Instagram najsłabszy, Twitter nudny. Jakie błędy popełnia w internecie Platforma Obywatelska?

Marcin Kozłowski
31.07.2015 20:00
Hanna Gronkiewicz-Waltz, Ewa Kopacz i Donald Tusk podczas krajowej konwencji PO w Chorzowie, czerwiec 2013 r.

Hanna Gronkiewicz-Waltz, Ewa Kopacz i Donald Tusk podczas krajowej konwencji PO w Chorzowie, czerwiec 2013 r. (Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta)

Ostatnie sondaże wskazują na zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości w jesiennych wyborach parlamentarnych. Platforma Obywatelska usiłuje odrobić straty. Premier Ewa Kopacz jeździ po kraju i przekonuje wyborców do swojej wizji państwa. Tymczasem w internecie PO wypada blado. Brakuje konsekwencji, przemyślanej strategii i pomysłu
Strona internetowa. Na pierwszy rzut oka oficjalna strona PO wygląda atrakcyjnie i profesjonalnie, brak jednak najważniejszego - informacji z poszczególnych regionów. Niektóre aktualizacje pochodzą jeszcze z kampanii w wyborach prezydenckich. Panuje też chaos. Będąc na stronie wielkopolskiego regionu, klikając w logo "Facebooka", trafiamy na fanpage'a... Rafała Grupińskiego. PO powinna dbać o to, by w internecie pojawiało się więcej aktualnych informacji dotyczących właśnie regionalnych struktur, bieżącej działalności, układania list itp.

Twitter. Zdominowany przez wpisy pt. #POwmediach. Zamiast informować o tym, który polityk pojawi się w telewizji, PO powinna stawiać na twitty intrygujące, z poczuciem humoru i dystansem - takie, które będą chętnie "podawane dalej". Ludzi nie kręcą suche fakty, lubią ciekawie podane wpisy, którymi można zainteresować znajomych i pobudzić jakąś dyskusję. Przeglądając profile działaczy PO można spostrzec, że często pojawia się jeden i ten sam przekaz, jakby mechanicznie i odgórnie narzucony przez władze partii. Tak było np. w trakcie kampanii prezydenckiej, przy okazji promowania Bronisława Komorowskiego i dyskredytowania Andrzeja Dudy. Internauci są inteligentni, wyczuwają każdą sztuczność. Wpisy na profilach społecznościowych powinny być prawdziwe, autentyczne, pochodzące od samych autorów.

Instagram. Wypada najsłabiej. Mało zdjęć, mało aktywności. W galerii fotografii znajdziemy np... kubek z logo PO - zupełnie nieprzemyślane. A gdzie zdjęcia Ewy Kopacz z wizyt po Polsce? Gdzie zdjęcia pracujących posłów, ministrów? Zupełnie niewykorzystany potencjał, profil śledzi ok. 200-300 osób.

Facebook. Ponad 60 tys. fanów to stosunkowo mało, jak na partię, która rządzi od 8 lat. Dwa posty dziennie, bo i tak się zdarza, to zdecydowanie za rzadko. Powinny wpadać co najmniej co kilka godzin. PO powinna zrezygnować z cytowania artykułów z gazet, w których pojawiają się wypowiedzi polityków Platformy Obywatelskiej. To nikogo nie interesuje. Zamiast tego - zdjęcia, konkretne propozycje, wpisy, które zostaną "zashare'owane". Dobrym rozwiązanim byłoby też linkowanie do innych profili na Youtube, Twitterze, Instagramie, by pobudzić na nich ruch. Na Facebooku muszą zaistnieć indywidualnie również posłowie, senatorowie, lokalni działacze. Także oni powinni dbać o regularne publikowanie postów, z rozsądkiem i rozwagą wdawać się w dyskusję z internautami.

Youtube. Kanał wygląda tak, jakby raz w tygodniu ktoś siadał przed komputerem i wrzucał zaległe filmy. Mało atrakcyjne, dużo "gadających głów", nieregularne - dlaczego nie pojawiają się codziennie? Niektóre filmy mają zaledwie kilkadziesiąt wyświetleń. Ponad 7 tys. zebrał spot z Ewą Kopacz. Należy iść tym tropem - mniej filmów z politykiem mówiącym do kamery, a więcej profesjonalnie zmontowanych"reklamówek", filmików ze spotkań z wyborcami, z interakcjami z ludźmi.

Komentowali: dr Sergiusz Trzeciak, politolog i autor książki "Wizerunek publiczny w internecie", Michał Lange, ekspert ds. mediów i Wojciech Igor Kopytek, specjalista ds. marketingu politycznego.

Więcej o:
Zobacz także
  • Podziel się