Slavek i Slavko zagrają dla Koszalina

Michał Stangret
14.02.2012 21:15
Maskotki Euro 2012

Maskotki Euro 2012 (Fot. ALIK KEPLICZ AP)

Maskotki Euro 2012 mogą stać się gwiazdką z nieba dla miasta. Są pomysły, by rycerza w herbie zastąpiły pluszaki
O takich miastach mówi się "przeciętne". 100 tys. mieszkańców (dwa razy mniej niż Kielce, Toruń czy Bielsko-Biała), 10-11 proc. bezrobocia, nie ma wielkich, znanych w kraju firm. - Na forach internetowych widać, że internauci znają Koszalin głównie z trzech rzeczy: - "Miejsce urodzin Kuby Wojewódzkiego"; "tranzyt w drodze na plażowanie w Mielnie", "jedno z niewielu miast, które w czasach kryzysu doczeka się obwodnicy".

Tamtejsze władze od dawna głowią się, czym tu się pochwalić (bo każde rozwijające się miasto potrzebuje wyraźnego przekazu wizerunkowego, inaczej nikt tu nie zajrzy). Dostali od losu gwiazdkę z nieba - tamtejsza firma (a nie jakiś chiński potentat) dostała wyłączność na produkcję maskotek na Euro 2012. Slavek i Slavko (dwaj bracia z fryzurami w narodowych - polskich i ukraińskich - barwach) za chwilę zaleją półki sklepowe. Co z tego dla miasta?

Najwięcej pluszaków w historii Polski

Maciej Raczkowski, współwłaściciel koszalińskiej Kolor Plusz mówi, że gdy wiosną zeszłego roku dowiedział się, że to właśnie oferta jego firmy - spośród kilkunastu chętnych z całego świata - została wybrana przez organizatorów Euro 2012, pomyślał "a jednak można". - W Polsce nie jesteśmy na czołówkach gazet, ale świat nas dobrze zna - mówi. Opowiada, że jako główny podwykonawca niemieckiej firmy Steiff (to oni pod koniec XIX w. wyprodukowali pierwszego pluszowego misia) dostarczali maskotki na zamówienie brytyjskiej królowej czy księżnej Diany. To także ich misie dekady temu zachwalały w reklamach płyn do płukania tkanin Coccolino, a dziś zachęcają do ubezpieczenia się w Aviva (pluszak "Pan Pikuś"). Uszyli znane z TVP "Domisie" i "Małego Głoda", z którym zawzięcie walczy serek Danio.

Od organizatorów Euro 2012 dostali projekt, sami stworzyli konstrukcję i formę. Część zabawek (tych o dł. 24 cm, 30 cm) robią dla nich azjatyckie firmy. - Jednak te większe, w rozmiarach 44 cm, 1 m i 1,80 m schodzą z koszalińskich linii. Produkcja pełną parą ruszyła w kwietniu zeszłego roku i już się zakończyła. Maskotki czekają teraz w magazynach, pierwsze już trafiają do sklepów - mówi Raczkowski. Ile ich w sumie będzie? Tego nie chce zdradzić (tajemnica handlowa). - Jedno jest pewne. To największa produkcja maskotek w historii Polski - mówi.

Przed zleceniem firma zatrudniała ok. 60 osób, teraz setkę. Pluszaki mogą pomóc w promocji miasta.

Bałtycki potworek z Koszalina

- Szukamy pomysłów, jak puścić z przytupem w kraj informację, że budujemy filharmonię, aquapark, halę widowiskowo-sportową - mówi Robert Grabowski, rzecznik w koszalińskim ratuszu. Pluszaki otwierają nieograniczone możliwości: "Miasto może zbudować miejskie muzeum zabawek. Pielgrzymki przedszkoli z całej Polski zapewnione", "Miasto mogłoby się dogadać z producentem i stworzyć zestawy akcesoriów dla maskotek Euro 2012, a może dodać im pluszową partnerkę. Chcesz bawić się ze Slavkiem - przyjedź do Koszalina, dodatki dostaniesz za darmo" - to tylko kilka pomysłów, które wczoraj podsunęli nam eksperci od reklamy. Nie brakuje też sugestii, by miasto poszło na całego i zmieniło swój herb na "zabawkarski" (dziś jest na nim rycerz na białym koniu w srebrnej zbroi z tarczą i proporcem). - Herb to jakaś tradycja. Ale można by wspólnie stworzyć nowego pluszaka - nowoczesną pamiątkę znad Bałtyku. Dlaczego plażowicze wracający z urlopów mają wybór między mewą a muszelką? Ja już widzę tę maskotkę: biało-niebieski bałtycki potworek rodem z Koszalina - zastanawia się Joanna Gałka, dyrektor zarządzający koszalińskiej agencji reklamowej Citylight. Raczkowski mówi, że czeka na propozycje współpracy.

Co z gwiazdką z nieba zrobią władze Koszalina? Zobaczymy.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl