Masowe otwarte kursy online - szansa czy zagrożenie dla edukacji?

Rozmawiała Monika Rosmanowska
03.05.2015 14:36
Nauka dostępna dla wszystkich, bez wychodzenia z domu, w ulubionym fotelu i kapciach To przyszłość i szansa dla tradycyjnej edukacji czy zagrożenie? Opinie są podzielone
MOOC to masowe otwarte kursy online, uruchamiane od 2012 roku na całym świecie, w formie np. nagrań wideo czy forów dyskusyjnych, przez uczelnie, w tym te najbardziej prestiżowe, jak Harvard, MIT, Berkley czy Stanford. W bezpłatnych kursach może wziąć udział każdy, wybierając z bogatej oferty takich platform jak m.in. Coursera (117 uczelni, 897 kursów, 11 mln studentów), EdX (64 uczelnie, 300 kursów, 3 mln studentów) czy Udacity (wykładowcy ze świata biznesu i technologii, 56 kursów, 1,6 mln studentów). MOOC to wykłady z różnych dziedzin nauki, m.in. ekonomii, prawa, finansów i socjologii, głównie po angielsku. Do końca 2016 roku z inicjatywy Fundacji Młodej Nauki ma powstać "Polska Platforma MOOC", ogólnokrajowe przedsięwzięcie skupiające różne środowiska, w tym naukowe i biznesowe oraz oferujące kursy dla różnych grup społecznych. Jedni uznają MOOC za ważny element wspierający edukację, zwiększający dostęp do "mistrzów" i apetyt na wiedzę, u innych budzą sporo kontrowersji.

Jeszcze niedawno o MOOC mówiło się "największa rewolucja w edukacji od czasów wynalezienia druku", "koniec ery klasycznych uniwersytetów", "wydarzenie, które zmieni oblicze edukacji". Dziś masowe kursy online zaczynają być krytykowane. Skąd ta zmiana?

Dr Jacek Urbaniec, pełnomocnik rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego ds. e-nauczania: Z powstaniem MOOC wiązano duże nadzieje. Edukacja miała trafić pod strzechy, docierać do osób, które z różnych powodów nie mogą uczestniczyć w tradycyjnym kształceniu. Kursy MOOC poprzez swoją masowość miały zwiększyć poziom wiedzy społeczeństwa. Pierwsze analizy przyniosły rozczarowanie. Nie udało się poszerzyć bazy odbiorców, dokształcają się głównie uczniowie i studenci, a więc ci, którzy są już częścią systemu edukacji.

Dr Anita Dąbrowicz-Tlałka, zastępca dyrektora Centrum Nauczania Matematyki i Kształcenia na Odległość Politechniki Gdańskiej: Statystyki mówią jasno: niewiele osób zapisujących się na kursy MOOC realizuje je od początku do końca. Odsetek tych, którzy otrzymali certyfikat, wynosi około 5 proc. To ci, którzy znaleźli w sobie potrzebne pokłady samodyscypliny i chęci do systematycznej pracy. Z drugiej strony, jeśli jest to 5 proc. z zapisanych 30 tys., to mówimy o liczbie 1500 osób, które zdobyły nową wiedzę i umiejętności. Obecnie z kursów MIT i Harvardu korzysta około 30 tys. Polaków. Nie można lekceważyć takiego zapotrzebowania na edukację.

Co zarzuca się kursom MOOC?

Dr hab. Jan Fazlagić, prof. Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, wykładowca Akademii Finansów i Biznesu Vistula w Warszawie: Kursy MOOC nie zastąpią tradycyjnego nauczania, choćby ze względu na brak interaktywności. Zarządzanie uwagą uczniów przez wykładowców jest niezwykle ważnym elementem procesu uczenia się. Studenci potrzebują też informacji zwrotnej o swoich postępach, MOOC nie są w stanie odpowiedzieć na indywidualne potrzeby odbiorcy. Dają także fałszywe poczucie zagłębienia się w dany temat, trywializują edukację.

Dr Jacek Urbaniec: Aktywność wykładowców w MOOC jest mocno zredukowana. Nie da się prowadzić zajęć dla tysięcy słuchaczy, ani sprawdzić prac zaliczeniowych i testów. Często robią to sami studenci. Również na forach dyskusyjnych to głównie słuchacze rozmawiają między sobą. Nie ma też możliwości funkcjonowania tzw. wirtualnych klas, czyli wideoczatów z interaktywną tablicą współdzieloną. To narzędzie, używane w e-learningu przy grupie 10-15 osób, staje się niemożliwe do zastosowania przy masowości MOOC. Również certyfikat, który kończy kurs, nie daje żadnych gwarancji. Jeśli chcemy uzyskać dokument, który będzie honorowany, powinien on być poprzedzony zdaniem egzaminu w siedzibie uczelni bądź w miejscu przez nią wyznaczonym. Za to jednak musimy dodatkowo zapłacić.

Prof. Jan Fazlagić: Przekazanie wiedzy to jedno, a jej weryfikacja drugie. Zasadnicze pytanie, które należy sobie zadać, oceniając tego rodzaju rozwiązania, brzmi: do czego ma służyć wiedza uzyskana za pośrednictwem MOOC? Jeśli zaspokojeniu ciekawości, czym np. jest nanotechnologia, to rzeczywiście jest to dobra droga. Nie wyobrażam sobie jednak, że dyrektor lotniska zatrudnia kogoś, kto zarządzania ruchem w powietrzu nauczył się z internetowego kursu.

A co z zaletami MOOC?

Prof. Jan Fazlagić: Pozytywną cechą jest na pewno możliwość promocji uczelni, budowania jej wizerunku w sieci. Pod względem marketingowym to świetna rzecz. MOOC może być także pewnym rozszerzeniem oferty tradycyjnych uczelni, nigdy jednak substytutem. Uczestnictwo w masowych kursach online burzy poczucie elitarności, jaką daje studentowi nauka na uczelni wyższej.

Dr Jacek Urbaniec: Kursy MOOC na pewno podnoszą poprzeczkę, jeśli chodzi o wypracowywanie standardów przygotowywania multimedialnych materiałów dydaktycznych, które powinna cechować wysoka jakość i wizualna atrakcyjność. MOOC są też doskonałą okazją do promocji uczelni, choć trzeba pamiętać, że niektóre platformy za możliwość umieszczenia kursu każą sobie płacić. Obecnie UJ jest w trakcie przygotowywania kilku kursów, które chcemy zamieścić na niemieckiej platformie Iversity. Niemałe koszty pracy nad tymi materiałami ponosi uczelnia.

A co z polską platformą MOOC?

Dr Jacek Lewicki, wiceprezes Fundacji Młodej Nauki: W Polsce brakuje rozwiązania systemowego, jednego miejsca, w którym uczący się mieliby dostęp do szerokiej oferty wysokiej jakości kursów. Uczelnie i inne instytucje rozwijają e-kształcenie, także w formie zbliżonej do MOOC, ale są to działania rozproszone. Istotną barierą są także koszty tworzenia i prowadzenia takich kursów. MOOC nie zastąpią tradycyjnych form nauczania, mogą natomiast stanowić doskonałe ich uzupełnienie! Można oczywiście korzystać z oferty zagranicznej, jednak wiele tematów wymaga krajowego kontekstu. Lokalny charakter platformy będzie też sprzyjał nawiązywaniu współpracy osób zainteresowanych określoną dziedziną czy tematem. Obecnie trwają rozmowy z przedstawicielami administracji, świata akademickiego i przedsiębiorcami nad utworzeniem "Polskiej Platformy MOOC".

Dr Anita Dąbrowicz-Tlałka: Dziś wiedzy szukamy w internecie, często trafiając na błędne lub niepełne informacje. Stworzenie treści firmowanych przez uczelnie daje gwarancję ich aktualności i poprawności. Dla wielu, którzy obecnie chcieliby skorzystać z oferty MOOC, przeszkodą jest też bariera językowa. Udostępnienie materiałów w języku polskim może więc znacznie poszerzyć grono odbiorców. Oczywiście stworzenie polskiej platformy musi poprzedzić odpowiedź na wiele pytań. Przede wszystkim należy się zastanowić nad finansowaniem, bo stworzenie kursu wysokiej jakości, a tylko na takich nam zależy, kosztuje. Trzeba też pomyśleć, jak powinny wyglądać kursy i do czego uprawniać certyfikaty ich ukończenia. Nie zmienia to faktu, że kursy MOOC to przyszłość. Stoimy u progu dużych zmian w metodyce, nie tylko związanych z rozwojem technologii, ale - co bardziej istotne - ze sposobami myślenia, czytania, zapamiętywania oraz zdobywania umiejętności przez uczniów. Jeśli teraz nie wejdziemy na tę drogę, to za kilka lat nie będziemy w stanie odpowiedzieć na potrzeby młodych ludzi, dla których internet już dziś jest naturalnym środowiskiem.

Zobacz także
  • Podziel się

Polecamy