Legalna praca?Nein, danke

Anita Karwowska
18.03.2012 19:00
Najwięcej ofert czeka na pracowników produkcji

Najwięcej ofert czeka na pracowników produkcji (Fot. Tognum AG)

Choć niemal od roku możemy oficjalnie pracować za Odrą, to większość Polaków wciąż wybiera pracę na czarno. Legalne zatrudnienie nie opłaca się ani nam, ani pracodawcom
- Na 200 tys. pracujących w Niemczech polskich opiekunek zaledwie 3,5 tys. zarabia legalnie - alarmuje Ewa Cichacka, koordynatorka Sekcji Agencji Opieki w Stowarzyszeniu Agencji Zatrudnienia. Organizacja razem z niemieckim Federalnym Związkiem Agencji Pośredniczących przy Zatrudnianiu Pomocy Domowych i Opiekunek Osób Starszych ogłosiła, że będzie walczyć z szarą strefą.

Agencje chcą przekonywać Polki (w internecie i mediach), że warto pracę zalegalizować, bo dzięki temu ma się ubezpieczenie i ochronę przed nieuczciwym pracodawcą. Ale będą też straszyć, że za pracę na czarno w Niemczech grozi kara do 5 tys. euro, a nawet więzienie. Pośrednicy chcą także, by urzędnicy częściej kontrolowali pracodawców. To miałoby zniechęcić Niemców do nielegalnego zatrudniania Polaków.

Na czarno wygodniej

Jednak walka z szarą strefą będzie trudna. Ponad 40 proc. pracodawców przyznaje, że po 1 maja ub.r. pracujących na czarno Polaków jest nawet więcej niż przed otwarciem rynku - wynika z przeprowadzonego w końcówce 2011 r. badania Dolnośląskiego Obserwatorium Rynku Pracy. Według oficjalnych niemieckich statystyk legalną pracę podjęło w ciągu roku ok. 30 tys. Polaków (co najmniej 10 razy mniej niż przewidywali eksperci). A tę na czarno aż 200-500 tys.

Polakom nie opłaca się przejść na legalne zatrudnienie, bo będą mniej zarabiać. Np. opiekunka zarabiająca na rękę 600 euro musiałaby oddać 150 euro na ubezpieczenie i podatki. Poza tym, żeby uzyskać wysokie przywileje socjalne gwarantowane przez państwo, trzeba nieprzerwanie legalnie pracować ponad rok. Polacy zwykle jeżdżą na krócej, np. do pół roku, albo wyskakują do pracy w Niemczech tylko w czasie urlopu.

Niemcom też wygodniej

Niemcom zaś nie opłaca się legalnie zatrudniać obcokrajowców, bo wtedy nie mogą zejść poniżej minimalnej płacy (w kilku branżach obowiązuje minimalna stawka dla pracowników tymczasowych, ok. 7-8 euro za godzinę w zależności od landu). Ponadto niemal zawsze warunkiem legalnego zatrudnienia jest znajomość niemieckiego. Polacy uważają że inwestycja w naukę języka nie jest warta osiągalnych zarobków.

Dlatego tylko co dziesiąty Polak uznaje, że przed wyjazdem warto sprawdzić, czy Niemiec zatrudni go legalnie. Reszcie wystarcza, że pracodawcę poleca ktoś z rodziny lub znajomych, którzy już pracują za Odrą. Umowa o pracę nie ma znaczenia. Z legalnych ofert korzysta mniej niż 10 proc. osób.

- Po 1 maja powstało wiele polskich i niemieckich agencji rekrutacyjnych, które liczyły, że będą masowo wyszukiwać niemieckim pracodawcom polskich fachowców. Ale chętnych brakuje - mówi Agnieszka Zawadzka z Centrum Monitoringu Społecznego i Kultury Obywatelskiej we Wrocławiu, współautorka badania o dolnośląskich emigrantach. - Liczy się po prostu szybki zarobek i powrót do kraju - mówi Paweł Nowak, koordynator badania "Zagraniczne migracje zarobkowe" przeprowadzonego przez Zachodniopomorskie Obserwatorium Rynku Pracy.

Zarobki...

Wyjeżdżają głównie mieszkańcy zachodniej Polski, którzy do Niemiec mają najbliżej. W badaniu w woj. zachodniopomorskim niemal połowa miała 25-34 lata, wykształcenie zawodowe lub średnie, bez rodziny. Pracują na budowach, w restauracjach, jako opiekunki lub sprzątaczki. Wyjeżdżają, bo zarobki są wciąż wyższe niż w Polsce (np. opiekunka starszej osoby może dostać na rękę ok. tysiąca euro). Najczęściej mieszkają w jednym pokoju wynajmowanym w kilka osób. Mimo to nawet połowę zarobionych pieniędzy wydają na utrzymanie (jedzenie, dojazdy, mieszkanie). I zwykle najwyżej po pół roku już wracają do kraju.

Dlatego wśród zapytanych o plany wyjazdu do pracy w Niemczech na najbliższy rok zaledwie co czwarty mieszkaniec zachodniej Polski odpowiada, że chciałby spróbować. Chociaż w ofertach mógłby przebierać - z deklaracji pracodawców wynika bowiem, że pracę dla Polaków (przede wszystkim dla mechaników, elektryków, budowlańców, opiekunek i ochroniarzy) mógłby mieć co trzeci chętny.

Przeczytaj także:

Polacy nie szanują pracy fizycznej, bo słabo płatna

Szukasz pracy? Przygotuj się na szkołę przetrwania i brak odpowiedzi od pracodawców