Na mecz sobie nie popacze*

Mariusz Jałoszewski
08.02.2012 20:30
Co ja pacze?

Co ja pacze? (Co ja pacze?)

Noblesse oblige. Jak sama nazwa wskazuje na Stadionie Narodowym mogą grać tylko drużyny z zagranicy (ewentualnie Madonna)
* Co ja pacze? - internetowy mem z kotem, oznacza mniej więcej "patrzę i nie mogę uwierzyć w to, co widzę".

W sobotę Narodowy miał przejść pierwszy test wymagany przez UEFA przed mistrzostwami Euro 2012. O Superpuchar Polski miały zagrać Legia Warszawa i Wisła Kraków. Nie zagrają, bo wczoraj mecz odwołano.

- Po wysłuchaniu informacji policji z bólem serca, ale mając na uwadze bezpieczeństwo kibiców, zdecydowałem o odwołaniu Superpucharu. To jedyna możliwa decyzja - oświadczył Andrzej Rusko, prezes Ekstraklasy.

Zgodę na organizację imprezy zablokowała policja, bo w niektórych miejscach na stadionie nie działa łączność radiowa. Gdyby doszło do zadymy (na spotkaniu mogło być co najmniej 18 tys. kibiców), policja nie mogłaby szybko wezwać oddziałów prewencji (miały stacjonować w garażu pod płytą stadionu). Wcześniej też były zastrzeżenia, że nie ma czym odgrodzić kibiców przeciwnych drużyn, ale ten problem był bliski rozwiązania. Pomiędzy kibicami miały być puste sektory i ochroniarze.

Odwołanie Superpucharu szybko odgrzało spór po co budować tak drogi obiekt na 58 tys. miejsc, skoro nie można na nim grać? Tym bardziej że to nie pierwsza wpadka z Narodowym:
- w ub.r. trzeba było wzmocnić schody ewakuacyjne, bo mogłyby się zawalić - naprawa opóźniła całą budowę,
- potem okazało się, że nie można zamykać dachu stadionu zimą, bo może popękać.

- To stadion najwyższej klasy. Spełnia wymogi bezpieczeństwa UEFA. Nie różni się od Wembley czy Stadionu Olimpijskiego w Berlinie. Ale to nie stadion klubowy, na którym kibice gości są w klatce. Policja musi tylko nauczyć się, jak zapewnić na nim bezpieczeństwo - oburza się na krytykę Narodowego Mariusz Rutz, współprojektant obiektu z pracowni JSK Architekci.

- Nie musimy na Narodowym urządzać Alcatraz z kratami. Kolejny test będzie 29 lutego, gdy zagrają reprezentacje Portugalii i Polski - uspokaja Mikołaj Piotrowski ze spółki PL 2012, która odpowiada za przygotowania do Euro.

Mecz z Portugalią raczej nie jest zagrożony, bo kibice na rozgrywkach państwowych są spokojniejsi od tych, którzy przychodzą na mecze ligowe (choć wszyscy pamiętamy, co działo się na Litwie).

Czy po mistrzostwach stadion będzie stał pusty? Na utrzymanie obiektu potrzeba ok. 30 mln zł rocznie. Zawodów lekkoatletycznych rozegrać się na nim nie da, bo nie ma bieżni. Stadion zarabiać ma na imprezach (w sierpniu zaplanowano koncert Madonny) czy wynajmie sal konferencyjnych.

Decyzja o odwołaniu meczu rozłościła kibiców. W sobotę kibice Legii mają przejść w ramach protestu ze stadionu Legii pod Narodowy. - Nie podoba nam się polityka rządu. Obiekt za 2 mld ma stać pusty. Traktuje się nas jak bydło. Ekstraklasa ugięła się pod naciskami policji i wojewody mazowieckiego, który nie chciał na ulicach stolicy dziesiątków tysięcy kibiców. Po co więc w ogóle robić Euro, jeśli kibice to tylko problem? - pytają.

Według naszych informacji wczoraj na spotkaniu u wojewody policja i operator stadionu próbowali ratować mecz, chcąc dogadać się, jak poprawić łączność. Nic z tego nie wyszło.

Nie wiadomo też kiedy i gdzie odbędzie się Superpuchar. Być może mecz rozegrany zostanie w Gdańsku. Obie drużyny rywalizują w rozgrywkach Ligi Europejskiej. Im dłużej będą w nich grać, tym trudniej będzie znaleźć termin.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl