W szpitalach brakuje krwi przez liczne zakazy. Winne: seks i choroby

Anita Karwowska
23.10.2014 18:51
Już co czwarta osoba, która chce oddać krew, nie może tego zrobić ze względu na zły stan zdrowia, intensywne odchudzanie czy tatuaże
W Polsce krew oddaje ok. 640 tys. osób. Wśród nich ważną grupę stanowią młodzi dawcy: uczniowie tuż po skończeniu 18 lat oraz studenci. W Łodzi na 60 tys. zgłaszających się co roku dawców, jedna czwarta to młodzi. Jednak tych dawców jest coraz mniej. - W poprzednich latach podczas jednej zbiórki, krew w szkole oddawało ok. 40 osób. Teraz zdarza się, że znajdujemy zaledwie 20 dawców - mówi Aneta Świątczak z Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Łodzi. Jej zdaniem wynika to z dwóch powodów. - W dorosłość wchodzą roczniki z niżu demograficznego - mówi Świątczak. Rocznik 1996, czyli dzisiejsi 18-latkowie, liczy zaledwie 428 tys. osób i w porównaniu z rocznikiem 1986 jest o ponad 200 tys. mniejszy.

Prowadzimy ryzykowny tryb życia

Poza tym na przeszkodzie coraz częściej staje stan zdrowia i styl życia młodzieży. - Wiele dziewczyn ostro się odchudza. Ważą za mało [dolna granica, by oddać krew to 50 kg - red.], brakuje im żelaza, mają niski poziom hemoglobiny we krwi. To je czasowo dyskwalifikuje z krwiodawstwa - mówi Świątczak. Swoje robi też moda na tatuaże. - Są bardzo popularne, ale po ich zrobieniu trzeba odczekać, zanim będzie można oddać krew - tłumaczy Świątczak.

Marzena Grędzicka-Przybysz z warszawskiego RCKiK przyznaje, że już niemal co czwarta zgłaszająca się osoba nie może zostać dawcą. Powód? - Coraz więcej Polaków ma problemy ze zdrowiem. Podróżujemy po całym świecie, docieramy do egzotycznych miejsc, w których ryzyko zakażenia chorobami wykluczającymi dawstwo jest duże - tłumaczy.

Wpływ na brak dawców ma też zmiana obyczajowości. Każdy chętny musi wypełnić ankietę, w której pytany jest o kontakty seksualne z osobami zakażonymi, seks z nowo poznanymi osobami, zażywanie narkotyków - czyli najczęstsze sytuacje, w których ryzyko przeniesienia groźnych wirusów jest największe. One również wykluczają oddanie krwi.

Długa lista przeciwwskazań

W sumie lista przeciwwskazań, czasowych albo dożywotnich, do oddania krwi liczy kilkadziesiąt punktów. Od tych oczywistych, m.in. zakażenia żółtaczką, HIV, chorób serca czy wątroby, po takie, które mogą chętnego do oddania krwi zaskoczyć, m.in. wykonanie tatuażu albo przekłucia uszu (musi minąć 6 miesięcy od zabiegu), przyjmowanie aspiryny (rozrzedza krew, a jest w organizmie obecna do 5 dni), wizyta u dentysty (24 godziny), miesiączka. Wytyczne ustalają polscy eksperci, biorąc pod uwagę m.in. zalecenia Europejskiego Centrum Zapobiegania i Kontroli Chorób. Im bardziej ryzykowne zachowania podejmują Polacy, tym lista przeciwwskazań wydłuża się. Czy nie za bardzo, skoro coraz trudniej znaleźć dawcę? - pytamy prof. Ryszarda Pogłoda z Instytutu Hematologii i Transfuzjologii, który czuwa nad bezpieczeństwem przetaczanej w Polsce krwi. - To konieczne, jeśli nie chcemy narażać pacjentów - mówi.

Do tej pory polski system rzeczywiście był szczelny: żaden biorca krwi nie zakaził się HIV, był tylko jeden przypadek przeniesienia wirusa żółtaczki typu C przez pobraną krew. - Właśnie dzięki tak wyśrubowanym wymogom - podkreśla prof. Pogłód. Tłumaczy, że np. po zrobieniu tatuażu trzeba czekać aż 6 miesięcy, by mieć pewność, że wszelkie wirusy, które mogłyby się rozwinąć w organizmie, po takim czasie będą już na sto procent wykrywalne.

Dla porównania, w Wielkiej Brytanii posiadacz tatuażu musi czekać cztery miesiące. Ale za to aż na 12 miesięcy z oddawania krwi jest wykluczony mężczyzna, który uprawiał seks z mężczyzną - nawet w prezerwatywie (w Polsce nie ma takiego zakazu), a na pół roku osoba, która wróciła z zagranicznej podróży - także do Polski.





Zobacz także
  • Podziel się