Kobieta ratująca Kościół. Papieżyca w Teatrze Ateneum

Piotr Guszkowski
22.01.2015 15:54
- Nie wiem, czy to obrazoburstwo, czy rekolekcje. Wolałabym jednak, żeby to było coś w rodzaju rekolekcji, coś do pomyślenia - mówi Teresa Budzisz-Krzyżanowska, która w stołecznym Teatrze Ateneum wciela się w tytułową ?Papieżycę?. Premiera monodramu jutro (24.01) na Scenie 61
Głośna sztuka Esther Vilar wywołała dyskusje o roli kobiet, a także presji liberalizacji wywieranej na Kościół katolicki. Dziś, kiedy wiemy, jak wiele z jej przepowiedni się spełniło (m.in. następca Jana Pawła II pochodził z Niemiec), "Amerykańska papieżyca" wydaje się szczególnie interesująca. - Vilar miała rzeczywiście niezwykłe przeczucie. Wiele z opisanych przez nią rzeczy prawie codziennie spływa do nas w postaci komunikatów prasowych. Odkrywamy powiedzenia i myśli papieża Franciszka, które rymują z tym, co zawarła w swojej sztuce - przyznaje reżyser Edward Wojtaszek.

Autorka odwołuje się do znanej legendy z IX wieku o przebranej za kardynała kobiecie - jedynej w historii, która zasiadła na papieskim tronie. - Tekst powstał w 1980 roku i kończył się na Janie Pawle II. Tadeusz Nyczek w porozumieniu z autorką poprowadził historię dalej, a myśmy rzecz przesunęli do 2040 roku - tłumaczy Wojtaszek. Po rządach kilku kolejnych następców Jana Pawła II, Benedykta XVI i Franciszka, Kościół znajduje się w dość opłakanej sytuacji. Dobra watykańskie rozdano albo rozprzedano, autorytet papieski podupadł, ludzie masowo opuszczają kościoły. Jako że do tego upadku doprowadzili mężczyźni, rozpadające się chrześcijaństwo ma uratować kobieta - Amerykanka, która zostaje wybrana na papieża. Na pamiątkę pierwszej papieżycy przyjmuje imię Joanny II.

Przedstawienie, tak jak i sztuka Vilar, przybiera formę przemówienia transmitowanego na cały świat, w którym bohaterka musi zawładnąć sercami i umysłami wiernych, garstki idealistów. Musi ich uwieść. Tym bardziej że jej poglądy wydają się radykalne - chce odwrócić porządek, który zastała. Postać grana przez Budzisz-Krzyżanowską przełamuje utarte opinie, że religia to coś w sam raz dla głupców i ubogich. Zwraca się do ludzi "inteligentnych, wrażliwych, twórczych", którzy siedzą przed ekranami. Podejmuje temat wolności, skłania do refleksji nad ludzkim istnieniem, życiem po śmierci. Przyznaje, że dla zobrazowania przemiany, jaka dokonała się w Kościele w ostatnich dziesięcioleciach, zamierzała obok swojego krzesła postawić papieski tron. Jednak bank, w biurze zarządu którego stoi ostatni egzemplarz, nie wyraził zgody na wypożyczenie go na ceremonię.

- Inne podejście do Kościoła i religii nie jest przynależne tylko kobietom. To nie sprawa płci, lecz sposobu myślenia - twierdzi Teresa Budzisz-Krzyżanowska. Znakomita aktorka, znana ze współpracy z Grzegorzewskim, Jarockim czy Wajdą (zagrała u niego jedną ze swoich największych ról - Hamleta), opisuje bohaterkę jako zdeterminowaną i rozsądną kobietę, która chce czynić dobro. - Wierzy w Jezusa Chrystusa. Ma jednak wątpliwości co do istnienia Boga. Uważa, że dla dobra ludzi został wymyślony przez Chrystusa - tłumaczy Budzisz-Krzyżanowska. Jednocześnie "papieżyca polskiego aktorstwa" - jak nazywa ją Wojtaszek - ucina wszystkie pytania o swoje metody pracy aktorskiej oraz to, jak spektakl zostanie odebrany. Woli, aby widzowie obejrzeli go i ocenili sami.

Bardziej rozmowny w tym temacie jest reżyser: - Myślę, że z teatru każdy wychodzi dokładnie z tym, z czym przyszedł, tylko umocniony w swoich przekonaniach - mówi. Zdaniem Wojtaszka bez otwartości i umiejętności czy przynajmniej chęci krytycznego spojrzenia, pewne partie tekstu "Papieżycy" rzeczywiście mogą wybrzmieć obrazoburczo. Warto go jednak potraktować jako pewien eksperyment myślowy. - Nie jesteśmy w kościele, tylko w teatrze - w miejscu, w którym powinniśmy się zastanawiać, stawiać pytania, oburzać - przypomina.

Polska prapremiera sztuki odbyła się w Teatrze Studio w czerwcu 2000 roku. Główną rolę zagrała wówczas Joanna Trzepiecińska.

>> Premiera "Papieżycy" w sobotę (24.01). Na niedzielny spektakl bilety zostały wyprzedane. Kolejne 27, 28 i 29 stycznia o godz. 19.15 <<

Więcej o: