Nie chcemy bawić się cierpieniem delfinów. 55 tys. Polaków protestuje przeciwko delfinarium pod Warszawą

Anita Karwowska
14.07.2015 21:20

Fot. Shutterstock

Prywatna spółka i władze powiatu przekonują, że w delfiny w ośrodku pod Mszczonowem pomagałyby w rehabilitacji chorych dzieci. Ekolodzy odkryli, że to ściema, i że chodzi tylko o komercję
Delfinarium w podwarszawskim Mszczonowie (powiat żyrardowski) planowane jest z rozmachem: zadaszone baseny z widownią na 1200 miejsc, jeden basen odkryty z miejscami dla 200 widzów, wszystko na planie o wymiarach 80-80-100 metrów, w sąsiedztwie termy mszczonowskie.

W basenach mają mieszkać trzy lub cztery delfiny. Ile, do końca nie wiadomo, bo inne informacje podają lokalne władze, a inne inwestor - prywatna spółka Mazowieckie Centrum Edukacji i Ochrony Mórz. Firma ma zielone światło od powiatu, który wydaje zgody na inwestycje tej skali. Już kupiła od lokalnego samorządu 5,5 tys. m kw. gruntu i chce otworzyć ośrodek w 2017 r.

Delfiny u tygrysa

O inwestycji zrobiło się głośno, gdy przeciwko otwarciu obiektu ramię w ramię zaprotestowały organizacje ekologiczne: WWF Polska, Greenpeace Polska oraz Fundacja Viva! Akcja dla Zwierząt.

Delfinarium promowane było jako szansa na setki miejsc pracy dla lokalnej społeczności (liczący niespełna 7 tys. mieszkańców Mszczonów reklamuje się w internecie jako "Tygrys Mazowsza"), miejsce rozrywki, edukacji i rehabilitacji.

Krzysztof Zawadzki, dyrektor Wydziału Rolnictwa i Ochrony Środowiska Starostwa Powiatu Żyrardowskiego tłumaczył w "Gazecie Stołecznej": - To nie będzie cyrk wodny, ale coś służącego szczytnemu celowi rehabilitacji dzieci.

Ekolodzy ostro zaprotestowali. Wytknęli władzom Mszczonowa, że popierają inicjatywę, od której współczesny świat odchodzi, by nie traktować zwierząt przedmiotowo.

Przeciwnicy przekonują, że delfiny w takich miejscach męczą się, są zdezorientowane, żyją krócej - w niewoli w ciągu dwóch pierwszych lat umiera większość tych morskich ssaków, pozostałe przeżywają średnio sześć lat (na wolności do 20 lat). - Delfiny przetrzymywane w betonowych zbiornikach czują się jak niepełnosprawny człowiek - tłumaczy dr Agnieszka Sergiel z Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie. - To zwierzęta posługujące się echolokacją, za jej pomocą poznają otoczenie, a tu wszystko odbija się od betonowych ścian. To tak jakby człowieka zamknąć na całe życie w gabinecie luster. Jest to tym bardziej bolesne, że dotyka zwierząt o wyjątkowej inteligencji i zdolnościach poznawczych.

Zamiast z delfinem, pobaw się z psem

Eksperci przytaczają też badania, które podważają argumentację, że delfiny sprawdzają się w terapii chorych dzieci. Według dr Karsten Brensing z berlińskiego Frei Universitat, delifnoterapia dzieci upośledzonych fizycznie i umysłowo to fikcja. Badaczka przyglądała się przebiegowi takiego leczenia w delfinarium terapeutycznym na Florydzie. Okazało się, że w obecności chorych dzieci delfiny nie wysyłają więcej rzekomo leczniczych ultradźwięków i specjalnie się nimi nie interesują. Puentując swoje badania dr Brensing zasugerowała, że zamiast z delfinami, dziecko może pobawić się z psem - efekty i radość będą porównywalne.

Mity o delfinoterapii obaliła także brytyjska organizacja Research Autism, która stoi na stanowisku, że obecnie liczba potwierdzonych naukowo dowodów na skuteczność delfinoterapii w zakresie zaburzeń związanych z autyzmem jest niewystarczająca, by uznać ją za skuteczną, a poza tym budzi wątpliwości etyczne.

Pokazy zamiast leczenia

Teraz okazuje się, że rehabilitacja była tylko zasłoną dymną: w planach delfinarium nikt nie uwzględnił chorych dzieci. Organizacja ekologiczna WWF Polska dotarła do dokumentacji władz samorządowych, z której wynika, że inwestycja nie została zgłoszona przez inwestora jako centrum delfinoterapii, ale jako ośrodek edukacyjny wykorzystujący w swojej działalności żywe okazy zwierząt. - Delfinoterapia nie powinna być argumentem uzasadniającym tworzenie ośrodków rozrywki z wykorzystaniem zwierząt. Walenie, w tym delfiny nie powinny więcej trafiać do niewoli. Należy zabiegać przede wszystkim o ich ocalenie w naturze - mówi Katarzyna Pietrasik z WWF Polska.

Nieprecyzyjnych informacji o delfinarium jest zresztą więcej. Najpierw mówiono, że delfiny będą sprowadzone z Ukrainy, ale z dokumentów wynika, że z Litwy. Nie wiadomo, czy będą to zwierzęta urodzone w niewoli, czy odłowione. To informacje ważne dla Ministerstwa Środowiska, które na razie wstępnie opiniuje wniosek inwestora w sprawie utworzenia delfinarium. Resort bada m.in., czy inwestycja byłaby zgodna z międzynarodowym układem CITES, który kontroluje transgraniczny handel różnymi gatunkami roślin i zwierząt. Przepisy wymagają m.in. by sprowadzane dla komercyjnego wykorzystania zwierzęta miały udokumentowane pochodzenie. Jeśli papiery będą budziły wątpliwości ministerstwa, może nie wydać zgody na sprowadzenie delfinów do kraju.

To już druga próba uruchomienia w Polsce tego typu obiektu. W 2006 r. na Śląsku miało powstać Górnośląskie Centrum Delfinoterapii, wzorowane na amerykańskim ośrodku Island Dolphin Care. Inwestycja nie doszła do skutku z przyczyn finansowych.

Pod petycją do Ministerstwa Środowiska, inwestorów i władz gminy o wstrzymanie inwestycji podpisało się 55 tys. osób. Inicjatorom akcji zależy, by ministerstwo w ogóle zakazało otwierania takich ośrodków. Tym bardziej, że nieoficjalnie mówi się, iż oprócz Mszczonowa jest jeszcze jedna miejscowość, która przymierza się do podobnej inwestycji.

Apel można podpisać na stronach Petycja WWF Polskaoraz Petycja Greenpeace Polska.

Zobacz więcej na temat:

Zobacz także
  • Podziel się

Polecamy