Czy śmieciowe jedzenie wreszcie zniknie z polskich szkół? Jest na to pomysł!

pp
28.07.2015 21:00

Fot. Tymon Markowski / Agencja Gazeta

Według projektu nowego rozporządzenia Ministra Zdrowia sklepiki szkolne nie będą mogły, pod karą grzywny nakładaną przez sanepid, sprzedawać śmieciowego jedzenia i napojów gazowanych
Mają je zastąpić m.in. owoce, kanapki z razowego pieczywa, zdrowe koktajle i jogurty. Stołówki będą musiały przygotowywać zbilansowane obiady o odpowiedniej ilości składników odżywczych. Szkoły szykują się do zmian, lecz część z nich zapowiada, że pójdzie na skróty. Co to oznacza?

W Polsce tempo przyrostu dzieci z nadwagą i otyłością jest dziesięciokrotnie większe niż w Stanach Zjednoczonych. Dzieci jedzą chipsy, batoniki, słone przekąski, zupki instant, w ich diecie brakuje warzyw, owoców, produktów mlecznych i innych pełnowartościowych produktów. Również stołówki szkolne nie są bez winy serwując kotlety schabowe w panierce, zasmażaną kapustę, ziemniaki, pomidorową z ryżem, czyli dania, których wartość energetyczna znacznie przekracza zapotrzebowanie dzieci w wieku szkolnym, a nie ma wielu składników odżywczych. To ma się zmienić.

Nowe przepisy to dobry kierunek

Proponowane przez Ministra Zdrowia zmiany już teraz wywołują gorącą dyskusję. Biorą w niej udział m.in. dyrektorzy szkół, ajenci, dietetycy i rodzice. Ci pierwsi odgrażają się, że zamkną sklepiki zamiast je kontrolować - kary nakładane przez sanepid będą kierowane bowiem do dyrektorów, a dopiero później ajentów. Organizacje skupiające przedsiębiorców podkreślają, że takie działania ujemnie wpłyną na sam handel, a zamknięte sklepiki spowodują, że dzieci będą szukać łakoci w pobliskich sklepach. Dietetycy uspokajają, że wymogi Ministerstwa Zdrowia wcale nie są trudne do spełnienia, wystarczy poświęcić trochę czasu na dokładną interpretację rozporządzenia i zaangażować się w proces zmian. Fundacja BOŚ opublikowała list otwarty, w którym przekonuje, że nowe przepisy to dobry i słuszny kierunek. - Chcemy przekonać wszystkich uczestników dyskusji, że zmiany które proponuje Minister Zdrowia są konieczne, mimo że wymagają pracy ze strony dyrektorów szkół czy ajentów sklepików szkolnych. W żadnym jednak wypadku, wysiłek związany ze zmianą nie powinien przesłonić ewidentnych korzyści dotyczących kondycji naszego społeczeństwa, a w szczególności rozwoju każdego dziecka - mówi Andrzej Pietrucha, Prezes Fundacji BOŚ.

6 razy na tak

Argumenty, które przytacza Fundacja BOŚ zamykają się w 6 punktach. - Przede wszystkim nie możemy zrzucać na barki dziecka odpowiedzialności za wybór odpowiedniej dla niego żywności. Dziecko nie ma kompetencji i wystarczającej wiedzy, by samodzielnie i każdorazowo sprostać temu zadaniu. Nie możemy oczekiwać, że młody człowiek podejmie świadomą decyzję, gdy my sami (dorośli) niejednokrotnie mamy z tym problem. Asortyment sklepików powinien być skomponowany w taki sposób, by dziecko wybierało tylko spośród odpowiednich produktów - podkreśla Barbara Lewicka-Kłoszewska, Wiceprezes Fundacji BOŚ. - Musimy również pamiętać, że tego typu regulacje są już standardem w większości krajów UE. Nasi sąsiedzi już dawno zauważyli problem, a Polska jest jednym z ostatnich krajów, które wprowadzają nowe przepisy regulujące ten obszar. Wielka Brytania zareagowała już w 2001 roku, podobnie Francja (2005), Łotwa, Macedonia, Węgry i wiele innych państw - dodaje. Eksperci zaznaczają również, że szkoła jest miejscem, w którym łączą się trzy elementy: edukacja, wychowanie i dobry przykład. Powinna zatem uczyć nie tylko zasad ortografii czy geometrii, lecz również prawidłowego żywienia. A jeśli uczy lub będzie uczyć, to jest zobligowana do dawania dobrego przykładu. Nie można dopuścić do sytuacji, w której stołówka i sklepik szkolny przeczą pobranym właśnie naukom.

Wiedza kluczem do sukcesu

Dyrektorzy szkół przyznają, że nie mają odpowiedniej wiedzy, by kontrolować sklepiki szkolne. Wolą je zamknąć, by uniknąć kar. - Od kilku lat prowadzimy projekt "Sklepiki szkolne - zdrowa reaktywacja", w którym dajemy granty pieniężne na przebudowę sklepików w zdrowe bufety śniadaniowe. Dotychczas w przebudowie wzięło udział blisko 120 sklepików. Mimo tego dostajemy szereg zapytań od ajentów, które dotyczą nowego rozporządzenia Ministra Zdrowia. Ajenci nie wiedzą jak interpretować przepisy, potrzebują pomocy w skompletowaniu nowego towaru na sklepikowe półki, proszą o czas przejściowy, by mogli się przygotować. Ich obiekcje wynikają naszym zdaniem z niewiedzy. To właśnie dlatego przygotowujemy specjalny program komputerowy służący do planowania zdrowych i zbilansowanych posiłków szkolnych uwzględniający wymogi projektu rozporządzenia Ministra Zdrowia. Udostępnimy także nasze wskazówki dotyczące zalecanego od 1 września asortymentu sklepików i bufetów szkolnych - podsumowuje Barbara Lewicka-Kłoszewska z Fundacji BOŚ.

Zobacz także
  • Podziel się