Olsztyn to nie Mazury, Sosnowiec to nie Śląsk, a Starówka... Przeczytaj, by się w wakacje nie narazić

Alicja Bobrowicz
15.07.2015 16:30
Pozachwycasz się w Olsztynie mazurskimi jeziorami, wyślą cię do najgorszej restauracji. W Szczecinie zapytasz o drogę na plażę, pojeździsz tramwajem widmo. Czego absolutnie nie wypada powiedzieć w Sosnowcu i Bełchatowie? Przygotowaliśmy przegląd największych gaf, które może popełnić turysta w Polsce
W Szczecinie nie pytaj o nadmorskie plaże



"Którędy nad morze?" Jeśli zapytasz tak w Szczecinie, możesz być pewien, że każdy mieszkaniec miasta drobiazgowo wytłumaczy ci dokładnie drogę. Ale zrobi to tak, byś pobłądził. Przez lata turyści słyszeli, że najlepiej wsiąść w tramwaj numer 10, czyli do linii, która nie istnieje. Bo Szczecin choć dość malowniczo oblany wodą, nie leży nad Bałtykiem. W zasadzie by dostać się nad morze trzeba pokonać ok. 65 km. W mieście można za to opalać się nad Jeziorem Dąbie albo popływać kajakiem po Międzyodrzu.

Nie zachwycaj się mazurskimi widokami w Olsztynie



Mieszkańcom Olsztyna nie mówimy, "jak pięknie tu u nich, na Mazurach". Nic nie zdenerwuje ich bardziej. Fakt, Olsztyn jest stolicą Warmii i Mazur, ale samo miasto leży na Warmii. To dwie różne krainy z odrębną historią i tradycjami, różną gwarą. Warmia była katolicka (mówi się, że najlepiej ją można poznać po liczbie kapliczek - chyba nigdzie na świecie nie ma ich tak wielu), Mazury przez lata protestanckie. Ta pierwsza była wydzielonym terenem z części ziem podbitych przez Krzyżaków, przez lata podległym biskupom. Mazury od XV w. były pod władaniem Prus Książęcych. Dopiero po I rozbiorze Polski, kiedy Warmia stała się częścią Prus, kultury i tradycje zaczęły się przenikać ale pewna odrębność zachowała się do dziś.

Pamiętaj: nad mazurskimi jeziorami odpoczywasz w Mrągowie, Mikołajkach, Węgorzewie, Ostródzie a także Olsztynku. Jeśli trafisz do Braniewa, Dobrego Miasta, Fromborka lub Jezioran jesteś na Warmii.

Jesteś w Bełchatowie, to nie jesteś na Śląsku



Jeśli w czasie wakacji spotkasz bełchatowianina nie wmawiaj mu, że pochodzi ze Śląska. Mieszkańców miasta, leżącego ok. 50 kilometrów od Łodzi, nic bardziej nie rozdrażni. Męczy ich tłumaczenie, że to że mają kopalnię odkrywkową węgla brunatnego nie oznacza, że muszą sąsiadować z Katowicami.

W Bydgoszczy nie komplementuj Torunia



To żaden mit - mieszkańcy oddalonych od siebie o zaledwie 50 km. miast z pasją i szczerze się nie lubią. Historycy widzą tego źródła w różnicach narodowościowych, innej historii i tradycjach. Toruniem przez ponad 200 lat władali Krzyżacy, Bydgoszcz, założył polski król Kazimierz Wielki w 1346 r. Do dziś mieszkańcy miast wyzywają się od "Krzyżaków" i "Tyfusów" (w średniowieczu zaraza miała zniszczyć Bydgoszcz). Najrozsądniej więc nie poruszać tego tematu; porównania typu "bo Toruń jest jak Kraków (kultura i zabytki), a Bydgoszcz jak Warszawa (inwestycje, biznes)" zdenerwują pewnie i torunian i bydgoszczan.

O Śląsku w Sosnowcu nie pogadasz



Lepiej nie być w skórze kogoś, kto w Sosnowcu zachwyci się urokami Śląska. Mieszkańcy miasta szybko uświadomią takiego turystę, że Śląsk kończy się za Brynicą w Katowicach, jakieś piętnaście minut drogi dalej. A on znalazł się w Zagłębiu. Nie warto się popisywać, rzucając gwarowymi określeniami, które gdzieś kołaczą po głowie - łatwo o pomyłkę. Katowiczanin np. - jak każdy Ślązak to "hanys", mieszkaniec Sosnowca zaś - "gorol". Mieszkańcy Katowic i Sosnowca nie szczędzą sobie złośliwości, śmieją się czasem, że mają to w genach.

Przepraszam, na Starówkę to dobrze idę?



Tak można zapytać w Warszawie, ale już w Gdańsku i Krakowie niekoniecznie. Bo określenie "starówka" wywodzi się z gwary warszawskiej i początkowo oznaczało właśnie Stare Miasto w stolicy. Mieszkańcy niektórych miast odrzucają tą nazwę. Kiedy tak zapytamy w Krakowie, możemy usłyszeć prostą poradę: trzeba wrócić na dworzec i wsiąść w pociąg do Warszawy. Krakowianie i gdańszczanie mają Stare Miasto.

Więcej o: