Buty Bata za 300 złotych rozpadły się po pół roku. Sklep nie uznał reklamacji, bo to nie są buty do szurania po chodniku!

Magda Kłodecka
26.03.2015 12:30
Buty

Buty (fot. Helder Almeida/Shutterstock)

Bata nie uznała reklamacji, bo klient wyszedł w pantoflach na dwór, a powinien tylko chodzić po domu. Gdyby chciał w nich wychodzić, powinien je dodatkowo podzelować. Czy Bata sprzedaje półprodukty?
Buty były skórzane, eleganckie i kosztowały - już po przecenie - 280 zł. Pan M. kupił je w firmowym sklepie Baty w warszawskiej Promenadzie. Nie upłynęło pół roku, kiedy w jednej podeszwie zrobiła się dziura, druga zaś popękała tak, że dziury lada chwila można się było spodziewać.

Za dziurę w bucie Bata nie odpowiada?

Pan M. złożył reklamację, żądając naprawy albo zwrotu pieniędzy. Ponieważ od zakupu nie minęło sześć miesięcy, założył, że sprawa jest oczywista - zgodnie z obowiązującymi wtedy przepisami, jeśli wada ujawniła się przed upływem pół roku od zakupu, przyjęto, że istniała już w chwili zakupu. Bata jednak była innego zdania.

Pracownik sklepu odpisał, że wprawdzie "Bata Poland Sp. z o.o. działa w oparciu o obowiązujące przepisy prawa", ale "po ocenie organoleptycznej i przeanalizowaniu sprawy informuję, iż reklamowana niezgodność towaru z umową opisana jako >>uszkodzenia podeszwy w obu butach<< została uznana za niezasadną". Dlaczego? Bo "reklamowane obuwie posiada podeszwy skórzane, które klient powinien podzelować". Nie podzelował, to ma dziurę i za to sklep nie ponosi odpowiedzialności.

Pan M. nie mógł wyjść ze zdumienia. Okazało się bowiem, że kupił półprodukt, który zanim zacznie nosić, powinien oddać do szewca (podzelowanie kosztuje od 40 do 130 zł). Chyba, że zechce w swoich pantoflach dreptać wyłącznie po domowym dywanie - wtedy może szewca pominąć.

- Nie wiedziałem, że Bata za 280 zł sprzedała mi kapcie, nie informując o tym - dziwi się klient. - Nosiłem już niejedne skórzane buty i zdarzało mi się je zelować, ale działo się to jednak co najmniej po sezonie znacznie intensywniejszego używania niż w przypadku reklamowanej pary.

Najpierw napraw, potem noś

Klient postanowił zwrócić się w tej sprawie do firmy Bata. Napisał, że sprawy by nie było, gdyby sprzedawczyni uprzedziła, że to półprodukt, z którym najpierw trzeba iść do szewca. "Nie otrzymawszy takiej informacji, w dobrej wierze zacząłem nosić buty" - pisze klient.

Bata Poland sp. z o.o. powtórzyła, że "jeśli klient decyduje się na użytkowanie towaru w warunkach zewnętrznych, ma obowiązek je podzelować" i że to "podstawowa dbałość o produkt". A dziura w podeszwie przed upływem pół roku jest "wynikiem naturalnego zużycia towaru". Reklamacja nieuznana.

Do butów dołączona była ulotka i stamtąd klient powinien czerpać wiedzę. W ulotce zaś przeczytaliśmy m.in., że "należy często zmieniać obuwie zwłaszcza podczas deszczowej pogody", że "dzięki odpowiedniej impregnacji można zwiększyć jego [obuwia skórzanego] odporność na wilgoć" oraz że w przypadku skóry podeszwowej "ZALECANE jest zelowanie podeszew lub stosowanie środków impregnujących". Tylko po co takie zabiegi, jeśli buty mają być używane w domu lub biurze?

Ulotka instruuje też, że "dzięki wymianie ZUŻYTYCH podeszew () można uniknąć uszkodzenia kolejnych części obuwia", a w końcu, że "Naturalne zużycie (np. starcie spodów obuwia ) nie jest niezgodnością towaru z umową.".

Tyle tylko, że w przypadku pana M. to nie było "naturalne zużycie", bo pantofle męskie powinien móc założyć na nogi więcej niż kilka razy w przeciągu niecałego pół roku.

W biurze jest miękka podłoga

Zapytaliśmy pracownika sklepu Bata, dlaczego reklamacja nie została uznana.

- Jak się szura po betonie, to skóra się przeciera - skonstatował. - Skórzane buty zawsze trzeba podzelować, jak mają być noszone na zewnątrz.

Przyznał jednak, że na butach ani na pudełku nie ma ostrzeżenia, że takie pantofle są tylko do noszenia w pomieszczeniu. No, ale jeśli klient płaci 300 zł, to powinien się domyślić.

- To nie są kapcie, tylko pantofle do biura - oburzył się pracownik. - Tam się nie szura po betonie.

Firma Bata Poland odmówiła odpowiedzi na nasze pytania, bo "Metro" nie jest stroną sporu. Sprawa skórzanego półproduktu za 280 zł powędrowała do Federacji Konsumentów w Warszawie, która ma zająć się tym problemem.

Michał Herde, prezes warszawskiego oddziału Federacji Konsumentów: - Zgodnie z przepisami sprzedawca powinien poinformować konsumenta o właściwościach sprzedawanej rzeczy w sposób rzetelny i niewprowadzający w błąd. Informacje powinny być wystarczające do prawidłowego i pełnego korzystania z rzeczy. Sprzedawca powinien poinformować o celu, do którego nadaje się to obuwie. Jeżeli tego nie zrobił i w związku z takim brakiem informacji konsument źle użył rzeczy, to sprzedawca ponosi za to odpowiedzialność. Tu - ponieważ naprawa, ani wymiana nie spowodowałyby doprowadzenia rzeczy do stanu zgodności z umową - konsument może odstąpić od umowy i żądać zwrotu pieniędzy.

Zobacz także: Jak rozciągnąć buty?


Zobacz także
  • Podziel się