Superszybki pociąg Pendolino w końcu wyjechał na polskie tory. Oprawa godna wyprawy w kosmos

Anita Karwowska
14.12.2014 22:22
PKP marzyły o Pendolino ponad 20 lat. Pierwszy przejazd dostał w mediach taką oprawę, jakby była to przynajmniej relacja z lotu człowieka na Księżyc
15 listopada 1991 r. Zastępca dyrektora generalnego PKP Jerzy Zalewski, odpowiedzialny za modernizację polskich kolei, w "Gazecie Wyborczej": - Obecnie w Polsce tylko cztery ekspresy na Centralnej Magistrali Kolejowej, łączącej Warszawę z Katowicami i Krakowem, osiągają prędkość 160 km/h. W 1995 r. na pewnych odcinkach tej trasy ekspres będzie rozwijać prędkość 200 km/h. Wcześniej jednak trzeba spełnić pewne warunki: nawierzchnia, czyli tory, podkłady, tłuczeń muszą być doskonałej jakości i odpowiednio twarde, zakręty należy odpowiednio wyprofilować, by nie były zbyt ostre. Potrzebne są też odpowiednie wagony i lokomotywy. Dziś naprawdę nie potrafię powiedzieć, jaki pociąg będzie jeździł po tej trasie. Niewykluczone, że będzie to polska odmiana włoskiego Pendolino. Jeśli przewidziane na początek 1992 r. próby zakończą się powodzeniem, to niewykluczone, że kupimy licencję na wagony i lokomotywy Pendolino.

W tym czasie Pendolino już od trzech lat jeździ po włoskich torach, osiągając prędkość do 250 km/h. Włosi chcą sprzedać pociąg PKP. Typują, że doskonale sprawdzi się na odcinku Gdynia - Warszawa, gdzie mógłby według nich rozwijać prędkość 150-180 km/h, a między Grodziskiem Mazowieckim i Zawierciem nawet 200 km/h. Sceptycy ostrzegają, że włoski pociąg ma jedną poważną wadę - bardzo szybko niszczy tory.

Pendolino rusza w trasę

14 grudnia 2014 r. Godz. 6.05, pierwszy skład Pendolino wyrusza w trasę z Krakowa do Warszawy i Trójmiasta. Oficjalna nazwa: "Express InterCity Premium". Na Dworzec Centralny dojeżdża bez opóźnień, o godz. 8.33. - Komfort podróży jest dobry. Jedzie się w miarę szybko. Tylko dlaczego nie ma tam internetu? To już chyba powinien być standard - komentuje jedna z pasażerek.

Dalej do Gdańska, z prędkością 160 km/h. "Kompletnie tego nie czujemy. Upewniamy się nawet u kierownika, czy rzeczywiście rozwinęliśmy już taką szybkość. - Tak, tak - zapewniana pan Grzegorz. Do Krakowa jedzie nawet 200" - relacjonują dziennikarze Gazeta.pl, którzy jadą nowym pociągiem.

Oprawa jak przy locie na księżyc

Debiut Pendolino fascynuje media. Do pierwszych składów wsiada niewielu pasażerów (na trasie Kraków - Warszawa nieco ponad 100, chociaż miejsc jest ponad 400), za to mnóstwo dziennikarzy. Z detalami opisują wyposażenie pociągów: półki, siedzenia, gniazdka do zasilaczy, dywaniki, umywalki i karty dań. Do sieci wrzucają zdjęcia. Dziennikarz TVN Filip Chajzer, pisze pod zdjęciem pierogów na Facebooku: "Ile kosztują pierogi ze serem w Pędolino? Pędem donoszę: 18 zł! Po okazaniu okazałego dania wychodzi po 6 za pieroga" [pisownia oryginalna]; Gazeta.pl: "Biała kiełbasa - tu mamy niezłą zagadkę. Otóż jest naprawdę dobra, a wręcz rewelacyjna. Wyjątkowo delikatna jak na ten gatunek kiełbasy. Chyba najlepsza jaką jadłem w życiu. Wars ma stałych dostawców, jest więc nadzieja, że tak będzie zawsze" [plus zdjęcie kiełbaski].

Poruszenie podobne do tego, jakie dwa lata temu wywołało lądowanie na Okęciu pierwszego boeinga 787 dreamlinera. Telewizje informacyjne poświęciły wydarzeniu całe ramówki, internauci kpili w memach "Barack Obama: a co ty zrobiłeś, żeby godnie przywitać dreamlinera?". Niedługo potem samoloty, który miał pomóc w wyprowadzeniu LOT-u na prostą, z powodu powtarzających się usterek na dłuższy czas uziemiono, a przewoźnik miał kolejne problemy finansowe.

Zbieżności jest więcej, bo Pendolino jest dla PKP tym, czym dreamlinery miały być dla LOT-u - technologicznym przełomem, który pozwoli dźwignąć firmę z zapaści. Patryk Skopiec, wiceprezes Instytutu Rozwoju i Promocji Kolei, mówi, że bardzo cieszy go nowy pociąg na polskich torach. - To sprawa dużego kalibru, może wręcz wydarzenie epokowe.

Po czym od razu przestrzega, że na razie nie ma się czym zachłystywać. - To zaledwie 20 składów na tysiące wagonów jeżdżących po Polsce. Dla kogoś, kto co rano wsiada do zimnego osobowego pociągu, ta rewolucja ma niewielkie znacznie - mówi. Wylicza, co jeszcze musi się zmienić, żeby Pendolino przestało być taką atrakcją. - Zadbajmy o gęsty rozkład, łączmy szybkimi pociągami jak najwięcej miast i dalej inwestujmy w infrastrukturę - mówi.

Tylko, czy to możliwe, skoro na włoski pociąg czekaliśmy ponad 20 lat? - Pierwsze plany dotyczące Pendolino trafiły na czasy wielkiej zapaści polskiej kolei po transformacji. Zamiast modernizacji, kolej zapóźniła się, zmniejszyła prędkości i jakość obsługi. Dopiero teraz powoli się to zmienia - mówi Skopiec.

O podróży Pendolino

Na razie będzie jeździć dziewięć składów Pendolino, od marca 17. Na trasie Warszawa - Wrocław zamiast dotychczasowych ponad 5 godz. podróż zajmie 3 godz. 42 min. Do Gdańska dojedziemy w 2 godz. 55 min - 2 godz. 58 min, a do Katowic i Krakowa w ok. 2 godz. 30 min. Ceny biletów zaczynają się od 49 zł (w jednym składzie będzie ich ok. 20). Po wyczerpaniu tej puli w sprzedaży będą bilety za 105 zł, a potem za 120 zł i 135 zł. Za bilety kupowane tuż przed odjazdem trzeba będzie zapłacić 150 zł. Kara za wejście do pociągu bez biletu wynosi 650 zł.

Więcej o: