Coraz chętniej pomagamy potrzebującym - crowdfunding z impetem wkracza do Polski

Paulina Pietrzak
22.07.2015 11:02
Marcin Galicki - założyciel portalu Wspieram.to

Marcin Galicki - założyciel portalu Wspieram.to (fot. za twitter.com/galickimarcin)

Crowdfunding, czyli system społecznego finansowania projektów, doskonale sprawdza się na świecie i coraz lepiej działa w Polsce. Teraz zrobiło się o nim głośno z powodu wyjątkowej akcji na rzecz Kajtka, chorego na pęcherzowe oddzielanie się naskórka - w ciągu 6 dni internauci zebrali 6 milionów na jego leczenie
Rozmawiamy z Marcinem Galickim, prezesem zarządu platformy crowdfundingowej Wspieram.to

Crowdfunding w Polsce ma się równie dobrze jak w Stanach Zjednoczonych?

- Ma się doskonale. Na naszej platformie zrealizowaliśmy już 200 projektów, na które zostało wpłaconych niemal 4 mln złotych. A 217 projektów nadal trwa. Coraz więcej kreatywnych, świadomych ludzi sięga po niego dla realizacji swoich pomysłów bądź wspiera innych. Kiedyś nie byłoby dla nich miejsca, bo mają nie taką twarz albo są zbyt mało kontaktowi. Teraz to tłum ma prawo wyboru i tym jest crowfunding. Jednak to jest dużo głębsze, bardzie intymne zjawisko, niż wysłanie SMS-a. To nowy sposób interakcji odbiorcy z twórcą - bardziej naturalny i bezpośredni.

Jakie były najpopularniejsze aukcje na Wspieram.to?

- Ostatnio największą akcją okazała się kampania Michała Warzyniaka przeciwko hejtowi w sieci - Hejtoholik. Po tym, jak 14-letni Dominik Szymański z Bieżunia popełnił samobójstwo po nagonce ze strony rówieśników, większość Polaków zrozumiała, jak bardzo potrzebujemy nagłośnić ten problem. Stąd pomysł na trasę Hejtobusa i uświadamianie ludziom wpływu jaki niesie za sobą szerzenie nienawiści w internecie. Wszyscy pamiętamy, co działo się po tej tragedii, wykracza to poza wszelkie ramy postrzeganej przeze mnie empatii i nietolerancji. Jestem ojcem czterolatka. Nie chcę, aby moje dziecko żyło w świecie, w którym zdarzają się takie sytuacje. Dlatego takie akcje są dla mnie osobiście bardzo ważne. Zebraliśmy 600 410 zł od 1394 wspierających. To jeden z rekordów!

W maju zrealizowaliśmy także największy crowdfundingowy projekt sportowy. 529 osób uzbierało 137 210 zł, żeby wysłać Adriana Paska na Mistrzostwa Świata Superbike.

Skąd wziął się pomysł na taką platformę?

- Głównie z inspiracji tym zjawiskiem na świecie. Ale ja zawsze porównywałem to do jedynego w skali globu zjawiska jakim jest WOŚP. Mimo że to nie crowdfunding, to ta akcja pokazała, że ludzie w Polsce potrafią robić piękne rzeczy. Nie myliłem się.

Jakie były najbardziej nietypowe akcje?

- Na pewno bardzo nietypowa była jedna z pierwszych. To kampania worka treningowego w kształcie krowiej półtuszy. Skazywałem ten projekt na porażkę. Jednak tłum go ocenił i sfinansował. I moje zdanie nie miało tu znaczenia - za to kocham crowdfunding. 42 osoby wsparły ten projekt 5120 zł i worki treningowe weszły do sprzedaży. Nawet teraz można je kupić na specjalne zamówienie.

A skąd pomysł, by stworzyć zbiórkę na finansowanie Przystanku Woodstock?

- Od początku chcieliśmy "robić" Przystanek Woodstock. Głównie dlatego, że bardzo mocno interesuję się muzyką. W 2006 roku nawet grałem na dużej scenie festiwalu. Współpracę z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy zaczęliśmy od drugiej edycji akcji Wirtualne Serce i teraz po raz pierwszy robimy Wirtualny Woodstock. Do tej pory 247 osób wsparło festiwal 6 475 zł.