Nie bój się ZUS-u, idź do sądu

Tomasz Kurowski
05.04.2012 22:00
Z ZUS-em łatwiej wygrać, niż trafić trójkę w Lotto. Zakład przegrywa co drugą sprawę o wysokość składek
Pani Halina (nazwisko do wiadomości redakcji) z Gdyni nie może chodzić. To przez zmiany zwyrodnieniowe w stawach biodrowych. Ma też problemy z kręgosłupem (dyskopatię) i nadciśnienie. Musi brać coraz silniejsze leki przeciwbólowe, przez co nie może już pracować w zawodzie jako dekorator okien.

Operację, która może umożliwić jej normalne życie, zaplanowano na wrzesień. Z czego ma żyć do tej pory? ZUS odmówił jej renty. Pod koniec marca pani Halina odwołała się do sądu. Czy ma szanse na uzyskanie świadczenia? Według danych za pierwsze półroczne 2011 r. całkiem spore.

Niemal jedną trzecią odwołań na decyzje ZUS (28,7 proc. spraw) udaje się skarżącym wygrać. W poszczególnych kategoriach ten odsetek jest jeszcze większy, np. w co drugiej, gdy sprawiedliwości szuka przedsiębiorca, któremu ZUS kazał bezzasadnie podwyższyć składkę na ubezpieczenie wypadkowe.

Jacek Dziekan, rzecznik ZUS broni się, że odwołań nie jest dużo (59 tys. na ponad 4 mln decyzji), a wynikają z tego, że urzędnicy opierają się tylko na dokumentach.

- Sąd może inaczej rozpatrzyć sprawę, wezwać świadków albo biegłych. Prawo też nie zawsze jest jednoznaczne. Przepisy mogą być różnie interpretowane - mówi.

Wspiera go Jeremi Mordasewicz, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan" i członek rady nadzorczej ZUS. - Kiedyś dawaliśmy renty zbyt hojnie. Było ich trzy razy więcej niż rent średnio w Europie.

- Spraw w sądzie jest tak mało, bo ludzie nie zdają sobie sprawy, że można za darmo odwołać się od niekorzystnej decyzji - odpowiada Zbigniew Choroszyński, rencista, który od wielu lat hobbystycznie zajmuje się bezpłatnym pisaniem odwołań do ZUS. Twierdzi, że do tej pory udało mu się wywalczyć kilkadziesiąt tysięcy rent.

Krytycznie omylność urzędników ocenia też Stanisław Fryza z Fundacji Mediator, która od ośmiu lat pomaga osobom poszkodowanym przez ZUS. - Liczy się statystyka, a nie czy ktoś jej chory. Przykład: ZUS często celowo przeciąga rozpatrywanie sprawy, aby zniechęcić wnioskodawcę.

Fundacja Mediator ma pomysł, jak uzdrowić ZUS. Proponuje uproszczenie przepisów i likwidację "lekarzy orzeczników". Renty przyznawałaby specjalna komisja.

Dr Monika Gładoch, specjalistka prawa pracy Pracodawców RP nie jest do tego pomysłu przekonana.

- Przepisy to jedna sprawa, a podejrzliwość druga. Urzędnicy mają odruch podejrzliwości. Zastanawiają się, czy to nie jest kolejna osoba, która chce wyciągnąć pieniądze. W sytuacjach wątpliwych urzędnik woli odmówić, niż zaryzykować - dodaje.

Przeczytaj także:
Chorujesz? Lekarz przyjmie za dwa lata!
10 zł za toaletę. Najdroższe WC


Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl