Ciasno w szafie? Jest sposób: oddaj rzeczy na przechowanie

Alicja Bobrowicz
06.04.2015 17:58
Zamiast wyrzucać albo upychać po szafkach i piwnicach stare zabawki, zimowe ubrania czy sprzęty, można je upchnąć do wynajętego pudła. Firma, która odbierze i przechowa drobiazgi, powstała właśnie w Warszawie
Sprzątanie na świecie rewolucjonizuje właśnie 30-letnia Japonka, Marie Kondo. Radzi: pozbądź się z domu wszystkiego, co zbędne. Zostaw tylko te przedmioty, które budzą pozytywne emocje. A wtedy idealnie pomieszczą się w każdym, nawet ciasnym mieszkaniu (link do artykułu o metodzie Kondo poniżej).

Według danych Eurostatu, przeciętny Polak mieszka na niespełna 25 m kw. Dotychczas przed ciasnotą i bałaganem ratowaliśmy się raczej patentami projektantów z Ikei, upychając nadmiar rzeczy na inteligentnych półkach, w koszach i pudełkach. Teraz wielu może uwieść filozofia Japonki.

Jeśli nie masz serca wyrzucać

Tym, którzy nie mają serca wyrzucać rzeczy, albo uważają, że mogą im się jeszcze przydać, w sukurs przychodzi rodzimy, młody biznes. Rafał Kołomański z Warszawy, jako pierwszy w Polsce, proponuje wynajęcie i przechowanie pojemnika na to wszystko, co nie mieści się w szafach: puchowe kurtki, zimowe buty, książki, zabawki, narty itd. Ma dwójkę dzieci (1,5 roku i 5 lat), więc sam przerobił poszukiwania miejsca dla piętrzących się zabawek, ubranek, z których dzieci błyskawicznie wyrastają, rowerków i wózków. Najtrudniej było, kiedy odkładali z żoną rzeczy po starszym dziecku z myślą o kolejnym. - Niektórzy wywożą rzeczy do rodziców albo znajomych. Problem w tym, że takich kartonów się zazwyczaj nie opisuje, a potem zapomina, co gdzie jest - mówi Kołomański.

Jak to działa? Można oddać na przechowanie wszystkie te rzeczy, które zmieszczą się w pojemniku (40 na 60 o wysokości 40 cm), a także rower, wózek, narty itp.). Pracownik firmy przywozi pojemnik, czeka, aż zostanie spakowany, i zabiera do magazynu. Może także sfotografować rzeczy przed zapakowaniem. Każdy klient ma konto na portalu wiecejmiejsca.pl, gdzie może sprawdzić, co spakował do pudeł. Za przechowanie jednego pojemnika trzeba zapłacić 19 zł miesięcznie. Tyle samo kosztuje oddanie roweru, małego wózka i małej walizki. Snowboard lub duża walizka - 25 zł.

Opcja droższa, ale berdziej pojemna

Przechowalnie istnieją na polskim rynku od niemal 10 lat. To domena dużych miast, kilka takich działa w Warszawie, są także w Poznaniu i Wrocławiu. Różnica jest taka, że trzeba w nich wynająć konkretną powierzchnię i samemu przywieźć rzeczy (tylko niektóre magazyny oferują płatny dowóz). Np. w warszawskim magazynie Fort 24 najmniejsze pomieszczenie ma 0,5 m kw. Wynajęcie go kosztuje 86 zł za miesiąc. Z usług takich magazynów korzystają najczęściej osoby, które chcą przechować meble na czas remontu mieszkania, albo wyjeżdżają za granicę i nie mają co zrobić z dobytkiem. - Niektórym szkoda kryształów po rodzicach, a niekoniecznie chcą je eksponować w domu. Inni mają sezonowe hobby, trzymają u nas np. zestaw do wędkowania - opowiada Joanna Leszczyńska z Fortu 24. Dodaje, że liczba osób korzystających z takich usług zdecydowanie rośnie. - Przychodzą młodzi ludzie, którzy słyszeli o podobnych magazynach na Zachodzie, i mniej w nich nieufności, że nie odzyskają swoich rzeczy. To była, szczególnie na początku, największa bariera - mówi.

Zobacz także
  • Podziel się