Kariera Marcina D., męża Marty Kaczyńskiej. Wzloty, upadki, klęska

Jolanta Korucu
24.08.2015 11:17
Choć wyleciał z jednej ze szkół, zakończył edukację z dyplomem prawnika. Od lat romansował z polityką, ale dopiero od ślubu z Martą Kaczyńską w 2007 roku chciał na dobre wżenić w polską scenę polityczną. Przeszkodziły mu buta, podejrzenie o prowadzenie szemranych interesów, rozpad małżeństwa
Marcin D. jest na prostej drodze do katastrofy życiowej - rozpisywały się media już w 2011 roku. Wtedy znany adwokat o mało nie został wydalony z zawodu za grożenie dziennikarzowi "Dziennika Bałtyckiego". Jakby pan do mnie przyszedł do kancelarii i poprosił o taki komentarz, to dostałby pan w dziób za takie pytanie i za czelność, że pan do mnie dzwoni. Niech pan się ode mnie odpier... - groził. Dziennikarze pomorskiej gazety zainteresowali się wtedy wspólnikiem adwokata, Jackiem M., który był podejrzewany o korupcję. W tym czasie, za pirackie wyczyny luksusowym BMW, adwokat stracił też prawo jazdy.

Debiutował jako 15-latek w kampanii prezydenckiej "Olka"

Marcin Oktawian D. jest synem znanego na Pomorzu działacza SLD Marka Dubienieckiego. Ojciec - jeszcze w podstawówce - zaraził go pasją do gry w bilard. I tak młody chłopak co weekend wyjeżdżał na rozrywki w Polsce, a w liceum grał już zawodowo. W szkole nie odnosił tak spektakularnych wyników, wagarował, miał kiepskie oceny, z jednej ze szkół wyleciał. A jednak już jako 15-latek brał udział w kampanii prezydenckiej Aleksandra Kwaśniewskiego. W 2006 roku ukończył studia prawnicze na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego. O karierze bilardzisty zapomniał.

Kobiety D.

Polityka - jak mówił - zawsze go pociągała. Mimo to wyborców nie potrafił do siebie przekonać. W 2002 roku, podczas startu z list SLD w wyborach samorządowych nie zebrał wymaganej liczby głosów. Na scenę polityczną się nie dostał jednak za kulisami związał się z Aleksandrą, córką Jerzego Kozdronia-Dubi z PO. W tym samym czasie dostał pracę w Powiślańskim Banku Spółdzielczym, z którym współpracował Jerzy Kozdroń. Pracę stracił w połowie 2005 roku, po rozstaniu z córką posła.

O tym rozstaniu nie było jednak głośno. Prawdziwy rozgłos przyniósł mu związek z prezydencką córką Martą Kaczyńską. W jednym z wywiadów w "Gali" wspominał: - Pamiętam, to było 10 grudnia 2006 roku. W ośrodku w Juracie Marta przedstawiła mnie rodzicom. Powiedzieli, że jeżeli jesteśmy szczęśliwi, to oni też. Siedzieliśmy po kolacji. Dochodziła 21. Było miło. I wtedy powiedziałem: "Jest jeszcze coś, panie prezydencie, co chciałbym panu zakomunikować. Pana córka jest w ciąży". Dobrze, że prezydent trzymał wtedy w ręku szklankę z wodą, bo przez chwilę nie mógł powietrza złapać". Para wzięła ślub cywilny w 2007 roku.

2010 rok miał być wielkim wejściem do polityki

Przygotował się do roli prezydenckiego zięcia. Jak napisał w tym czasie Newsweek: " Pod koniec 2009 roku pozbył się niektórych interesów. Wyszedł choćby ze spółki DDGS Chemical, którą założył z Jerzym Glasgallem oraz Robertem Drabą. Glasgall to były wojskowy, który zachował świetne kontakty w armii. W 1993 roku jego spółka jako pierwsza polska firma zdobyła kontrakty po interwencji w Iraku. D. pozbył się także udziałów w spółce Global Trading Solutions, którą zakładał wraz z obywatelem Rosji Yurim Lavrovskim".

Adwokat skupił się na polityce i w 2010 roku zaangażował się w kampanię prezydencką Jarosława Kaczyńskiego. Na dalszy plan zszedł fakt, że stryj nie pojawiał się na ślubie pary, a poglądy obu panów mocno się rozjeżdżały. Marcin skupił się jednak na kreowaniu wizerunku idealnej rodziny. To miało być jego wielkie wejście do polityki. Porażka prezesa PiS przekreśliła te plany.

Bywał i brylował

Od tego czasu Marcin D. przestał dbać o wizerunek mężczyzny idealnego. Jeśli bywał na stronach gazet to często w kontekście pirackiej jazdy samochodem. Skłócił się też z pomorskimi działaczami PiS. Posłance Jolancie Szczypińskiej doradził w liście, aby "włożyła różę w zęby i przespacerowała się po Słupsku z jakimś księdzem". Gdy sprawa została nagłośniona, zamiast przeprosić, stwierdził w jednym z wywiadów, że Szczypińska w PiS nic nie znaczy. Gdy posłanka stwierdziła, że jego zachowanie to "popis rzadkiego chamstwa", zagroził, że pozwie ją do sądu.

W styczniu 2014 roku D. złożył pozew o rozwód. Związał się z Katarzyną M, byłą żoną Artura Boruca. Oboje zostali zatrzymani w niedzielę przez CBA. W sumie zatrzymano pięć osób. Zatrzymania mają związek ze śledztwem dotyczącym wyłudzenia środków z PFRON. Chodzi o ponad 13 mln zł.

Zobacz także
  • Podziel się