Posłowie zmieniają prawo. Przed fotoradarem już nie uciekniesz

Alicja Bobrowicz,
15.03.2015
Kontrola drogowa

Kontrola drogowa (Fot. Policja Sztum)

Mandat z fotoradaru zapłaci właściciel auta. Koniec z ustalaniem, kto przekroczył prędkość, i wlepianiem punktów karnych


Rewolucyjnym pomysłem Platformy Obywatelskiej zajmie się w tym tygodniu Sejm. Posłowie chcą zmiany w ściąganiu mandatów, wystawionych na podstawie zdjęć z fotoradarów, bo, obecna procedura jest "czasochłonna, nieefektywna i nadmiernie kosztowana". Nie wystarczy bowiem ustalić, kto jest właścicielem pojazdu. Karę musi dostać kierowca.

Najwyższa Izba Kontroli ujawniła w ub. roku, że blisko 40 proc. piratów drogowych uniknęło mandatu i punktów karnych. Dlaczego? Właściciel auta dostaje zdjęcie z fotoradaru i formularz z trzema opcjami: może się przyznać, że prowadził, wskazać inną osobę, lub odmówić wskazania kogokolwiek. W ostatnim przypadku płaci się tylko mandat (100-200 zł), ale nie dostaje punktów karnych. Niektórzy zaś grają na zwłokę: podają nazwisko kierowcy, po czym zmieniają zdanie, aż mandat się przedawnia i nikt nie ponosi kary.

Posłowie chcą ukrócić tę zabawę. Karę zapłaci właściciel samochodu. Wystarczy zdjęcie z numerem rejestracyjnym. Zmiana dotyczy osób prywatnych, przedsiębiorstw, wypożyczalni samochodów i firm, zajmujących się leasingiem.

Co ważne, na podstawie zdjęcia z takiego fotoradaru nie będą już naliczane punkty karne. Po wejściu w życie zmian będą mogli je naliczać tylko policjanci kontrolujący kierowców albo na podstawie zapisów z wideorejestratorów.

Eksperci są w ocenie zmian podzieleni. - Konsekwencje powinien ponieść ten, kto popełnił wykroczenie. To tak, jakby za przestępstwo popełnione w czyimś domu do więzienia szedł jego właściciel, a nie przestępca. Jeśli państwo ma problem z identyfikacją winnych, to znaczy, że system jest wadliwy - uważa Jerzy Dyszy, dziennikarz motoryzacyjny.

Ale Łukasz Zboralski, szef portalu o bezpieczeństwie ruchu drogowego Brd24.pl, przekonuje, że takie zmiany ułatwią życie także kierowcy. - Nie będzie trzeba przechodzić zawiłej i męczącej procedury składnia wyjaśnień. Poza tym właściciel samochodu powinien odpowiadać za to, co się z nim dzieje - mówi.

Przyznaje jednocześnie, że słabością nowych przepisów jest to, że odpowiedzialności unikną osoby, które stanowią zagrożenie na drodze. Ktoś pięć razy będzie jechał ponad 200 km na godz., pięć razy zapłaci karę i dalej będzie szalał. Bez punktów karnych pirat nie straci prawa jazdy.

Mimo tych wątpliwości posłowie są zdeterminowani, by zmienić przepisy: - Mamy prawo, które nie jest egzekwowane. Trzeba to zmienić, by było mniej zabitych i rannych, by poprawić bezpieczeństwo i byśmy nie wlekli się w ogonie Europy - tłumaczył w "Gazecie Wyborczej" poseł Stanisław Żmijan, przewodniczący sejmowej komisji infrastruktury. W Polsce rocznie ginie na drogach blisko 90 osób w przeliczeniu na milion mieszkańców. Gorzej jest tylko w Rumunii.

W tym samym projekcie zapisano również wzrost wysokości mandatów. Ma być uzależniona od przeciętnego wynagrodzenia (w 2014 r. 3,8 tys. zł). I tak np. ktoś, kto przekroczy prędkość o 10 km na godz. zapłaci 3 proc. tej kwoty, czyli 114 zł. Ale jeśli będzie szarżował o 50 km na godz. szybciej w terenie zabudowanym, stawka sięgnie 20 proc., a to znaczy 760 zł.