Na wigilijne sianko wydamy w tym roku miliony złotych. Skąd pochodzi te najdroższe w wersji de luxe?

Michał Stangret
03.12.2014 18:38
Nawet 7 zł żądają sprzedawcy za garść wigilijnego sianka w ozdobnej torebce. Zapewniają, że pochodzi z tradycyjnego gospodarstwa i czystych łąk. Mają o co walczyć, bo Polacy na wigilijne sianko wydadzą w tym roku nawet 15 mln zł!
Umieszczanie sianka pod obrusem wigilijnego stołu to obok obdarowywania się prezentami i strojenia choinki - jeden z najczęściej kultywowanych w polskich domach bożonarodzeniowych zwyczajów. Przyznaje się do niego aż 75 proc. Polaków. Wigilijne sianko znajdzie się na stołach ponad 11 milionów gospodarstw domowych. Przeciętne opakowanie to koszt ok. 1,5 zł. W sumie wydamy na nie w tym roku blisko 15 mln zł. Trudno się więc dziwić, że konkurencja wśród jego producentów rośnie.

Sianko ścinane nad Zalewem Wiślanym, zanim wyjdą krowy

- Najlepsze sianko wigilijne jest z pierwszego pokosu. Trzeba je zdążyć ściąć, zanim rolnicy puszczą krowy na łąki, bo potem zostanie zadeptane i zabrudzone odchodami - mówi Stanisław Dąbrowski, z Tolkmicka nad Zalewem Wiślanym. W tym roku już w maju wyjechał kosiarką na tamtejsze łąki. - Po skoszeniu sianko trzeba zostawić tydzień-dwa, żeby przeschło w słońcu, dopiero potem ruszamy ze zbiorami. Jeżeli siano zebrane z łąk będzie zbyt wilgotne, może potem wydzielać brzydki zapach i cała praca pójdzie na marne - dodaje.

Po zwiezieniu trawy, Dąbrowskiego czekała selekcja - to według niego najtrudniejszy etap. Trzeba ręcznie wybrać najładniejsze źdźbła - im dłuższe, tym lepsze, bo przypominają anielski włos - dobrze je oczyścić z ziaren, kwiatów, zielska i chwastów. Gdy surowiec jest "pełnowartościowy", rozkładany jest do małych woreczków foliowych z dziurkami, do których dokładane są etykiety.

Sianko z Tolkmicka do sprzedaży było już gotowe w czerwcu. Niestety gotowością nie wykazali się nabywcy.

- Konkurencja coraz większa - mówi Dąbrowski. - Kiedyś sprzedawałem w sezonie po 20 tys. opakowań, w tym roku 5 tys. sztuk. Dużą partię wzięła gdańska hurtownia, do tego kilka sklepów - dodaje. Fortuny nie zarobił - sprzedając paczkę sianka średnio za 70-80 gr, do kieszeni wpadło mu 4 tys. zł.

Sianko z Lubelszczyzny ze Świętą Rodziną

Na rosnącą konkurencję w świątecznej branży narzekają wszyscy. - 15 lat temu, jak zaczynałam, byłam jedyna w okolicy - opowiada właścicielka serwisu Sianko.eu, która sprzedaje wigilijne sianko na Lubelszczyźnie. Dziś, by wyróżnić się wśród konkurencji, oferuje duży wybór wzorów opakowań.

- Ze Świętą Rodziną, kościółkiem, dworkiem... Jeżeli klient życzy sobie nadruku logo firmy, czy specjalnych życzeń, albo włożenia w środek wizytówki, nie ma problemu. Coraz więcej osób traktuje wigilijne sianko jako miły świąteczny prezent dawany przyjaciołom, rodzinie, czy klientom biznesowym - mówi kobieta.

Producenci podkreślają, że aby faktycznie zarobić na sianku, trzeba zadbać o szczegóły. Nie można go na przykład bezładnie wepchnąć do paczuszki, bo takiego produktu nie weźmie żadna duża sieć sklepowa. Standardem stało się więc zawijanie źdźbeł w wianuszek. A że to już wymaga pracy rąk ludzkich, co podwyższa cenę produktu. Dlatego w supermarkecie sianka poniżej złotówki za opakowanie nie kupimy. Coraz częściej trzeba za nie zapłacić 2 zł.

Sianko z podhalańskich łąk

Sprzedawcy, którzy chcą zarobić więcej niż dwa złote, starają się udowodnić, że nie sprzedają trawy z byle pierwszej łąki. Ogród Ekologiczny "Gładysiakowie" reklamuje się, że jego selekcjonowane źdźbła pochodzą z podhalańskich pól w okolicach Łącka. - To tereny z dala od przemysłu, ze świetnej jakości powietrzem. Trawa jest tu soczyście zielona, suszymy ją w kopach, osobno zbieramy i zasuszamy kwiaty. Stosujemy ten sam sposób suszenia siana, jaki znany jest na Podhalu od setek lat. Zapewnia to naszemu sianku wigilijnemu cudowny intensywny aromat - chwali się Jan Gładysiak. Jak mówi, za opakowanie takiego sianka, które można kupić tylko przez internet - musimy zapłacić nawet 3 zł.

Sianko w wersji de luxe

Najdroższe wigilijne sianko znaleźliśmy na serwisie Pakamera.pl. Serwis specjalizuje się w sprzedaży art. wyposażenia wnętrz. Za opakowanie trzeba zapłacić 7 zł.

- Sianko pochodzi z tradycyjnego gospodarstwa. Zostało ręcznie uformowane w mieszki. Proszę zwrócić uwagę, że opakowanie jest zawiązane piękną satynową wstążką, w środku jest bardzo dekoracyjna karta, na której możemy zapisać życzenia - wyjaśnia Sylwia Grajek, szefowa firmy MIA home passion z Grodziska Mazowieckiego, która przygotowała produkt.

Więcej o: