Wielkie badanie antropologów. Z kultury nie da się wykluczyć. Zaczynamy od historii z Grochowa

Edyta Błaszczak
16.12.2014 19:48
W Kibucu. Grupa Narcyz na wycieczce

W Kibucu. Grupa Narcyz na wycieczce (Fot. Archiwum)

Historia Grochowa integruje mieszkańców dzielnicy. Organizują tematyczne spacery, ale na wydrukowanie ulotek czy mapek nie mają funduszy. Choć tworzą kulturę, dla instytucji przyznających granty są wykluczeni
Skąd bierze się kultura? Jak się ją tworzy? I kto ją tworzy? - to główne pytania badawcze, jakie od roku Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego przy wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego zadaje w różnych miejscach Polski w ramach badań dotyczących oddolnej kultury. Już teraz wynika z nich (ostateczne wnioski poznamy w przyszłym roku), że część twórców kultury - miejscy seniorzy, młodzież, dzieci czy np. niewielkie prywatne muzea - nie jest traktowana jako twórcy kultury.

Nie jesteś w obiegu, nie ma cię

- Istnieją poza obiegiem, finansowaniem. Nie są domami kultury, stowarzyszeniami, fundacjami czy podmiotami samorządowymi, dlatego, choć tworzą kulturę, są z niej w pewien sposób wykluczeni - mówi Karolina Dudek, asystentka koordynatora projektu "Oddolne tworzenie kultury. Wielostanowiskowe studium porównawcze". - A nikogo z kultury nie da się wykluczyć - podkreśla. Chodzi m.in. o spotkania formalnie niestowarzyszonych osób, które razem wymyślają ballady, haftują albo opowiadają historie. Nawet prężnie działające Koła Gospodyń Wiejskich mają problem z finansowaniem działalności. Na granty ma np. małe szanse właściciel prywatnego Muzeum Kurpiowskiego w Wachu (tam także prowadzone są badania), mimo że jego kolekcja przedmiotów etnograficznych jest imponująca.

Samoorganizacja seniorów

- W Warszawie dobrym przykładem są seniorzy. Spotykają się, opowiadają historię, organizują spacery, ale nie mają źródeł finansowania, żeby choć stworzyć ulotkę o swojej działalności - opowiada antropolożka. Od kilku miesięcy prowadzi badania na Grochowie, wśród osób związanych m.in. ze Stowarzyszeniem im. Szymona An-skiego. Tam spotkała grupę osób zaangażowanych w promowanie historii dzielnicy. - To przykład, w jaki sposób powstaje tożsamość miasta. Na początku lat 90. wycieczki Żydów z Izraela zatrzymywały się na Grochowie, aby obejrzeć miejsce, w którym przed wojną wcielano w życie ideę kibucu. Zainspirowało to członków stowarzyszenia do zainteresowania się tą historią. W kawiarni Kicia Kocia organizowali spotkania, na których zaczęli pokazywać zdjęcia z fermy zachowane w izraelskim archiwum. Szukali dodatkowych informacji. Czytali zachowane wspomnienia kibucników. Dopytywali. Tak narodziły się spacery po dzielnicy, podczas których szczegółowo można poznać historię grochowskiego kibuca - tłumaczy. Zaraz dodaje, że to tylko przykład mechanizmu tworzenia się oddolnej kultury, historii mówionej, która dziś tak chętnie wykorzystywana jest przez różne instytucje. Muzeum Pragi np. zbiera ustne przekazy mieszkańców o historii dzielnicy i zamierza umieścić je na wystawie stałej. Próbką była m.in. wystawa w Koneserze o historii placu Hallera.

Co robić?

- Naszą rolą nie jest dostarczenie gotowych rozwiązań, raczej dzięki badaniu pokażemy obszary, grupy ludzi, które warto wspierać instytucjonalnie - przekonuje Dudek. Antropologowie badają m.in. grupę hiphopową, wytwórców ozdób choinkowych czy trendy mody wiejskiej, której źródłem są sklepy z używaną odzieżą. Kilka razy w roku odwiedzają miasta, miasteczka i wsie. Rozmawiają, fotografują i filmują. Metoda etnograficzna, którą stosują, zakłada, że trzeba być blisko wydarzeń i ludzi. Przyglądają się temu, jak ludzie ze sobą współpracują, jak angażują się w działania instytucjonalne, jak powołują instytucje i jak w nich działają.

Postępy badań antropologów można śledzić na kulturaoddolna.pl i facebook.com/kulturaoddolnapl

Zobacz więcej na temat:

Zobacz także
  • Podziel się

Polecamy