Martyna rzuciła korporację i zaczęła naprawiać buty. Efekt? To trzeba zobaczyć!

Agata Piasecka
02.09.2015 11:01
Pracowała w agencji reklamowej i studiowała dziennikarstwo. Dziś Martyna Zastawna ma 24 lata, a jej usługi pokochali warszawiacy, którzy kochają swoje buty


Siedziba Wosh Wosh to niewielki lokal w pasażu handlowym Arkady pod mostem Poniatowskiego. W środku panuje minimalistyczny wystrój, a w oczy najbardziej rzuca się długa na prawie całą ścianę szafka z butami. Z ledwo zipiących adidasów potrafią tu zrobić cuda. Pewnie dlatego na renowację czeka się aż trzy tygodnie. - Kiedy rano oglądam odnowione buty, ogarnia mnie ogromna radość, że zdecydowałam się podjąć to ryzyko i założyć firmę - śmieje się Martyna. Liczyła na zdobycie może 10 klientów, a po dwóch miesiącach ma ich już tysiąc. Chętni na jej usługi przysyłają zniszczone buty nawet z Belgii.

Wosh Wosh to nie są typowe usługi szewskie.

- Nie, usługi szewskie to tylko dodatek. Zajmujemy się głównie czyszczeniem i renowacją butów. Choć trzeba przyznać, że czasem samo czyszczenie to już renowacja.

Skąd pomysł na taki biznes?

- Z życia. Sama miałam dużo butów, które chciałam wyczyścić, ale nie miałam na to ani czasu, ani umiejętności. Nie mogłam też znaleźć miejsca, które oferowałoby taką usługę. Byłam pewna, że istnieje coś takiego jak pralnia butów. Okazało się jednak, że nie ma. Postanowiłam więc sama się tego nauczyć.

W jaki sposób?

- Przez dwa miesiące każdy wieczór i weekend spędzałam na tym, żeby dowiedzieć się, jak czyści się i odnawia buty. Zrobiłam w Excelu tabelki z podziałem na rodzaje butów i próbowałam rozgryźć, co jak czyścić, czym malować. Okazało się, że w polskim internecie jest niewiele porad. Głównie takie ludowe, np. żeby czyścić buty suchym chlebem, a nie o to mi chodziło. Dużo informacji znalazłam z stronach amerykańskich, ale też indyjskich i kenijskich, gdzie odnawianie i personalizowanie butów jest popularne. Potem kupiłam najczęściej wymieniane w artykułach produkty do renowacji i zaczęłam sama próbować.

Na swoich butach?

- Oczywiście! Przecież nie wiedziałam, jaki będzie efekt końcowy. Potem zaczęłam trenować na butach chłopaka. A kiedy przyszłam do pracy w samodzielnie pomalowanych miętowych butach, znajomi zaczęli się sami zgłaszać.

Ile masz par butów?

- Pewnie koło stu. Nigdy nie udało mi się ich policzyć.

Długo dojrzewałaś do założenie biznesu?

- Nie, od momentu zainteresowania tematem do powstania Wosh Wosh minęły cztery miesiące. W tym czasie przeszłam kurs u szewca, więc wiem, jak wymienić fleki albo co to są zapiętki. Z samej renowacji nie ma jednak kursów, teraz to do mnie zgłaszają się chętni do pogłębienia tej wiedzy.

Minęły dwa miesiące i już nie jesteś jednoosobową firmą.

- Obecnie jest nas dziesięcioro, w tym dwie dziewczyny po malarstwie na ASP, które pomagają w renowacji i odnawianiu butów. Mamy też kuriera, który we czwartki rozwozi i zabiera buty. I wciąż szukamy nowych pracowników.

Ile butów już odnowiliście?

- Kilkaset par, ale złożonych zamówień jest już tysiąc.

Długo trzeba czekać na wykonanie usługi?

- To zależy od oczekiwań. Na czyszczenie czeka się około pięciu dni. A na renowację, która jest bardziej skomplikowana, około trzech tygodni, bo mamy bardzo dużo zleceń.

Jakie są najczęstsze zlecenia?

- Renowacja butów sportowych. Pewnie dlatego, że tylko my się tego podejmujmy. Szewcy nie przyjmują sportowego obuwia.

Jakie buty najczęściej przyjmujecie?

- Zazwyczaj te droższe, których cena kilkakrotnie przekracza wartość usługi. Cena nie jest jednak głównym wyznacznikiem. Najważniejsza jest historia, jaką opowiadają. Kiedy zaczynałam, słuchałam wielu opowieści. To ciekawe, jak bardzo bywamy zżyci z butami. Pewna pani przynosiła buty kupione jeszcze podczas stanu wojennego. Może nie są wiele warte, ale mają dla niej ogromną wartość sentymentalną. Są też buty ze ślubu albo trampki noszone na każdym koncercie. Była też para, w której klientka poszła na pielgrzymkę.

Zdarza się wam nie przyjąć zamówienia?

- Tak, bo czasem ludzie spodziewają się cudów. Nie naprawimy buta z rozklejoną, dziurawą podeszwą i wytartym zamszem. Czasem nie jesteśmy w stanie zreperować takich butów albo wiemy, że efekt nie będzie zadowalający. Raz mieliśmy sytuację, że farba nie przyjęła się na balernikach klientki i potem brudziły ręce.

Gdzie szukać Wosh Wosh?
CH Arkady
ul. Solec 81b lok. A23
Ceny wahają się od 9 zł za wypełnienie ubytków w podeszwie do ok. 149 zł za personalizacje (czyli czyszczenie, renowację i farbowanie). Cena zależy od stanu obuwia.

  • Podziel się