Coraz więcej rodziców chce by sześciolatki nie szły do szkoły

ab
18.05.2015 18:08
Sześciolatki

Sześciolatki (Fot. Przemysław Skrzydło/AG)

Tak chciałoby więcej rodziców niż przed rokiem - wynika z pierwszych danych o liczbie odroczeń obowiązku szkolnego
Plan jest taki: we wrześniu do pierwszych klas idą obowiązkowo wszystkie sześciolatki. Dotychczas o tym, czy wysłać dziecko do szkoły czy zostawić w zerówce decydowali rodzice. Teraz wyboru miało już nie być. Okazuje się jednak, że tylko teoretycznie. Dla wielu furtką była wizyta u psychologa. Rodzic, który uważa dziecko za niegotowe na szkołę, może bowiem złożyć u dyrektora szkoły wniosek o odroczenie nauki. Podstawą jest opinia poradni, którą poprzedza szereg testów.

Oficjalne dane są niepełne. Ministerstwo Edukacji podaje, że do końca marca poradnie pedagogiczno-psychologiczne wydały prawie 17 tys. opinii o odroczeniu obowiązku szkolnego. To niewiele, bo do pierwszych klas według GUS powinno pójść 430 tys. sześciolatków. Ale to bardzo wstępne dane - psychologowie pracowali na pełnych obrotach także w kwietniu i maju, sporo wizyt jest zaplanowanych na czerwiec. Zaś Polska Agencja Prasowa odpytała kuratoria oświaty i urzędy miast. Z jej informacji wynika, że odroczeń może być nawet więcej niż przed rokiem. W Krakowie np. odroczenie dostało 2,4 tys. dzieci, o połowę więcej niż rok temu. W Łodzi już 700 z 6,6 tys. sześciolatków. W Warszawie w przedszkolu zostanie co dziesiąty, w Rzeszowie co trzeci. W Lublinie na 3,7 tys. sześciolatków opinie o braku gotowości szkolnej dostało 700 dzieci; drugie tyle czeka w kolejce.

Ile ostatecznie sześciolatków trafi do szkół, okaże się we wrześniu. W zeszłym roku nie wszyscy rodzice zdecydowali się wykorzystać opinię poradni i w ostatniej chwili puścili jednak dziecko do pierwszej klasy. Szkoła rejonowa ma bowiem obowiązek przyjąć dziecko nawet we wrześniu.

W sprawie reformy sześciolatków rodzice są od lat podzieleni. Wielu jest zdania, że szkoły i nauczyciele są na tak małe dzieci niegotowi (ostatni wniosek o referendum w tej sprawie podpisało ponad milion osób). Nie przekonują ich raporty NIK (kontrolerzy zebrali dane z połowy podstawówek w kraju), które mówią, że szkoły zatrudniają wykwalifikowaną kadrę i mają odpowiednio wyposażone sale. Większość zapewnia ciepłe posiłki i opiekę świetlicową. Rodziców w dużych miastach martwi szczególnie perspektywa przepełnionych szkół i nauki na zmiany, w związku z tym że do pierwszych klas pójdzie półtora rocznika dzieci (sześciolatki plus połowa siedmiolatków).

Zobacz więcej na temat:

Zobacz także
  • Podziel się

Polecamy