Poznawaj ludzi, pytaj, pracuj - trzy rady na nowy rok akademicki

Alicja Bobrowicz
30.09.2014 19:56
W jaki sposób najwięcej skorzystać ze studiów? Zapytaliśmy psychologa, naukowca i przedsiębiorcę. Oto ich rady dla studentów, którzy rozpoczynają rok akademicki
Dajcie sobie czas, by zbudować siebie

Prof. Katarzyna Popiołek, psycholog społeczny, dziekan wydziału zamiejscowego Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Katowicach, śląska działaczka społeczna:

- Lubię studentów, którym o coś chodzi. Chcą poznać coś nowego, zbadać, poszerzyć horyzonty. Ci, którzy studiują tylko po to, by mieć wyższe wykształcenie, intelektualnie marnują czas. Ważne, byście czytali, usiłowali zrozumieć, posłuchali podpowiedzi wykładowców, pytali, ale też spierali się z nami. Dyskusje otwierają nowe ścieżki rozumienia, a temu, kto się spiera, na czymś zależy.

Nie rzucajcie się od razu w praktykę, a już szczególnie w pracę, byleby pracować (jeśli nie musicie). Dajcie sobie czas, by ukształtować się intelektualnie, poszukać w sobie pasji. Nie bójcie się zwracać do swoich profesorów z prośbą o pomoc, nawet jeśli macie pomysły, które wydają wam się nierealne. Moi studenci kiedyś wymyślili, że chcieliby praktykować z zakonie, by zbadać, jak funkcjonują ludzie w odosobnieniu. Nie udało się ich tam umieścić, ale zorganizowaliśmy serię spotkań z zakonnikami.

Kiedy wam nie będzie wszystko jedno, drzwi przed wami się otworzą.

Trzeba próbować, by znaleźć coś dla siebie

Dr Marcin Nowotny, szef Laboratorium Struktury Białka w Międzynarodowym Instytucie Biologii Molekularnej i Komórkowej w Warszawie. W 2011 r. dostał prestiżowy grant na badania Europejskiej Rady ds. Nauki (polscy naukowcy zdobyli dotychczas tylko 13 z ponad 3 tys. takich grantów):

- Wykłady i ćwiczenia to za mało. Zazwyczaj dopiero praca nad dyplomem zamienia się w projekt badawczy. To może być za późno. Warto wcześniej - w zależności od dziedziny naukowej - załapać się do laboratorium, pojechać na wykopaliska albo ekspedycję naukową, by liczyć ptaki. Popularny Erasmus to oczywiście niezła zabawa, ale też okazja, by pobyć w innych ośrodkach i środowiskach naukowych, szlifować język. Każde laboratorium zwraca uwagę na zagraniczne doświadczenie, kiedy szuka praktykantów czy doktorantów.

Praca w nauce przypomina przejażdżkę kolejką górską - mnóstwo ekscytacji i satysfakcji, ale też cała masa zawodów. Bez pasji nie da się przetrwać.

Sam w liceum pochłaniałem biologię, ale poszedłem na chemię, bo uważałem, że to dobry punkt wyjścia. Magisterkę i doktorat robiłem już z biologii doświadczalnej. Musiałem poznać różne dziedziny, by trafić na swoją.

Tylko nie zapomnijcie też pożyć. W wakacje jedźcie na miesiąc stażu, a na dwa pozostałe pod namiot. Studia są w końcu także po to, by się nacieszyć młodością.

Na pracę zawsze będzie czas

Kamil Hagemajer, przedsiębiorca. Z wykształcenia inżynier, przez dziesięć lat bankowiec, dziś "król barów mlecznych" w Warszawie. Ma sześć tanich jadłodajni, w tym popularny Bar Prasowy:

- Systematycznie się uczcie, by mieć czas na wakacje. Tak poważnie, to i w biznesie, i w studiowaniu kluczowa jest równowaga. Na studiach człowiek się kształtuje. Warto chłonąć to, co się dzieje na uczelni, wybierać ciekawe zajęcia, ale też korzystać z tego, co oferuje miasto. To jedyny czas w życiu, gdy można inwestować w siebie, chadzać w poniedziałki do muzeów i galerii, wieczorami poznawać ludzi. Potem przychodzi zawodowe życie i możliwości poszerzania horyzontów znacznie się zmniejszają. Pracowanie na siłę w czasie studiów tylko rozbija cykl nauki, jeśli musicie zarabiać, handlujcie na Allegro albo róbcie coś innego, co nie pochłonie waszego czasu. Rynek, technologie, świat zmieniają się tak szybko, że dziś - w moim przekonaniu - liczy się raczej ambicja, pomysł na siebie i kompetencje społeczne, a nie CV wypełnione niewiele znaczącym doświadczeniem zawodowym. Ja skończyłem studia techniczne w czasach, gdy nie było pracy dla inżynierów, wchodziły nowe technologie. Poszedłem do bankowości, bo miałem pojęcie o matematyce, a po 10 latach pomyślałem, że jeszcze mam ambicje i pomysł na coś swojego i innego.

Więcej o: