Sól się rozsypała. Kto będzie liczył straty?

Jolanta Nowak
28.03.2012 19:24
Afera z solą techniczną nauczyła czegoś producentów. Teraz starają się nas przekonać, że akurat oni są w porządku. Liczą na certyfikaty i pocztę pantoflową. Ewentualne straty zaczną liczyć po drugim kwartale
Informacja o tym, że w czterech poznańskich delikatesach Prosiaczek sprzedaje się wędliny, do których dodaje się tylko sól spożywczą, rozchodzi się pocztą pantoflową. - Istniejemy kilkadziesiąt lat, więc mieszkańcy nas znają. Najlepszą markę budują klienci, czyli jedna sąsiadka poleca nasz sklep drugiej - mówi Halina Olszewska, właścicielka delikatesów mięsnych.

Wielcy producenci na pocztę pantoflową tak bardzo nie liczą. W sklepie w podwarszawskim Pruszkowie na jednym z opakowań z mięsem mielonym przyklejona jest nalepka z informacją "sól certyfikowana".

Certyfikowana sól

Producenci starają się za wszelką cenę odciąć od afery solnej i przekonać konsumentów, że do żywności używają soli spożywczej.

- Na razie przedstawiliśmy odpowiednie certyfikaty hurtowniom i sklepom, mamy wtedy pewność, że nasze produkty z półek sklepowych nie znikną - mówi Adam Duda, pełnomocnik zarządu ds. kontaktu z mediami z firmy Profi, producenta zup, pasztetów i dań gotowych.

Co zrobią, jeśli cierpliwi do tej pory konsumenci zaczną bojkotować wyroby i sprzedaż spadnie?

- Dziś trudno szacować, jak afera solna, którą rozpętali nieodpowiedzialni producenci, odbije się na całym rynku. Jeśli okaże się, że zaufanie do nas spadnie, może dodatkowo oznaczymy produkty - dodaje Duda.

Inne firmy też głowią się, co robić. - Zamieściliśmy na stronie internetowej informację dla konsumentów i partnerów handlowych, że do produkcji naszych wyrobów używamy soli spożywczej pochodzącej z Janikowskich Zakładów Sodowych. Ale dodatkowej informacji o soli na opakowaniach raczej nie będziemy umieszczać - mówi Krystyna Szczepkowska, rzecznik prasowy Indykpol.

Zaufanie...

Dr Antoni Gibowicz z Sokołowa, choć przyznaje, że afera solna na pewno odbije się na zaufaniu konsumentów, może na sprzedaży, to mówi, że niczego więcej poza umieszczeniem stosownych certyfikatów na stronie robić nie będą.

- Odpowiedni komunikat z informacją, że stosujemy sól spożywczą, został umieszczony na naszej stronie internetowej. Poza tym informacje rozsyłaliśmy do odbiorców - mówi Andrzej Pawelczak z firmy Animex, właściciel marek Krakus, Morliny, Berlinki.

Dla konsumentów - póki nie poznają listy nieuczciwych producentów - sprawa jest otwarta.

Przeczytaj także:

Te znane koncerny produkują tanie odpowiedniki dla Biedronki

Wielkie sieci wchodzą na osiedla na wojnę z małymi sklepikami