Kurorty kuszą piwem

Michał Stangret
22.05.2012 17:32
Tabletki gwałtu nie mają smaku. Często dodawane są do alkoholu

Tabletki gwałtu nie mają smaku. Często dodawane są do alkoholu (fot. shc.hu)

W walce o turystów wszystkie chwyty dozwolone. Nadbałtyckie kurorty chcą walczyć przy pomocy lokalnego piwa
Najpierw wszyscy remontowali - głównie ze środków unijnych - promenady i mola. Potem zabrali się za restaurowanie zapuszczonych latarni morskich i zaczęli budować aquaparki. Z roku na rok zwiększali wydatki na promocję w dużych miastach, by informować potencjalnych turystów o tym, jak fajnie się zmieniają. A teraz mają nowy pomysł, by zaistnieć. Złoty trunek, wypity na plaży z butelki z nazwą kurortu, ma być czymś, do czego cały rok będziemy tęsknić.

- Jesteśmy już na finiszu. Piwo Kołobrzeskie pojawi się w sprzedaży przed Euro 2012 - mówi Michał Kujaczyński, rzecznik prezydenta Kołobrzegu. Zauważa, że "to tylko dodatek do bogatej oferty turystycznej miasta". Ale opowiada o nim z takim zapałem, że aż ślinka cieknie. Piwo ma się najpierw pojawić w kołobrzeskich sklepach, potem także w innych rejonach kraju, a docelowo koszaliński browar Kowal ma postawić w Kołobrzegu lokalny minibrowar (budowa rozpocznie się w przyszłym roku). Cała promocja ma być dla miasta bezkosztowa. - Nie dokładamy do produkcji piwa ani grosza, ale też nie będziemy czerpać z jego sprzedaży bezpośrednich zysków - wyjaśnia Kujaczyński. Pytanie tylko, czy na widok Kołobrzeskiego za 5-5,5 złotych klienci nie sięgną po coś tańszego.

Browar w porcie

O cenach na razie nie chcą mówić w nadmorskim Darłowie, choć lokalne piwo Darłowiak będzie tam można wypić już w te wakacje. - Najpierw będzie produkowane w zewnętrznym browarze, potem browar powstanie w Darłowie - mówi Leszek Walkiewicz, rzecznik tamtejszego ratusza. W tym przypadku pomysł wcale nie wyszedł od urzędników. Marek Jakubiak, właściciel browarów Ciechan i Lwówek Śląski, chciał stawiać browar w Ustce, ale się nie udało, więc Darłowo skorzystało z okazji i pod koniec ub.r. Rada Miasta dała zielone światło, by na 2 ha przy porcie stanął browar (władze chcą wydzierżawić teren inwestorowi na 30 lat). Budowa ma zacząć się w przyszłym roku, browar będzie można zwiedzać, obok ma stanąć tawerna. - Tu się będzie produkowało 200 tys. hektolitrów piwa rocznie, to będzie spory pracodawca. Ale najważniejsze, że to będzie dla nas reklama - podkreśla Walkiewicz.

Na czym właściwie polega taka reklama? - Siedzi sobie ktoś na Śląsku, otwiera butelkę Darłowiaka i, jeżeli mu smakuje, to będzie chciał się do nas wybrać. To działa podświadomie - twierdzi Walkiewicz. - Browar można postawić wszędzie, ale nadmorski kurort aż się o to prosi. Słońce, plaża, piwo. Te rzeczy po prostu ze sobą współistnieją - dodaje.

Hel już to

Pierwsze piwo mocno kojarzone z nadmorskim kurortem to popularny wśród turystów na półwyspie helskim pszeniczny Viva Hel (dziś można go też kupić w innych regionach kraju, najczęściej za ponad 5 zł). Na pomysł jego stworzenia wpadł cztery lata temu Tomasz Lisakowski, miłośnik piwowarstwa z Jastarni, który przez wiele lat pracował w browarach w Danii. - Widziałem, że jak grzyby po deszczu powstają tam minibrowary. Ich liczba w ciągu ośmiu lat wzrosła z kilkunastu do 150. Stwierdziłem, że ta fala musi przyjść do Polski. Więc przyjechałem i zleciłem produkcję lokalnemu browarowi w Gościszewie. Piwo sprzedaje się coraz lepiej - zapewnia. Nie chce zdradzić, ile zarabia na swoim pomyśle. A urzędnicy w biurze promocji urzędu miasta Hel niechętnie mówią o jego piwie. - Trudno ocenić, czy to piwo jest dla turystów atrakcją, bo nie przeprowadzaliśmy w tej sprawie żadnych badań. Ale może rzeczywiście ich przyciąga - słyszymy.

Przeczytaj także:

Straszą, że piwa zabraknie n a Euro

Koniec tanich piw w Polsce?

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl