Herbatka w Krainie Czarów - Eat me Drink me zaprasza warszawiaków na Kabaty

Agata Piasecka
06.08.2014 17:05
Kawiarnia Eat me Drink me

Kawiarnia Eat me Drink me (fot. Anh Tu Nguyen)

Drink Szalonego Kapelusznika, naleśniki Królowej Kier albo herbata pita w magicznych wnętrzach rodem z "Alicji w Krainie Czarów". Tak można spędzić czas w kawiarni Eat me Drink me
Podłoga w szachownicę, sztuczna trawa na suficie, zamiast żyrandoli - ceramiczne dzbanki. Można zasiąść w białej lub czarnej altance, zapaść się wygodne pufy i fotele, każdy w innym kolorze, i podziwiać otoczenie zastawione gadżetami nawiązującymi nie tyle do książki Lewisa Carrolla, ile jej animowanej, disneyowskiej ekranizacji z 1951 roku. Do lokalu wcale nie jest łatwo trafić, bo ukryty jest na parterze jednego z bloków na warszawskich Kabatach - Część klientów prosi o przeniesienie kawiarni bliżej centrum, ale ja mam słabość do Kabat i uważam, że tutejszym mieszkańcom należy się klimatyczne miejsce - mówi Ewa Chrzanowska, która pół roku temu wraz z trzema córki otworzyła lokal.

Chociaż trafić tu niełatwo, dzięki pełnemu zdjęć profilowi na Facebooku wie o nim coraz więcej osób. Wśród klientów są nie tylko sąsiedzi. Duża grupa przyjeżdża na kawę specjalnie z Wołomina i innych podwarszawskich miejscowości. Najbardziej oblegany jest największy stolik z królewskim fotelem, który do złudzenia przypomina ten z herbatki u Szalonego Kapelusznika. W kawiarni niedługo obędą się chrzciny, w najbliższej przyszłości będzie można też wynająć ją na przyjęcie urodzinowe.

Pomysł na motyw przewodni kawiarni powstał w jeden wieczór. - Cała nasza rodzina uwielbia filmy Disneya, a przygody Alicji najlepiej trafiają w gusty zarówno dzieci, jak i dorosłych - tłumaczy wybór Chrzanowska. - Jest mi miło, gdy obserwuję dorosłych znajdujących u nas kolejne nawiązania do "Alicji z Krainy Czarów".

Na przykład mieszczące się we wnętrzu gipsowe drzewo przypomina to, pod którym zasnęła Alicja. Wszystkie dekoracje wykonała własnoręcznie właścicielka wspomagana przez córki.

W menu też nie brakuje nawiązań do bajki. Hitem są Queen of hearts - naleśniczki z truskawkami (8 kosztuje 16 zł). Ponadto burgery, makarony, sałatki, kanapki i kilka rodzajów ciast. Wszystko jest przygotowywane na miejscu, poza tym do lokalu na zamówienie sprowadzane są domowe lody w najróżniejszych smakach - od śmietankowych po piwne, buraczkowe i ogórkowe (3,5 zł za gałkę) - Lody o smaku buraków i ogórka klienci często zamawiają z ciekawości i próbują ich z lekką nieśmiałością - śmieje się współwłaścicielka.

Eat me Drink me, ul. Wąwozowa 32, Czynne w dni powszednie i w niedziele w godz. 12-22, w soboty od 10 do 22; rezerwacje przez Facebooka: https://www.facebook.com/eatmedrinkmekabaty?fref=ts

Zobacz więcej na temat:

Zobacz także
  • Podziel się

Polecamy