"O dwóch takich, co ukradli księżyc" w Teatrze Rampa

Piotr Guszkowski
26.03.2015 19:30
Jacek i Placek, którzy dla wielu widzów na zawsze będą mieli dziecięce twarze braci Kaczyńskich z przygodowego filmu sprzed ponad 50 lat, dalej rozrabiają. Premierą "O dwóch takich, co ukradli księżyc" Teatr Rampa rozpoczyna dziś świętowanie jubileuszu 40-lecia
Zachęcony sukcesem "Awantury o Basię" - innej książki Kornela Makuszyńskiego przeniesionej na scenę - Cezary Domagała powraca do opowieści o przygodach Jacka i Placka. Prapremiera jego familijnego musicalu "O dwóch takich, co ukradli księżyc", stworzonego wraz z kompozytorem Tomaszem Bajerskim, miała miejsce w 2002 roku w Teatrze Nowym. W Rampie czeka nas nowa inscenizacja (m.in. dzięki aranżacji muzycznej utworów przygotowanych przez Andrzeja Bonarka). Choć dwaj nieznośni i leniwi bliźniacy wcale się nie zmienili: nie zamierzają nigdy pracować, dlatego opuszczają rodzinne "miasteczko o skromnej nazwie Zapiecek" w poszukiwaniu bogactwa i szczęścia.

Jakie wątki znajdziemy w tej adaptacji "O dwóch takich, co ukradli księżyc"? - Najistotniejsze wydawało mi się to, co i w życiu jest dla mnie bardzo ważne: relacja pomiędzy niesfornymi bliźniakami, mówiąc delikatnie, bo rzeczywiście to jest dwóch łobuzów, którzy potrafią postawić na głowie cały Zapiecek, oraz miłość matki, która jest w stanie znieść wszystko. Matka wierzy, że chłopcy mogą się zmienić, tylko wymaga to czasu - tłumaczy Cezary Domagała. - W związku z tym w spektaklu pokazujemy motyw drogi. Drogi nie tylko nawiązującej do książki Makuszyńskiego, ale drogi życiowej, którą wszyscy przechodzimy - dodaje reżyser.

Domagała ponownie współpracuje z Małgorzatą Szydłowską, wicedyrektorką krakowskiego Teatru Łaźnia Nowa, która stworzyła efektowne kostiumy i scenografię, bardziej mroczną, niż można by się tego spodziewać. - Nie gramy tu żadnej bajki, budujemy postaci i świat w odniesieniu do rzeczywistości. Wielokrotnie podkreślałem to na próbach, bo na hasło bajka wielu aktorów ma niestety gotowe rozwiązania, które ja uważam za infantylne. Chcę pokazać na scenie prawdę. Gramy spektakl dla dorosłych, który będą oglądać dzieci - zapewnia Domagała.

W dwóch urwisów z rudymi irokezami wcielają się Dorota Osińska i Michalina Brudnowska. Reżyser zdecydował się obsadzić w rolach chłopców dwie aktorki przede wszystkim ze względu na ich wokalne możliwości. Udział w takim musicalu to dla nich spore wyzwanie. - Jestem tuż po premierze ["Kto z was chciałby rozweselić pechowego nosorożca?" w Rampie - przyp. red.], zresztą również Cezarego Domagały, gdzie gram wróbla z ADHD, więc w ogóle nie miewam tutaj zadyszek. Ale Placek miewa, co jest dla mnie dowodem, że nabrałam kondycji - żartuje Osińska wcielająca się w postać Jacka. - Rzeczywiście, Marta Domagała wymyśliła wymagającą choreografię chyba tylko po to, żeby mnie zmobilizować - potwierdza Brudnowska grająca Placka. - Musiałam kupić sobie karnet na fitness i dochodzę do odpowiedniej formy - dodaje.

Zdaniem Doroty Osińskiej "O dwóch takich, co ukradli księżyc" to uniwersalna przypowieść. - O tym, że największe bagno, w jakim przychodzi człowiekowi żyć, nie jest bagnem, jeżeli jest miłość - wyjaśnia. - Poszukuję w swojej postaci chłopaków z blokowisk, którzy noszą krok w kolanach, dzieciaków, dla których liczą się metki. Jacek i Placek myślą, że jeśli uciekną od biedy, będą szczęśliwsi. Ale pazerność prowadzi ich na manowce, prawie przypłacają ją życiem - opowiada Michalina Brudnowska. - Staramy się, żeby pokazać tę przemianę: od momentu totalnej kontestacji i malkontenctwa, do zrozumienia, co w życiu jest naprawdę ważne - podsumowuje Osińska.

Zobacz także
  • Podziel się