Łódź znów płynie w stronę mody, czyli Fashion Week Poland

Agata Piasecka
26.10.2014 17:58
Reklamuje się jako Centrum Przemysłów Kreatywnych. Chciałaby być znowu kojarzona z modą i wzornictwem, ale w XXI wieku miejsce fabrykantów mają zająć zdolni twórcy
Czy tak będzie? Na razie cieszy, że ruch związany z modą widać w mieście. Już w warszawskim metrze w drodze na dworzec widzę reklamy imprezy z hasłem "Fashion Week Poland z Łodzi pozdrawia ulicę Mokotowską". W samej Łodzi mnóstwo plakatów reklamujących imprezę.

Hotel trzeba rezerwować z parotygodniowym wyprzedzeniem, bo przecież odbywają się Tydzień Mody i Łódź Design Festiwal. Taksówkarze cieszą się z dodatkowych kursów, a właściciele klubów chętnie organizują trwające do białego rana imprezy. Uczestników Tygodnia Mody łatwo rozpoznać. Są lekko przestylizowani. Dziewczyny chodzą z gołymi nogami mimo niskich temperatur. Rozmawiają głównie o tym, jak zdobyć wejściówki na organizowane przez magazyny modowe afterparty. A i w autobusach najczęściej słychać pytania, jak dotrzeć do hali Expo albo na ASP. - Większy ruch obserwuje również Centrum Informacji Turystycznej. Turyści pytają, co można zobaczyć w mieście i gdzie warto się wybrać - mówi Monika Karolczak, zastępca dyrektora łódzkiego Biura Promocji.

Łódź organizuje i zarabia

11. edycja Fashion Week Poland zakończyła się wczoraj. Polski Tydzień Mody organizowany jest od pięciu lat i w tym czasie urósł do największej tego typu krajowej imprezy. Co pół roku przez kilka dni swoje kolekcje prezentuje kilkudziesięciu projektantów, jest strefa zakupowa ze stoiskami polskich marek, wykłady branżowe i wystawa fotografii. Choć impreza adresowana jest głównie do osób zainteresowanych modą, przyciąga tysiące ludzi. Niektórzy przychodzą z pasji, inni z ciekawości. Nawet jeżeli nie uda się im zdobyć biletu na pokaz, pokręcą się po strefie zakupowej i zobaczą, co do oferowania mają polscy projektanci, często dostępni tylko w internecie.

Imprezę od początku organizuje łódzka firma Moda Forte, specjalizująca się w pokazach mody. Do współpracy także zaprasza miejscowych, np. modelki najczęściej czesze łódzki fryzjer.

Łódź zaprasza i się promuje

Rok temu gościem honorowym Tygodnia Mody był jeden z najpopularniejszych rosyjskich projektantów mody - Slava Zaitsev. Udało się go ściągnąć dzięki kontaktom Łodzi z Iwanowem, jego rodzinnym miastem. Na każdą edycję miasto stara się też ściągnąć dziennikarzy z miast partnerskich, do których należą Kanton, Wilno i Tel Awiw. W tym roku po raz kolejnym gościem honorowym był portugalski projektant Nuno Gama, który współorganizuje Tydzień Mody w Lizbonie. Do Łodzi ściąga się też polskich projektantów pracujących za granicą, np. Dawida Tomaszewskiego, na stałe tworzącego w Berlinie.

Na organizowaniu Tygodnia Mody czy Łódź Design Festival wizerunkowo korzysta samo miasto, które pomaga w organizacji i udostępnia lokalizacje. Jeśli akurat odnowiono jakiś reprezentacyjny budynek, jest prawie pewne, że miasto będzie chciało się nim pochwalić i to właśnie tam odbędą się pokazy. Dlatego lokalizacje zmieniały się już kilkukrotnie. Najpierw główne pokazy w ramach Fashion Week odbywały się w odnowionej Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej na Tymienieckiego, teraz przeniesiono je do wyremontowanej hali Expo. Bardziej awangardowe kreacje trafiają do Centrum Promocji Łodzi na łódzkiej ASP, które wyposażone jest w najnowocześniejszą salę pokazową w kraju (kręcono tam też program "Projektanci na start" - podczas którego próbowano wyłowić rodzime talenty). - Chcielibyśmy, żeby kolejne edycje obywały się np w EC1, Art_Inkubatorze na Tymienieckiego albo na Księżym Młynie, bo te budynki właśnie odnowiliśmy - wylicza Monika Karolczak.

Dla hipsterów bez zadęcia

Ostatnio furorę nie tylko wśród łodzian robi OFF Piotrkowska. Podwórko dawnej fabryki Ramischa kiedyś słynęło z zapiekanek i wietnamskich barów. Dziś w posprzątanych ceglanych budynkach pełno jest przytulnych kanapek, klubów, pracowni artystycznych i sklepów, a w weekend odbywa się targ ekologiczny. Swój stacjonarny sklep mam tam też znana łódzka marka Pan Tu Nie Stał, sprzedająca ubrania i dodatki stylizowane na PRL. Kompleks zajmuje niedużą przestrzeń, łatwo jest więc zmienić miejsce i posiedzieć chwilę w afrykańskiej knajpce, a potem przejść do klubu muzycznego Dżazzu. Na szczęście to nie Soho Factory (na warszawskiej Pradze) i tutejsze lokale nie odstraszają cenami, więc w ciągle jest tu ruch. Miejsce to znalazło się niedawno na liście Siedmiu Nowych Cudów Polski przygotowanej przez "National Geographic Traveler".

Najpierw działania, potem reklama

Dla Metra dr Marta Hereźniak - specjalista marketingu miejsc z Uniwersytetu Łódzkiego: Dobrze, że miasto wraca do tekstylnych korzeni. Teraz moda, design i postindustrializm są bardzo na czasie, a reklamującej się tymi hasłami Łodzi nie można zarzucić braku autentyczności. Nie ma badań ilościowych dotyczących zmian w postrzeganiu miasta na przestrzeni ostatnich lat, ale śledząc informacje pojawiające się w mediach tradycyjnych i w internecie, widzę, że o Łodzi mówi się coraz więcej w pozytywnym kontekście. Oczywiście można mieć zastrzeżenia do wyglądu ulic, ale Łódź nigdy nie będzie wypielęgnowanym miastem z równo przystrzyżonymi trawnikami - idealną wizytówką klasy średniej. W tym też tkwi jej specyfika. Jeśli chodzi o strategię promocyjną, powinna się skupiać nie tylko na reklamie, ale na wspieraniu osób z twórczymi pomysłami. Ważna jest pomoc dla rozwijanych się start-upów, konsekwentne oddawanie lokali kreatywnym, otwieranie i doskonalenie niekonwencjonalnych kierunków studiów. Takie działania przyciągną inwestorów i pomogą Łodzi spełnić obietnice zawarte w reklamie.

Więcej o: