Nie tylko do pracy! Młodzi Polacy masowo wyjeżdżają, by uczyć się za granicą. Mówią nam, dlaczego

Paulina Pietrzak
05.02.2015 18:22

"Polki bez granic" (123rf.com)

Już ok. 20 proc. licealistów wyjechało na studia za granicę. Jak pokazują badania OECD dla dziennika "Rzeczpospolita", mimo niżu demograficznego aż 48 tysięcy młodych ludzi postanowiło wyjechać na studia
Najbardziej popularna jest Wielka Brytania - trafiło tam prawie 18 tysięcy polskich studentów. Coraz częściej wybierają także Danię. Jako powód wyjazdów najczęściej podawany jest wyższy poziom zagranicznych uczelni.

Prof. Izabela Grabowska-Lusińska, socjolog Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej: - Są co najmniej dwa powody wyjazdów na zagraniczne studia. Po pierwsze - wybory rodziców. Skoro sami nie mogli korzystać z takich możliwości, to wysyłają na zagraniczne studia swoje dzieci. Szczególnie, że w większości krajów członkowskich studia pierwszego stopnia są bezpłatne dla obywateli Unii Europejskiej.

Po drugie - studiowanie w kraju, gdzie wyemigrowali rodzice. W 2006 roku wyjechało z naszego kraju najwięcej Polaków, od tego czasu ich dzieci zdążyły dorosnąć i teraz dołączają do rodziców na studiach. Bardzo często uczą się w zupełnie nieznanych college'ach i uniwersytetach. Ale i tak według badań, anglosaski dyplom zapewnia emigrantom o 7-10 proc. wyższe pensje na rynku.

Młodzi ludzie korzystają ze swobody uczenia się i podróżowania w ramach Unii Europejskiej. Rodzice jednak często nie zauważają, jak zmienia się system edukacji wyższej w Polsce.

Zapytaliśmy studiujących za granicą, co zdecydowało o ich wyjeździe oraz czym różnią się studia w Polsce i poza nią

Anna Kubczuk, drugi rok psychologii na Uniwersytecie w Glasgow: To mit, że tu jest drogo

Zawsze byłam ambitna, a kiedyś Wielka Brytania była taką ziemią obiecaną. Tutaj na naukę państwo przeznacza znacznie więcej pieniędzy, więc jest lepszy sprzęt i możliwości. Wybrałam Uniwersytet w Glasgow z dwóch powodów. Po pierwsze jest tutaj jeden z najlepszych wydziałów psychologii, która zawsze była moim marzeniem. Tutaj w programie zajęć mamy eksperymenty, zaś interesująca mnie psychologia społeczna nie jest tylko małym wycinkiem ze studiów. Dostępne są specjalistyczne urządzenia, jak rezonans fMRI. W Polsce nie byłoby na to pieniędzy. Po drugie studia w Szkocji są bezpłatne dla obywateli Unii Europejskiej. Wszystkie koszty pokrywa rząd, więc trzeba się martwić jedynie o swoje utrzymanie. A to też jest znacznie łatwiejsze: pracując za barem, dostaje 6,5 funta za godzinę, w Polsce może dostawałabym ok. 2. To mit, że tutaj życie jest dużo droższe. Na koniec miesiąca wciąż stać mnie na więcej niż w Polsce.

Wymarzone miejsce pracy - Niemcy.

Klaudia Kijek, pierwszy rok literatury na Sorbonne Nouvelle w Paryżu. Mam tolerancyjnych profesorów

Mnie po prostu zauroczyło miasto. Miałam tu być rok, jako au pair. Wszystko jest dla mnie nowe, nie zawsze zrozumiałe, ale kiedy sobie ze wszystkim radzę, to odczuwam ogromną satysfakcję. I to jest chyba ten impuls, który trzyma mnie we Francji. Z wyboru uczelni jestem bardzo zadowolona. Ma ona jedynie jeden mankament - uciążliwą administrację, ale to jest problem całej Francji. Na uczelni jest sporo obcokrajowców, dzięki czemu łatwiej się zaaklimatyzować. Profesorowie są wyrozumiali, nie traktują nas specjalnie, ale wiele rzeczy rozumieją i z chęcią pomagają. Jest to ważne, bo wiem od znajomych obcokrajowców, że na innych uczelniach wykładowcy potrafią być naprawdę niemili, nietolerancyjni i nie motywują do pracy. Poznałam ludzi z całego świata: Azji, Ameryki, Afryki. Z ich powodu bardziej się otworzyłam na inne kultury i sama zaczęłam podróżować. Studia w Paryżu są bezpłatne, a do tego istnieje bardzo szeroki i łatwo dostępny program stypendialny. By go dostać, trzeba studiować we Francji przynajmniej rok.

Wydaje mi się, że tutaj łatwiej jest o różne dofinansowania, stypendia czy pracę niż w Polsce. Każdy ma możliwość studiowania, nawet jeżeli rodzice nie są w stanie mu pomóc finansowo.

Wymarzone miejsce pracy - Paryż.

Karol Nowak, pierwszy rok produkcji filmowej na City of Glasgow College: Nie będzie problemu z pracą

Zdecydowałem się wyjechać za granicę za namową mojej dziewczyny. Przekonała mnie, że będziemy mieli większe możliwości. Wcześniej studiowałem przez rok zaocznie w szkole policealnej w Warszawie i nie podobało mi się. Miałem wrażenie, że za mało się uczę i wykłady niczego mi nie dają. Jednocześnie nie mogłem też znaleźć żadnej innej szkoły, która oferowałaby mi dobry kurs z produkcji telewizyjnej i filmowej, który by nie kosztował majątku. Uznałem, że nie mam nic do stracenia i pojechałem! Wybór uczelni był dla mnie bardzo prosty. Mój college jest największy w Szkocji i ma najlepszą renomę. Słyszałem od ludzi z branży telewizyjnej, że degree (poziom magisterski) z niego ma znaczenie podczas szukania pracy i łatwiej z nim wystartować.

Wymarzone miejsce pracy - tam gdzie dziewczyna.

Gaweł Andrzejewski, absolwent studiów międzywydziałowych Oxford Cherwell Valley College i University of Sterling: W Polsce zarabiam za mało, by spłacić studencki kredyt

Postanowiłem wyjechać przez zupełny przypadek. Niestety, z wynikami z nowej matury nie dostałem się na studia na ASP ani na turystykę na AWF w Krakowie. Zacząłem studia w kolegium językowym w Łodzi, jednak okazało się to kompletną pomyłką. Nie dotrwałem nawet do pierwszych egzaminów. Wtedy do studiów za granicą namówiła mnie kuzynka. Pokazała mi firmę, która pomaga w załatwieniu formalności podczas składania aplikacji. Całą rekrutację odbyłem przez komunikator internetowy i przez e-maile.

Każdy się mnie pyta, które studia są lepsze: te w Polsce czy te za granicą. Różnicę między nimi zawsze porównuję do nauki chodzenia. W Polsce uczylibyśmy się anatomii, konstrukcji buta czy tego, jak są rozłożone siły podczas chodzenia, zaś w Anglii uczą jak zawiązać buty, wstać i iść. Na uczelniach w Wielkiej Brytanii nikt nie traktuje profesorów jak bogów jedynie ze względu na ich tytuł. Uczelnie wiedzą, że studentów trzeba czegoś nauczyć i nie powinni oni walczyć o możliwość zdobycia wiedzy. Studia w Wielkiej Brytanii są płatne, jednak osobiście nie zapłaciłem za nie ani złotówki. A nawet dostałem stypendium wysokości 6,000 funtów rocznie od królowej brytyjskiej. W college'u naliczono mi 90 tysięcy kosztów egzaminacyjnych, jednak zostały mi one zwrócone. Poza tym są tam fundusze stypendialne wprowadzone przez Margaret Thatcher, które do dzisiaj istnieją. Są o tyle dobrze przemyślane, że gotówka nieustannie w nich krąży. Po zakończeniu studiów i po osiągnięciu konkretnej wysokości dochodów zaczyna się spłacać kredyt studencki. Teraz 40-letnie osoby spłacają w Anglii studia i te pieniądze trafiają znowu do tej puli stypendialnej. Trzeba ją jednak spłacać dopiero po uzyskaniu progu 15 tysięcy funtów rocznie, co wynosi aktualnie około 83 tysięcy złotych.

Gaweł wrócił do Polski i pracuje jako grafik.

Zobacz także
  • Podziel się

Polecamy