Coraz mniej studentów. Duża popularność "egzotycznych" kierunków

Monika Rosmanowska
25.01.2015 16:29
Graduacja studentów WSIiZ

Graduacja studentów WSIiZ (Fot. Materiały prasowe)

Maleje liczba kandydatów na studia. A ci, którzy decydują się rozpocząć naukę, częściej wybierają studia stacjonarne i na uczelniach publicznych, najchętniej na informatyce, prawie lub zarządzaniu
Takie wnioski płyną z podsumowania ostatniej rekrutacji na studia, przygotowanego przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Na I rok studiów rozpoczynających się w roku akademickim 2014/2015 uczelnie przyjęły 462 tys. 881 osób, o 14 tys. mniej niż rok wcześniej.

- Główną przyczyną spadku liczby studentów jest niż demograficzny. Zgodnie z prognozami Głównego Urzędu Statystycznego liczba osób w wieku studenckim będzie spadać do początku kolejnej dekady, dlatego w najbliższych latach nie należy oczekiwać odwrócenia tego trendu - tłumaczy Łukasz Szelecki, rzecznik prasowy Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. - Trudno natomiast w pełni odnieść się do tegorocznej rekrutacji - aby dokonać całościowej analizy, niezbędne są dane dotyczące wieku studentów. Gdy będą dostępne, a spodziewamy się ich za około dwa miesiące, będzie można ocenić, czy spadek liczby przyjętych na studia wynika też z innych czynników - dodaje.

Moda na inżyniera

Przyszli studenci chętniej wybierają uczelnie publiczne (tu spadek chętnych wyniósł "tylko" 4,3 tys., podczas gdy na prywatnych był ponad dwa razy większy) i studia stacjonarne. Mimo spadku ogólnej liczby kandydatów te ostatnie odnotowały wzrost o 4,3 tys. osób.

- Uczelnie systematycznie poszerzają swoją ofertę dydaktyczną, a tym samym oferowaną liczbę miejsc na studiach stacjonarnych. Przekłada się to na wzrost liczby studentów. Również nowelizacja ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym, która przywróciła możliwość wyboru drugiego kierunku bez wnoszenia opłat, mogła się przyczynić do wspomnianego wzrostu - twierdzi Łukasz Szelecki.

Niezmiennie od lat młodzi częściej wybierają uczelnie techniczne. - To wynik często powtarzanej, również w mediach, opinii, że uczelnie przygotowujące do konkretnych zawodów stwarzają większe szanse na rynku pracy. I rzeczywiście obserwacja losów absolwentów potwierdza to - mówi prof. Sylwiusz Retowski, psycholog pracy i organizacji, dziekan w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Sopocie. - Inna sprawa, ile osób te często bardzo trudne i wymagające studia kończy. Na Politechnice Gdańskiej na informatykę przyjmowanych jest 250 osób, a po I roku zostaje ich o wiele mniej. Trudno jednak tym wyborom odmówić logiki: "Próbuję swoich sił, a jeśli się nie uda, to przynajmniej w przyszłości nie będę żałował, że tego nie zrobiłem" - dodaje.

Wygrywa renoma

Najpopularniejsze uczelnie to wciąż bez zmian: uniwersytety Warszawski i Jagielloński wśród uniwersytetów; Politechnika Warszawska i Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie wśród uczelni technicznych, a także uniwersytety Ekonomiczny we Wrocławiu, Pedagogiczny w Krakowie, Rolniczy w Krakowie czy Akademia Wychowania Fizycznego w Warszawie.

Decydując się na uczelnie niepubliczne, kandydaci najchętniej wybierają Szkołę Wyższą Psychologii Społecznej. W ostatniej rekrutacji dokumenty złożyło do niej o blisko 300 osób więcej niż w poprzedniej, studia rozpoczęło 3 tys. osób. - Wiodącym kierunkiem na naszej uczelni jest psychologia, która jest na bardzo wysokim poziomie. Dla dużej części kandydatów są to studia pierwszego wyboru. Pozostałych staramy się przekonać uruchamianiem specjalizacji, których nie ma na innych uczelniach. Obok psychologii kandydaci mają do wyboru m.in. prawo, nagrodzone przez MNiSW za najlepszy program studiów prawniczych w Polsce, kulturoznawstwo, które otrzymało ocenę wyróżniającą Polskiej Komisji Akredytacyjnej, ale także grafikę, dziennikarstwo, bezpieczeństwo wewnętrzne i filologie obce - wylicza dr hab., prof. SWPS Teresa Gardocka, prorektor ds. współpracy międzynarodowej SWPS. - Oferujemy także specjalny program gwarantujący ścieżkę nauki tym, którzy są już absolwentami innych studiów - dodaje.

Królowa informatyka

Wśród najczęściej wybieranych przez kandydatów kierunków w pierwszej trójce niezmiennie od kilku już lat są informatyka, prawo i zarządzanie. - Przyczyny takiego wyboru są niejednorodne. W przypadku informatyki istnieje pogląd, w dużej mierze prawdziwy, że - wykonując ten zawód - można dużo zarobić. Zarządzanie dobrze brzmi, a studia nie są trudne, więc ryzyko niepowodzenia i konieczności zmiany jest raczej niewielkie. Prawo - co potwierdzają badania - wybierają kandydaci, którzy widzą siebie w togach, jako sędziów czy adwokatów. To zawód otoczony szacunkiem społecznym, dobrze płatny. Kandydaci, którzy wybierają tego rodzaju studia, muszą mieć jednak świadomość, że tradycyjna kariera prawnicza czeka na najlepszych - zwraca uwagę prof. Gardocka.

Dla Patryka Wołosza, studenta I roku informatyki na Politechnice Warszawskiej, wybór studiów był naturalną drogą, realizacją pasji. - Jak wielu moich kolegów, jeszcze w gimnazjum zacząłem się interesować informatyką. Byłem ciekaw, jak jest zbudowana strona internetowa czy aplikacja. Im więcej wiedziałem, tym wydawało mi się to bardziej ciekawe i przyszłościowe. Dziś komputery wkraczają w coraz to nowe dziedziny życia, a do ich obsługi potrzebny jest człowiek - przekonuje Patryk. O zawodową przyszłość jest spokojny. - Wielu studentów pracuje już na II roku studiów, na III zdecydowana większość. Ja również mam już za sobą wakacyjną pracę w jednej z firm informatycznych. Pracodawcy szukają młodych - zapewnia.

Specjalność: egzotyka

Dużą popularnością cieszą się również dość egzotyczne kierunki. W ubiegłej rekrutacji - japonistyka (14,6 osób na miejsce), w tej - sinologia (13,9 kandydatów). - Sytuacja na rynku pracy jest niestabilna i trzeba szukać różnych rozwiązań. Wielu młodych wychodzi z założenia, że jeśli bardzo się wyspecjalizują, nauczą się trudnego do opanowania języka i będą w tym dobrzy, to odniosą sukces. I to nie jest zły sposób rozumowania, pod warunkiem że się daną dziedziną interesują. Nie można być profesjonalistą, jeśli nie lubi się tego, co się robi. To, co często jest zabawą czy hobby, poparte wiedzą, daje przewagę na rynku pracy - podkreśla prof. Retowski.

Znacznie spadło natomiast zainteresowanie kryminologią, która była hitem poprzedniej rekrutacji. Gdy w ubiegłym roku akademickim Uniwersytet Gdański uruchamiał ten kierunek, o miejsce walczyło 45 kandydatów. W ostatniej rekrutacji już "tylko" 9. - Zamiast "spadło" można raczej użyć sformułowania, że ustabilizowało się na normalnym poziomie kierunku atrakcyjnego dla kandydatów i dobrze rokującego na pracę dla absolwentów. Kiedy uruchamialiśmy kryminologię, był to pierwszy taki kierunek w Polsce, teraz jest ich więcej. I - jak zawsze w przypadku nowych propozycji - przestał działać efekt nowości. Popularność kryminologii na poziomie 10 kandydatów na miejsce to jednak wciąż bardzo dobry wynik - uważa dr Beata Czechowska-Derkacz, rzeczniczka prasowa Uniwersytetu Gdańskiego.

Więcej o: