Dlaczego Niemcy nas kochają

Anita Karwowska
24.04.2012 21:01
Chociaż od roku możemy pracować w Niemczech legalnie, to niechętnie wyjeżdżamy na saksy. Niemcy żałują, bo coraz bardziej cenią polskich pracowników i po prostu nas lubią
W Niemczech mieszka prawie pół miliona Polaków. Dziś - tydzień przed rocznicą otwarcia niemieckiego rynku pracy dla Polaków - raport o nich zaprezentuje Instytut Spraw Publicznych. Potwierdza, że nie skorzystaliśmy z zaproszenia niemieckich pracodawców. Do legalnej pracy wyjechało tylko 30-50 tys. osób, 100-200 tys. Polaków wciąż pracuje tam w szarej strefie (w ten sposób zarabiają więcej).

Raport ISP zaskakuje garścią optymistycznych i obalających stereotypy informacji o tym, jak Polakom żyje się za Odrą i jak są tam postrzegani.

Z rozmów z urzędnikami, pracodawcami i zwykłymi obywatelami wynika, że Polacy są przez Niemców coraz bardziej doceniani i po prostu lubiani. Za nasze mocne strony uważane są uprzejmość, determinacja w nauce języka niemieckiego i chęć do integrowania się. Słabości? Niewiele, przede wszystkim niepunktualność. 63 proc. Polaków deklaruje, że nawiązuje z Niemcami kontakty towarzyskie i czuje się w nich pewnie. - Tu zawsze, gdy się mówiło po polsku, to lepiej po cichu, żeby ludzie nie słyszeli. Teraz nastąpiła normalizacja - mówi jeden z polskich ankietowanych.

Niemcy zachwycają się też Polkami, bo według nich są zadbane, modne i pewne siebie. Żartują, że bez szminki i szpilek Polka nie wychodzi z domu. Mężczyzn już tak nie chwalą. - Polaka można rozpoznać: wąsy, podkoszulek, krótkie spodenki, sandały ze skarpetkami - mówi cytowany w raporcie Niemiec.

Co trzecia prywatna firma, która powstaje dziś w Niemczech, należy do cudzoziemca. - To bardzo często jest Polak - czytamy w raporcie. Mniej optymistyczne są jedynie dane o zarobkach. Niemcy płacą nam zwykle mniej niż innym cudzoziemcom, np. średnie miesięczne zarobki Polki to niecałe 800 euro, czyli o ok. 150 euro mniej niż imigrantki z krajów byłej Jugosławii i kilkadziesiąt euro mniej niż Turczynki. Mężczyźni zarabiają lepiej - średnio 1600 euro i mieszczą się w połowie stawki średnich zarobków imigrantów.

Dla Metra: W Niemczech jest mi łatwiej

Karolina, 40 lat, Dortmund

Jestem tu od roku. Skorzystałam z otwarcia rynku pracy dla Polaków 1 maja 2011 r. Przyjechałam z córką, mieszkam z facetem, którego poznałam przez internet. Pracuję na pół etatu w biurze u znajomego oraz w przedszkolu, gdzie zarabiam 400 euro miesięcznie. Znam bardzo dobrze niemiecki, pracę znalazłam bez problemu. Wolałabym robić coś innego, ale czekam, aż tutejsze urzędy uznają moje polskie kwalifikacje.

Polacy są chwaleni przez niemieckich pracodawców i polecani. Niemcy są dla mnie mili i pomocni. Żyje się tu łatwiej niż w Polsce, ceny czasem są nawet niższe. Wynajęcie 65-metrowego mieszkania kosztuje nas 400 euro.

Większość moich znajomych pracuje legalnie, ale znam nianie zarabiające na czarno. Przyjeżdża coraz więcej Polaków, pracodawcy mają w kim wybierać. Ale płace się przez to nie zmieniły: 9-15 euro za godzinę.

Polacy trzymają się raczej w swoim gronie, choć mam znajomych, którzy przyjaźnią się z Niemcami. Ludzie tu są bardziej otwarci, odważni i uśmiechnięci. Zaczepiają w pubach i w pracy, chcą poznawać nowych ludzi.

Media się Polakami nie interesują

Magda, 30 lat, Berlin

Przyjechałam cztery miesiące temu, mój mąż pracuje tu jako elektryk od lipca 2011 r. Wcześniej przez cztery lata kursował między Polską a Niemcami. Teraz pracuje na miejscu, oprócz stałej pracy szuka dodatkowych zajęć. Ja zajmuję się dzieckiem w domu. To prawda, że tutaj można liczyć na dobre świadczenia socjalne, ale trzeba się natrudzić, żeby je dostać. Plusem są darmowe leki dla dziecka.

Niemcy są dla nas mili i pomocni. Jeśli ktoś nie zna niemieckiego, starają się znaleźć kogoś, kto pomoże w rozmowie. Bez języka jednak trudno o pracę. W porównaniu z Polską zarabia się dobrze - najniższa stawka to 8 euro za godzinę.

Media Polakami specjalnie się nie interesują. Jeśli już, to piszą o naszej polityce, a ta przecież jest chora i nikt tu nie ma o niej dobrego zdania.

Ekspert: Nikt tak nie zbiera szparagów jak Polak

Opinia Niemca o Polaku w rok po otwarciu dla nas rynku pracy: Polak to dusza towarzystwa, nowoczesny, ambitny, choć niepunktualny. Tylko po co mu te skarpety do sandałów?

Anita Karwowska: Przed otwarciem rynku pracy Niemcy przyznawali, że czekają na polskich pracowników, ale też bali się najazdu. Co mówią po roku? Sprawdziliśmy się, czy rozczarowaliśmy?

Dr Agnieszka Łada, współautorka raportu "Znikająca granica. Nowa polska migracja do Niemiec, perspektywa lokalna" przygotowanego w Instytucie Spraw Publicznych: Niemcy są rozczarowani, ale nie naszą pracą, tylko tym, że przyjechało nas tak niewielu. Mamy dobrą markę wśród niemieckich pracodawców. Zarówno nisko wykwalifikowani robotnicy czy pracownicy w rolnictwie (według Niemców nikt nie zbiera szparagów tak dobrze jak Polacy), jak i specjaliści, np. lekarze, bez których niemiecka służba zdrowia miałaby problemy. Nie ma już obaw o zalew rynku tanią siłą roboczą z Polski. Raczej toczy się dyskusja, że za późno otwarto dla nas rynek pracy i być może trzeba go otworzyć szerzej, również dla osób spoza UE.

Z raportu wynika, że Niemcy mają o Polakach coraz lepsze zdanie, a my bez problemu integrujemy się z miejscowymi.

- Najszybciej do Polaków przekonują się Niemcy z terenów przygranicznych, którzy mają z nami częsty kontakt. Integracja rozwija się od zniesienia kontroli na granicy. Polacy z okolic Szczecina pokupowali tanie mieszkania w regionie Löcknitz, opuszczone przez Niemców, którzy przenieśli się na Zachód, ale pracują w Polsce.

Hasła, by chronić niemieckie miejsca pracy przed Polakami, już przebrzmiały. Nasze relacje są po prostu normalne. Jesteśmy traktowani po partnersku, nasi sąsiedzi są pod wrażeniem tego, że już na miejscu chętnie i z efektami uczymy się niemieckiego.

Mnie zaskoczyły opinie Niemców, według których Polak to dusza towarzystwa, otwarty i nowoczesny człowiek. Chyba sami byśmy o sobie tak dobrze nie powiedzieli.

- Niemcy tak nas postrzegają trochę w kontraście do siebie. Są bardziej powściągliwi i chyba nie do końca z tego zadowoleni. Gdy poznają Polaków, na początku są zaskoczeni naszą otwartością. Ale chcieliby jej trochę przejąć. Niemiecka prasa zwraca uwagę, że Polacy są najlepiej wykształconą i mało widoczną grupą imigrantów. Bo "nie noszą chust" - napisał kiedyś dziennik "Die Welt". Mamy z Niemcami więcej wspólnego niż imigranci z południowej Europy czy ze Wschodu. Niektórzy Niemcy śmieją się co prawda, że Polaka na ulicy można poznać po skarpetkach noszonych do sandałów, ale to przecież szczegół.

Najwięcej Polaków pracuje w zachodnich landach. Dlaczego?

- Tam najłatwiej o pracę, i to lepiej płatną niż we wschodnich Niemczech, choć koszty życia są znacznie wyższe. No i zachodnie regiony w latach 80. były głównym kierunkiem Polaków emigrujących do Niemiec. Jeżeli ktoś ma rodzinę czy znajomych, jedzie właśnie tam, w nadziei, że inni Polacy pomogą mu w starcie.

---

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl