrze będzie dopiero za kilka lat. Spowolnienie może skończyć się u nas za 2-5 lat, a w Europie nawet za 8 lat. Bo zadłużone kraje muszą się "odchudzić" i złapać oddech, zanim znowu zaczną wydawać na inwestycje. Odchudzanie potrwa, bo nikt nie chce terapii szokowej - jak u nas 20 lat temu - tylko wybiera politykę małych kroczków. Uwaga! Zdaniem Gwiazdowskiego zanim wyjdziemy na prostą, może być znacznie gorzej niż dziś.

Będziemy tracić pracę?

Bezrobocie urośnie. Przyczyny są dwie: ?niższy wzrost gospodarczy - firmy zatrudniają dopiero wtedy, gdy gospodarka rośnie w tempie 4-5 proc; ?podwyżka składki rentowej, która obciąży kieszenie pracodawców o kolejne ok. 7 mld zł. Pracę straci ok. 100 tys. osób. Jeszcze trudniej będzie ją znaleźć absolwentom, wśród których już dziś bezrobocie jest wysokie. Według byłego wiceprezesa NBP Krzysztofa Rybińskiego bezrobotnych może być nawet o 600 tys. więcej, bo skończą się inwestycje na Euro 2012 oraz te finansowane przez UE. Ale w taki czarny scenariusz mało kto wierzy. Zwalniać będą wszyscy po trochu, najwięcej administracja rządowa i firmy żyjące z eksportu.

Czy wzrosną pensje

Zapomnijcie o podwyżkach. Pracodawcy mogą teraz przebierać w pracownikach. Podwyżki wywalczą silne związki zawodowe w dużych państwowych spółkach.

A może więc zmienić pracę

Lepiej się trzymać tego, co mamy. Pracodawcy będą raczej szukać oszczędności i zwalniać, a nie zatrudniać. No chyba że ktoś jest tak dobry, że każdy chce go mieć u siebie lub ma poszukiwany fach. Na fali będą informatycy, specjaliści od atomu i gazu łupkowego lub pracownicy przetwórstwa spożywczego, bo nasza żywność stała się modna i jest na nią na świece popyt.

Będą podwyżki cen?

Raczej tak, ale niewysokie - wg rządu inflacja wyniesie 2,5 proc. No chyba że rząd będzie musiał szukać dochodów i nagle podniesie VAT, albo zawierucha na świecie sprawi, że skoczą w górę ceny energii lub benzyny.

Mieć drugie dziecko, czy czekać na lepsze czasy

Gomułka: Młodzi mówią, że drugie dziecko jest jeszcze do przetrawienia, problemem finansowym zaczyna być trzecie. Gwiazdowski: nie ma co czekać, ani liczyć na ZUS, OFE. Dzieci to najlepsza polisa na starość.

Po ile będzie frank, euro, w których wielu płaci raty za mieszkanie oraz benzynę

Złotówka będzie się umacniać. Euro będzie po 4 zł, a frank 3,2-3,3 zł. Czyli spadną raty za mieszkanie. Obniżki cen benzyny raczej nie będzie, bo najbliższe wybory są za trzy lata. Cena może podskoczyć do 6 zł, ale potem spadnie. Pod warunkiem że na Bliskim Wschodzie nie będzie żadnej wojny.

Lepiej oszczędzać na czarną godzinę, czy wyjechać na narty lub na urlop do ciepłych krajów, żeby się doświetlić?

Gomułka: Jeśli ktoś nie ma oszczędności, to warto coś odłożyć. Najlepiej na bezpiecznej lokacie w banku lub kupując nieruchomość. Ale nie zachęcam do przesadnego oszczędzania. Warto nastawić się optymistycznie, nie myśleć, że za rogiem czai się wielki kryzys. Wydawać pieniądze, bo to daje nam wzrost gospodarczy, czyli słynną zieloną wyspę.

Gwiazdowski: Raz w roku urlop jest potrzebny, żeby zregenerować siły. Warto inwestować w siebie - szkolenia, nowe języki, np. chiński - lub w ziemię.

Warto kupić teraz mieszkanie

To dobry moment na własne M, bo za 2-3 lata rynek nieruchomości odbije się z dołku i ceny zaczną iść w górę. Jeśli brać kredyt, to w walucie, bo złoty jest słaby, więc raty będą w przyszłości raczej maleć.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl