Przedświąteczny szał na upiorne laleczki

Tomasz Kurowski
18.12.2011 22:41
Monster High. Upiorna szkoła i Upiór z sąsiedztwa Lisi Harrison; Ania z Wyspy Księcia Edwarda Lucy Maud Montgomery

Monster High. Upiorna szkoła i Upiór z sąsiedztwa Lisi Harrison; Ania z Wyspy Księcia Edwarda Lucy Maud Montgomery (.)

- Już byłam w kilku centrach handlowych, i nigdzie ich nie ma. Co ja zrobię? Córeczka marzy, aby dostać tę laleczkę na Gwiazdkę - mówi mama ośmioletniej Soni, którą spotkaliśmy w warszawskim centrum handlowym Blue City.
Chodzi o laleczki Monster High, bohaterów rysunkowego serialu dla dzieci i młodzieży. Film opowiada o codziennym życiu nastolatków - upiorów. Serial i reklamy zabawek podbiły serca dzieciaków na tydzień przed gwiazdką. No i zaczął się handlowy szał na upiorne i upiornie drogie laleczki.

- Rodzice pytają się na internetowych forach czy przestali je produkować. Tym, których pociechy "muszą" dostać taką lalkę pod choinkę na otarcie łez zostały tylko akcesoria. Laleczki ciężko dostać też w sieci. Na stronach większości sklepów z zabawkami można przeczytać, że "towar jest niedostępny" (w niedzielę laleczki znaleźliśmy tylko w dwóch). Za to na serwisach aukcyjnych idą jak woda, mimo, że wcale nie zachęcają ceną - od 100 do prawie 300 zł.

Już w czwartek rano przed otwarciem jednego z największych sklepów z zabawkami w Warszawie, amerykańskiego potentata "Toys'R'Us" rodzice ustawiali się w kolejce. Podobno głównie po Monster High. - Zostały już tylko zestawy z kilkoma figurkami, ale i tak rodzice brali po kilka sztuk - usłyszeliśmy od pracowników sklepu. Laleczki skończyły się dzień później.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl