mBank kusi Polaków lokatami, z których zysk ma gwarantować m.in. sieć sklepów Biedronka. Polacy to kupią?

Michał Stangret
10.02.2014
Lokata jest roczna (wpłata minimalna 1 tys. zł), wymyślona przez mBank, a jej posiadacz może liczyć nawet na 7-procentowy zysk. To dużo, zważywszy że dziś większość banków roczne lokaty wynagradza 3-4 procentami zysku. Warunek: ceny akcji określonych spółek handlowych muszą codziennie rosnąć lub przynajmniej utrzymywać się na stałym poziomie (nie mogą spaść więcej niż o 2 proc. od dzisiejszych notowań). Jeżeli akcje np. za pół roku spadną, klient zarobi proporcjonalnie mniej - ok. 3,5 proc. na lokacie.
Notowania jakich firm mBank bierze pod uwagę?

Na działalność większości z nich nie mamy wpływu, bo nie mają u nas sieci sklepów - to amerykański Walmart, hiszpański DIA, brytyjski Morrisons, francuskie Casino. Natomiast niemieckie Metro AG właśnie sprzedaje polskie Reale francuskiemu Auchan. Firma pozostanie jedynie właścicielem sklepów marki Saturn, Media Markt i Makro Cash & Carry.

Rodzynkiem w "koszyku", który ma przyciągnąć klientów, jest portugalskie Jeronimo Martins, właściciel marki Biedronka.

- Biedronka święci obecnie triumfy, notuje rosnącą sprzedaż i coraz większe zyski. Bank najwidoczniej postanowił podczepić się pod ten sukces i liczy, że to przyciągnie również klientów. Świetny zabieg PR-owski - ocenia Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl.

Przyznaje, że jeżeli Polacy nadal będą tak chętnie kupować produkty w sieci dyskontów, to może mieć to wpływ na wzrost zysków z lokaty.

Bo dziś Biedronka idzie jak burza i posiada już 2,2 tys. sklepów. Za dwa lata ma ich być aż 3 tys. Firma chwali się 30 mld zł obrotów rocznie, a zarząd Jeronimo Martins mówi o 50 mld zł w 2016 roku. Biedronka jest też największą w kraju firmą handlową i niewiele jej brakuje, by została "numerem 2" wśród wszystkich największych firm w Polsce - goni PGE i Lotos i jest tuż za Orlenem.

Czy lokata może im w tej ekspansji pomóc? - Z psychologicznego punktu widzenia posiadaczowi takiej lokaty podobnie jak właścicielowi akcji zaczyna zależeć, by firma przynosiła jak najwyższe zyski. Staje się jej ambasadorem, poleca innym jej produkty. Ale nawet jeżeli część posiadaczy tych lokat zacznie robić zakupy tylko w Biedronkach, to będzie to miało marginalny wpływ na wzrost sprzedaży firmy - dodaje Piechowiak.

mBank zaprzecza, że lokata ma być reklamą Biedronek. - Żadna ze spółek nie płaciła bankowi za pojawienie się w proponowanym rozwiązaniu - zapewnia Krzysztof Olszewski, rzecznik mBanku. Dodaje, że nie istnieją też analizy, z których wynikałoby, że zainwestowanie w konkretny produkt inwestycyjny zmienia zwyczaje zakupowe klientów.

Na jakiej podstawie dokonano wyboru spółek do lokaty? - W wypadku właściciela sieci Biedronka zwrócono uwagę na szacunki analityków dotyczące przychodów i zysków spółki, powołano się także na rekomendacje analityków - mówi Olszewski.

Jak wielu klientów założyło już biedronkową lokatę? Nie wiadomo. W Jeronimo Martins Polska nikt nie odpowiedział nam, czy firma dzięki lokatom liczy na większe zyski.

Wyobraźmy sobie jednak, że biedronkowy cud pryska i nagle ceny akcji Jeronimo Martins albo innych firm będących bohaterami lokaty mBank lecą na łeb na szyję. Bankowcy twierdzą, że zabezpieczają klientów przed czarnym scenariuszem. W najgorszym wypadku za rok, po zakończeniu lokaty, pieniędzy otrzymamy tyle, ile włożyliśmy.

Więcej o: