120 kilometrów męki do Euro 2012

Mariusz Jałoszewski, Tadeusz Płaczkiewicz, tomku, ignaz
25.04.2012 00:30
Autostrada A2, Stryków

Autostrada A2, Stryków (Fot. Małgorzata Kujawka / AG)

Przed Euro Warszawa raczej nie zostanie podłączona do autostrady A2. Czytelnik "Metra" zaalarmował nas, że pokonanie 120 km odcinka Warszawa-Stryków (tu kończy się autostrada) zajęło mu 4,5 godziny. "Masakra" - napisał. - "Podczas Euro czas podróży może być wielokrotnie dłuższy!" 24. kwietnia 2012 r. pojechaliśmy jego śladem
Już nie tylko opozycja, ale i koalicja mówi głośno, że budowa autostrady A2 ze Strykowa pod Łodzią do Warszawy jest wielką klapą. W piersi bił się Eugeniusz Kłopotek z PSL. Minister transportu Sławomir Nowak jeszcze walczy o tzw. przejezdność - kibice mają jechać tylko po gołym asfalcie - ale przy każdej okazji puszcza oko, że nawet "przejezdnej" autostrady nie będzie.

Co wtedy? Kibice z Zachodu wygodnie dojadą tylko do Strykowa. Do Stadionu Narodowego zostanie im jeszcze 120 kilometrów po starej drodze krajowej nr 2 z jednym pasem ruchu w każdym kierunku.

Pełno tu tirów z Polski, Litwy, Białorusi, Rosji, Ukrainy. Czytelnik "Metra" skarżył się, że pokonanie tego dystansu zajęło mu aż cztery i pół godziny! Czy to samo czeka kibiców? Wczoraj to sprawdziliśmy. Przejechaliśmy trasę od Stadionu Narodowego do Strykowa i z powrotem.



Przejazd przez Warszawę - godzina z głowy

Punkt o 8 rano ruszamy samochodem spod stadionu. Od razu natykamy się na korek na moście Poniatowskiego. A podczas meczów most ma być jednak zamykany dla bezpieczeństwa kibiców. Do Dworca Centralnego korek, utykamy też za Dworcem Zachodnim. Aleja Prymasa Tysiąclecia stoi w obu kierunkach, bo wciąż trwa remont tunelu na ul. Dźwigowej. Drogowcy obiecują, że skończą remont do czerwca, ale już wiele razy obiecywali koniec prac. Do rogatek dojeżdżamy po 50 minutach.

I wtedy potwierdza się, że najgorsze przed nami. Przed Ożarowem kończy się dwujezdniowa droga. Tiry wyjeżdżają z licznych magazynów. Jedziemy zderzak w zderzak.

Tworzy się długa kolumna tirów, z nielicznymi samochodami osobowymi pomiędzy nimi. Prędkość 70-80 na godzinę więc i tak nieźle. Nie wyprzedzamy, bo ciężarówki aż po horyzont. I do Warszawy jedzie sznur tirów.

Wyprzedzać się nie da też z innych powodów. Ciągle mijamy:
- wysepki, za którymi są pasy do skrętu i przejścia dla pieszych,
- znaki z ograniczeniem prędkości do 50, 70 km na godz. i ciągłe linie,
- fotoradary - do Strykowa naliczyliśmy ich 16.

Przy jezdni stoi tyle znaków i reklam, że aż bolą oczy. Chaos. Wszystko to szybko męczy. Dobrze, że nawierzchnia drogi wyremontowanej kilka lat temu jest równa.

Światła, ronda - czyli korki murowane

Przez Błonie udaje się nam płynnie przejechać, staliśmy za to po kilka-kilkanaście minut w korkach przed rondami na obwodnicy Sochaczewa (jedno z rond budują, oby skończyli przed Euro).

Zjeżdżają się tiry ze Wschodu - tu zbiegają się dwie drogi, którymi ciężarówki omijają stolicę przez Wyszogród i Grójec. Robi się naprawdę tłoczno. Podobno przed długimi weekendami jazda przez ronda na obwodnicy Sochaczewa zajmuje nawet godzinę!

Wszędzie tiry. Prawie wszyscy karnie suną za ciężarówkami, które niespodziewanie gnały 90 km na godz. W Łowiczu najpierw stoimy pięć minut na światłach, potem na rozjeździe na Stryków i Poznań. Część tirów wybiera nie autostradę, ale darmową drogę przez Poznań.

Za Łowiczem mijamy kurioza:
- dwa fotoradary, jeden po drugim,
- rowerzystów, a nawet samochód jadący poboczem pod prąd;
- zwężenie pod wiaduktem kolejowym przed Głownem. Choć jest to droga krajowa, to przejazd jest za wąski i nie miną się pod nim dwa samochody. Tu też się tworzą korki.

W Głownie ktoś wypala trawę, jest gęsty dym (ciekawe co na to kibice z Zachodu). Za miastem znika asfaltowe pobocze.

Po trzech godzinach docieramy do autostrady. Czujemy się tak, jakbyśmy dojechali do Europy. Jadąc z Zachodu, kibic będzie miał wrażenie, że tu Europa się kończy.

Powrót do stolicy był o dziwo szybki (ale też pora nam sprzyjała). Wyjeżdżamy ze Strykowa o 11.30, jazda z przepisami zajmuje nam do Stadionu Narodowego dwie i pół godziny (nigdzie nie staliśmy w korku). Ale w przeciwną stronę kolejki do świateł w Łowiczu i rond w Sochaczewie były już dłuższe niż wcześniej.

Po południu, jak sprawdziliśmy na Google Maps, korek w Błoniu był długi na ponad trzy kilometry w obie strony! Auta też stały w Ołtarzewie, Ożarowie.

W dniach meczów podobno ma być zakaz jazdy tirów po drodze nr 2. Ale jeśli przyjedzie dużo kibiców, to korek i tak będzie. Pytanie tylko, ile godzin potrwa podróż ze Strykowa do Warszawy.

Wyprzedzanie

  
Rowerzyści


Wypalanie trawy

  


Co zobaczą kibice?
- Kierowców łamiących przepisy
- Rowerzystów, którzy nie zawsze mogą bezpiecznie podróżować poboczem
- Wypalanie trawy


Dla Metra

Mikołaj Piotrowski
spółka PL.2012, koordynuje przygotowania do Euro
- Jeszcze nie wiadomo, czy autostrada A2 będzie nieprzejezdna. My wierzymy, że będzie. Mamy rozwiązania alternatywne. A jeśliby nawet do stolicy jechało się 4 godziny, to kibice dadzą radę, w Szwajcarii podróż między miastami gospodarzami zajmowała tyle samo. Zresztą stawiamy, że kibice przylecą samolotami.

Pracownik firmy Speedbus,
która kursuje między Warszawą-Sochaczewem
- Kibice będą musieli kombinować, aby jechać innymi drogami, bo na Euro korki murowane.

Anna Górecka, hotel Chopin w Sochaczewie
- Korki pewnie będą, ale to i dobrze, bo zmęczeni kibice może zechcą odpocząć w naszym hotelu.

Przeczytaj także:
- Zarób na Euro, wynajmij mieszkanie. Dowiedz się jak
- Na Euro będą droższe bilety komunikacji miejskiej


Dyskutujcie facebook.com/dziennik.metro.

A wy jak sądzicie? Napisz do nas: metro@agora.pl