Rewolucja wyborcza. Nie musisz iść do urny, żeby wybrać prezydenta. Wystarczy, że wyślesz list

Michał Stangret
09.03.2015
W nadchodzących wyborach prezydenckich po raz pierwszy w historii nie trzeba iść do urny. Głosować można korespondencyjnie i to już kilka dni przed wyborami. I choć to zmiana rewolucyjna, na stronie PKW - cisza
Dotychczas głosować korespondencyjnie (a więc wysyłając kartę wyborczą pocztą) mogli tylko niepełnosprawni i osoby, które w czasie wyborów przebywały za granicą. Teraz głosowanie korespondencyjne jest dostępne dla każdego z nas.

- Począwszy od najbliższych wyborów, każdy, zamiast iść do urny, będzie miał możliwość głosowania w ten sposób - mówi Mariusz Witczak (PO), przewodniczący sejmowej podkomisji ds. nowelizacji Kodeksu wyborczego. Sejm zgodził się na to w połowie zeszłego roku. Zmiana obejmie wszystkie wybory powszechne, prócz samorządowych. Testem popularności tego rozwiązania będą najbliższe wybory prezydenckie, które odbędą się 10 maja.

Jak głosowanie ma wyglądać w praktyce? W dużym skrócie: osoba, która zechce oddać głos drogą korespondencyjną, musi zgłosić ten zamiar w Urzędzie Gminy. Urzędnicy prześlą jej do domu tzw. pakiet wyborczy z kartą do głosowani, którą po wypełnieniu wyborca bezpłatnie wyśle pod adres wydrukowany na załączonej do pakietu kopercie - nasz głos do dnia wyborów trafi do naszej obwodowej komisji wyborczej.

Choć rozwiązanie wygląda na proste, to poznanie szczegółów głosowania jest problematyczne. Na stronie internetowej Państwowej Komisji Wyborczej cisza, choć to na PKW, jako organie odpowiedzialnym za organizację wyborów, ciąży obowiązek poinformowania o nowej możliwości głosowania. A przecież do najbliższego głosowania pozostały tylko dwa miesiące!

- Mamy zamiar ruszyć z większą kampanią dotyczącą nowej formy głosowania. Będą spoty telewizyjne, reklamy. Poinformujemy Polaków o wszelkich szczegółach. Kampania wystartuje prawdopodobnie w kwietniu - mówi Lech Gajzler, dyrektor zespołu prawnego i organizacji wyborów PKW.

Opóźnienie jest o tyle niezrozumiałe, że jak przyznaje PKW, chętni już mogą w tej sprawie zgłaszać się do gminy. - Ostateczny termin zgłoszenia korespondencyjnego głosowania upływa 27 kwietnia - uspokaja dyrektor Gajzler.

Wypytaliśmy go o szczegóły i jak się okazało, nie musimy nawet iść do urzędu. Wystarczy, że prześlemy na adres urzędu naszej gminy/miasta/dzielnicy list lub e-mail z krótką informacją, że chcemy głosować korespondencyjnie. List trzeba przesłać do urzędu w miejscowości, w której głosujemy - jesteśmy w rejestrze wyborców. A w liście trzeba zamieścić m.in.: imię, nazwisko, imię ojca, datę urodzenia, PESEL, wskazać, że chodzi o wybory prezydenckie 10 maja, oraz podać adres, na który urzędnicy mają nam wysłać wspomniany "pakiet wyborcy".

- Listonosz przyniesie go do domu maksymalnie do 4 maja. Postępując zgodnie z załączoną instrukcją, wypełniamy dokumenty wraz kartą do głosowania - mówi dyrektor Gajzler. Ostateczny termin na odesłanie przesyłki z głosem to środa 6 maja. Choć możemy wrzucić ją do skrzynki pocztowej, PKW radzi, by zanieść ją do jednej z placówek Poczty Polskiej. Wtedy mamy pewność, że nie zaginie.

- Ciężko powiedzieć, jaką popularnością będzie się cieszyć głosowanie korespondencyjne, ale "pakietów wyborców" w gminach na pewno nie zabraknie - zapewnia Gajzler.

Głosowanie korespondencyjnie popularne jest w wielu krajach europejskich - m.in. Niemczech, Austrii czy Szwajcarii. Posłowie PO, którzy zainicjowali zmiany prawa wprowadzające powszechne głosowanie korespondencyjne, liczą, że dzięki niemu więcej Polaków będzie brało udział w wyborach.

W ostatnich wyborach prezydenckich (2010 rok) frekwencja wyniosła 54,94 proc. (55,31 proc. w II turze), a parlamentarnych (2011 rok) - 48,92 proc.

Ale by głosujących było więcej, Polacy muszą wiedzieć, że mają taką możliwość. Urzędnicy PKW po naszej interwencji zapowiedzieli, że popracują nad tym, by informacje o powszechnym głosowaniu korespondencyjnym były lepiej widoczne na stronie WWW.

Więcej o: