Minidyskont na każdym rogu

Michał Stangret
28.03.2012 17:41
Handlowe giganty do tej pory obstawiały nowe osiedla i atrakcyjne działki wokół centrów miast, teraz szykują się do ataku na małe osiedlowe sklepy
Sklepikarze - choć psioczyli, że markety zabierają im klientów - to mając miejsce w dobrym punkcie miasta, mogli czuć się w miarę bezpiecznie. Klientów nie tracili. Wpadali do nich seniorzy (nie w głowie im wyprawy do marketów), zapominalscy i wielbiciele świeżych bułeczek na śniadanie.

- Jeśli duże sieci sklepowe chcą się dalej rozwijać, muszą wchodzić tam, gdzie już działają inne sklepy. Dlatego walka o najlepsze lokalizacje się zaostrza - mówi Grzegorz Szafraniec, redaktor naczelny branżowego miesięcznika "Wiadomości Handlowe", według którego liczba małych niezależnych sklepów będzie spadać o ok. 8-10 tys. rocznie. Ale to nie znaczy, że właściciel twojego ukochanego spożywczaka jutro założy kłódkę na drzwi. Raczej trafi pod skrzydła sieci. Tajemnicą poliszynela jest, że ich przedstawiciele odwiedzają właścicieli sklepów osiedlowych i składają im propozycje nie do odrzucenia: albo się dogadamy i zrobimy tu sklep pod naszą marką, pan będzie u nas kupował towar i podzielimy się zyskami, albo pójdziemy do konkurencji po drugiej stronie ulicy. Argument zazwyczaj działa.

Jak giganty wciskają się w osiedla

Pierwszy na taki pomysł wpadł Carrefour ze swoją szybko rozwijającą się siecią małych Carrefour Express w centrach miast. Teraz - jak poinformował Portalspozywczy.pl - nad małymi sklepami myśli też Tesco (już kilka lat temu rozważał wprowadzenie ich do Polski pod szyldem Tesco Express) - Na razie obserwujemy rynek, za wcześnie mówić o konkretach - komentuje Ryszard Tomaszewski, prezes Tesco Polska w serwisie Portalspozywczy.pl.

Coraz więcej sklepów zmienia logo na Odido (sieć stworzona przez hurtownię Makro Cash&Carry liczy już ponad 800 placówek w całej Polsce ), a na małe sklepy ostrzy też sobie zęby Biedronka, która chce zwiększyć liczbę sklepów z dzisiejszych 1,9 tys. do 3 tys. w 2015 r. Czy będą to po prostu dyskonty? - Niewykluczone, że w przyszłości właściciel Biedronki wprowadzi do Polski mniejsze sklepy pod inną marką - mówi Szafraniec.

Markety walczą ze zmianą zwyczajów

Edyta Kochlewska, naczelna portalu Dlahandlu.pl dodaje, że markety chcą zabezpieczyć się przed ewentualną zmianą zwyczajów zakupowych Polaków. - Na Zachodzie klienci masowo wracają do małych sklepów. U nas także hipermarkety notują coraz słabsze wyniki, za to sklepy osiedlowe odbijają - mówi Kochlewska.

I pociesza: - Jeżeli sklepikarz ma świetną lokalizację, to przetrwa. Ekspansja marketów dla nas klientów oznaczać będzie niższe ceny. Choć nie będzie tak tanio jak w hipermarkecie, bo rozwiezienie towaru po 30 sklepikach osiedlowych więcej kosztuje niż ich dowóz do jednego hipermarketu - mówi.

Dlatego los nie do pozazdroszczenia czeka sklepiki najmniejsze (pow. 20-40 m kw.)., gdzie sprzedawca jest jednocześnie właścicielem. One już dziś mają problemy w regulowaniu rachunków za rosnące ceny mediów, a są zbyt małe, by u dostawców negocjować zakupy towarów na korzystnych warunkach. - Takich sklepów sieci nie wezmą pod swoje skrzydła, bo to dla nich gra niewarta świeczki - mówi Szafraniec.

Mali się nie poddają

Bogumiła Wójcikowska, prowadzi sklepik spożywczy na rogu Kazimierzowskiej i Rakowieckiej na warszawskim Mokotowie. W promieniu pół kilometra działa 15 podobnych sklepów (są także supermarkety Top Market, Odido, które do niedawna nie działały w sieci i delikatesy Bomi). Kilka miesięcy temu powstał kolejny Carrefour Express.

Wnętrze typowego małego sklepiku
- Pojawienie się Carrefourów w niewielkim stopniu wpłynęło na nasze obroty, te sklepy są w odległości pół kilometra od nas - mówi pani Bogumiła. Jej klientami są osoby starsze oraz pracownicy pobliskiego Sztabu Generalnego Wojska Polskiego i MSWiA). Właścicielka przyznaje, że towar dobiera pod stałych klientów. Świeże pieczywo to standard. Zawsze ma także coś atrakcyjnego, czego nie można kupić w marketach (np. piwo Starovar i kultowy ketchup "Krzepki Radek").

Gdzie trafiają podatki

Tomasz Starzyk z wywiadowni gospodarczej Soliditet Polska opowiada, że ulokowany pod jego blokiem mały sklepik spożywczy właśnie trafił pod logo Odido. - Jest ten sam właściciel, nikt nie został zwolniony, ale jest dużo większy asortyment i niższe ceny. Prawdopodobnie, gdyby właściciel nie zdecydował się na współpracę z siecią, musiałby powoli rezygnować - mówi. Ale czy na zmianach nie straci budżet państwa, bo zagraniczne sieci będą transferować zyski za granicę i tam płacić podatki? Sieci jak oka w głowie strzegą tych informacji. Ministerstwo Finansów też zasłania się tajemnicą i nie podaje ich wysokości podatku zapłaconego przez firmy handlowe od zysków. Ujawnia tylko, że dla 20 sieci handlowych w 2010 r. kwota ta wyniosła w sumie 607 mln zł.

Przeczytaj także:

Znane koncerny produkują dla Biedronki tanie odpowiedniki, lista produktów

Bądź sprytniejszy od sklepu i naciągnij go na promocję

PYTANIE Jak często robisz zakupy w małych sklepikach?

 Kilka razy dziennie
 Raz dziennie
 Kilka razy w tygodniu
 Kilka razy w miesiącu
 Nigdy
  • Podziel się