Tesco usprawnia procesy, czytaj zwalnia ludzi

Mariusz Jałoszewski
24.05.2012 17:04
Otwarcie Tesco Extra.

Otwarcie Tesco Extra.

Koniec pracy, szybkie zakupy w markecie i pół godziny stania do kasy. Nie marudźcie, bo lada moment kolejki mogą być jeszcze dłuższe. Znana sieć Tesco zwalnia blisko tysiąc osób, w tym kasjerów
Zwolnienia właśnie trwają. W całym kraju wypowiedzenia dostanie 980 osób. Kierownicy, pracownicy administracji, obsługa sklepów. Brytyjska sieć, która ma w Polsce 420 sklepów i zatrudnia prawie 30 tys. osób, tłumaczy to "usprawnieniem procesów i zmianami organizacyjnymi".

Klientów dziwi, że firma zwalnia kasjerów. Bo każdy, kto ostatnio robił zakupy w Tesco, widział wiele zamkniętych kas i stał w długich kolejkach do tych kilku, które były czynne. - Po pracy wpadłam po herbatę do osiedlowego Tesco na Mokotowie. Zakup trwał chwilę, ale utknęłam na pół godziny w kolejce do kasy - opowiada czytelniczka "Metra". - Były czynne tylko trzy kasy na sześć. Ludzie przeklinali, zmęczone dzieci marudziły. Poczułam jak w PRL - opowiada.

Inny czytelnik robił zakupy w Tesco na Pradze. - Żona dzwoniła, żeby kupić po drodze mleko i chleb. Było ok. 22. Mleko i chleb pod pachę, lecę do kas. A tu czynne tylko kilka, do reszty straszne kolejki. Nawet do samoobsługowych. Stałem ok. 20 minut - mówi.

1 osoba na 3 działy

- Bo pracowników jest za mało. Jedna osoba obsługuje trzy działy: serów, wędlin i ryb. Sklepów przybywa, firma się rozwija. Załogi jednak jest tyle samo. A teraz jeszcze zwolnienia - tłumaczy Elżbieta Jakubowska, szefowa NSZZ Solidarność Pracowników Tesco. Dodaje: - Klienci stoją w kolejkach i się denerwują. A złość wyładowują na kasjerkach. Zarząd firmy widzi tylko cyferki, a w nich jest zysk.

Tesco dziwi się żalom związkowców. Chwali się, że w corocznym badaniu opinii 84 proc. pracowników powiedziało, że lubi swoją pracę. Zwalnianym ma dać oferty pracy, bo chce zatrudnić 1,7 tys. osób na innych stanowiskach, np. w nowych sklepach.

A co z kolejkami?

Michał Sikora z biura prasowego Tesco Polska zapewnia, że gdy tylko się pojawiają pracownicy np. wykładający towar; powinni usiąść na kasy, żeby rozładować tłok. Do tego w sklepach montowane są kasy samoobsługowe.

Tesco ma system, który liczy, ile produktów i przechodzi przez kasowe skanery (zdaniem związkowców po to, żeby mierzyć tempo pracy kasjerek). Na tej podstawie wie, kiedy i w jakim sklepie jest najwięcej klientów. Dzięki temu łatwiej ułożyć grafik dla kasjerów, tak żeby w piątek wieczorem czynnych kas było więcej. Czy w Tesco są normy, ile klient może odstać w kolejce? Michał Sikora zapewnia, że zasadą jest, żeby kolejek nie było. Pilnować ma tego obsługa sklepu.

- Wiem, że klienci narzekają na kolejki w Tesco. Jeśli jakaś sieć będzie się reklamować, że u nich nie ma kolejek, to część kupujących tam przejdzie. Ale jeśli Tesco mocno zareklamuje niskie ceny, to zostaną. Na zasadzie: skoro chcę tanio, to muszę swoje odstać - komentuje Edyta Kochlewska, redaktor naczelna portalu Dlahandlu.pl.

Przeczytaj także:

Sezon na truskawki rozpoczęty, a jak ceny?

Polacy coraz sprytniejsi na zakupach, wielkie sieci się ich boją

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl