"Jezus miał żonę!" Naukowcy przedstawiają kolejne dowody

mista
25.08.2015 14:17

"Ostatnia Wieczerza" Leonarda da Vinci (WIKIMEDIA COMMONS)

Badacze Columbia University ogłaszają, że są coraz bliżsi odnalezienia najbardziej poszukiwanej partnerki świata
Skrawek papirusu wielkości karty kredytowej (4 na 8 cm) zawiera tylko 8 linijek tekstu. Ale to wystarczy, by odkąd jego istnienie wyszło na światło dzienne, nie przestawał wzbudzać emocji.

Bibliści i historycy dowiedzieli się o nim w 2012 roku, gdy na jednej z konferencji naukowych w Rzymie zaprezentowała go prof. Karen King, amerykańska badaczka z Uniwersytetu Harvarda. Wywołał burzę właściwie przez jedną linijkę tekstu, która według niektórych może sugerować, że - wbrew temu co świat dziś myśli - Jezus nie żył w celibacie, ale miał żonę. Chodzi o sławne zdanie, które w skrócie brzmi: "Jezus rzekł im: moja żona...". Wielu doszukało się również dwuznaczności we fragmentach: "Maria jest warta..." oraz "...ona może stać się moim uczniem".

Tak czy inaczej znalezisko zostało ochrzczone "Ewangelią żony Jezusa" i zaczęło mieszać w poukładanych umysłach skutkując teoriami spiskowymi o związku Jezusa z najsławniejszą biblijną jawnogrzesznicą Marią Magdaleną.

Wielu z miejsca okrzyknęło znalezisko spreparowaną fałszywką, czemu w zeszłym roku zaprzeczyły wyniki badań specjalnie powołanego zespołu naukowców z Uniwersytetu Harvarda, Columbia i MiT. Biochemicy z pomocą elektrotechników dokładnie prześwietlili pismo i doszli do wniosku, że zostało wykonane między IV a IX wiekiem. Najprawdopodobniej jest to koptyjskie tłumaczenie tekstu datowanego na II wiek naszej ery. Wykluczenie nowożytnego pochodzenia pisma dla wielu stało się dowodem na to, że jego treść może być prawdziwa. Równocześnie pojawiły się jednak oczywiście głosy sceptyków, którzy całkiem przytomnie zaczęli sugerować, że w dawnych czasach też mogły zdarzać się osoby parające się fikcją literacką. I którym nie były obce przenośnie czy parabole.

Jednym z koronnych argumentów przeciw autentyczności rękopisu były zarzuty, że jego autorem jest anonimowa osoba, która popełniła już kilka podobnych "dzieł".

Okazuje się, że naukowcy wzięli sobie te sugestie do serca i zaczęli badać ruszyli z pracami, które mają to wykluczyć. Na podstawie porównań charakteru koptyjskiego pisma i składu chemicznego substancji użytej do sporządzenia rękopisu wykluczają, by znane falsyfikaty pochodzące z tamtego okresu i sławny fragment obrazoburczego papirusu miały wspólnego autora. - W naszych dotychczasowych badaniach udało nam się to wykluczyć - powiedział James Yardley, badacz Columbia University, serwisowi Live Science. Odmówił zdradzenia więcej szczegółów na temat wyników badań. Zapowiada jednak, że jego zespół wszystko opublikuje, gdy tylko prace zostaną zakończone.

Podpowiadamy dociekliwym naukowcom, że może nie powinni ograniczać się w swych poszukiwaniach tylko do Marii Magdaleny? W otoczeniu Jezusa zawsze przebywało wiele kobiet. W kolejce do "sprawdzenia" stoją. siostry Łazarza i sławna Samarytanka, którą Jezus poprosił przy studni: "Daj mi pić" (znamienne prawda?).

Więcej o: