Była gwiazdą mediów społecznościowych. Ujawniła prawdę o internetowej sławie. Tylko po co?

Agata Piasecka
03.11.2015 13:57

instagram/essenaoneill

- Miałam wszystko, ale posiadanie wszystkiego w social mediach nie przekłada się na prawdziwe życie - mówi 19-letnia australijska gwiazda internetu Essena O'Neill i zachęca do odłączenia się od mediów społecznościowych. Ale nie do końca
Essena gwiazdą internetu została trzy lata temu. Jej bajeczne życie śledzili ludzie na całym świecie. Na Instagramie miała pół miliona obserwujących, 200 tys. subskrybentów na Youtubie, a jej Snapy oglądało 60 tys. osób.

Jak sama dziś mówi jej sukces w dużej mierze warunkowało jej uprzywilejowane, białe pochodzenie i geny. Była szczupłą, opaloną, blondynką z dużym uśmiechem i push upem. W wideo, które umieściła w sieci przyznała, że na kreowaniu swojego wizerunku w sieci, co stało się jej hobby, poświęcała 50 godzin tygodniowo. A mediami społecznościowymi zainteresowała się jako 12-latka, kiedy przeglądając idealnie upozowane zdjęcia szczęśliwych dziewczyn z internetu zapragnęła być jedną z nich. I wpadła w pułapkę kreowania swojego życia w sieci.

Samotność wśród lajków

Po trzech latach popularności Essena postanowiła zrezygnować z bycia gwiazdą internetu i kontraktu z duża agencją modelek, bo jak twierdzi nie była szczęśliwa, a wszystko co robiła było tylko iluzją tworzoną na potrzeby social mediów. Usunęła więc swojego Tumblra i Snapchata. A z Instagramu skasowała 2000 zdjęć. Te które pozostały, mają zmienione podpisy. Obok pięknego zdjęcia Esseny w białej sukni można przeczytać - "Nie zapłaciłam za tą sukienkę, wyglądanie ładnie na Instagramie zajęło mi niezliczona ilość ujęć, a w oficjalnym stroju czułam się samotna.". Z kolei pod zdjęciem w bikini można przeczytać - "Zajęło mi około stu zdjęć, zanim mój brzuch wyglądał dobrze. Niewiele jadłam tego dnia. Krzyczałam na moją młodszą siostrę i kazałam jej robić kolejne zdjęcia zanim nie znalazłam takiego, z którego byłam dumna."

Essena przyznała też ile zarabiała na swojej internetowej sławie. Za zdjęcie w konkretnej sukience albo z konkretnym produktem dostawała do 400 dol. australijskich (ok.1110 zł) do 2000 dol. australijskich (ok. 5550 zł).

Nic za darmo

Teraz w opublikowanym w sieci filmiku gwiazda zachęca by porzucić internet i zająć się prawdziwym życiem, które nie jest wykreowane na potrzeby mediów społecznościowych. Po tym wystąpieniu liczba osób obserwujących ją Instagamie wzrosła o kolejne 100 tys.

Odezwa nastolatki spotyka się też w większości z pozytywnym odbiorem. Niewiele osób zwróciło uwagę na to, że w wideo Essena reklamuje swoją nową stronę Lets Be Game Changers, na której mają się pojawiać dyskusje na temat zdrowia, weganizmu, ochrony środowiska, inspirujących książek, filmów i tematów do ogólnej dyskusji.

W filmie jak i na stronie Essena prosi o wsparcie finansowe strony, bo witryna ma być pozbawiona reklam. Przy rzucaniu internetu gwiazda sieci zapowiada również, że rozstaje się z Youtubem na rzecz konkurencyjnego Vimeo.

"Essena nabija nas w butelkę"

Olka Kaźmierczak, specjalista PR

Essena O'Neill to mistrzyni darmowego publicity. Jej "brawurowy" akt sprowadzający się do odcięcia się od Instagrama i YouTube'a na rzecz Vimeo i nowej strony internetowej wzbudził zainteresowanie mediów na całym świecie. Jako PR-owiec nie mogłabym marzyć o lepszym debiucie dla marki, niż pojawienie się w globalnych stacjach i tytułach, codziennie czytanych i oglądanych przez setki tysięcy widzów. Tylko czekam na premierę produktów sygnowanych nazwiskiem Esseny. Zresztą nastolatka już zapowiada serię e-booków i wydarzeń, jednocześnie zachęcając do wspierania jej działań donacjami. Krótko mówiąc - mamy nagrodzić finansowo Essenę za to, że przestała nas zasypywać reklamami, zmyła makijaż i wielkodusznie ograniczyła swoją obecność w mediach społecznościowych.

Dla nastolatek w wieku Esseny, taki zwrot w karierze popularnej blogerki, to coś zupełnie niespodziewanego i wiarygodnego. Z punktu widzenia PR-owca, katharsis Esseny to świetnie przemyślana akcja promocyjna, stawiająca w świetle jupiterów dziewczynkę, o której prawdopodobnie nigdy byśmy się nie dowiedzieli. Coming out Esseny, szczególnie, że odtąd dziewczyna będzie związana z popularnym ruchem eko, to nic innego, jak świetny pomysł na biznes. Tylko gratulować przedsiębiorczości i życzyć, by nie zżarły ją wyrzuty sumienia, że nabija swoje rówieśniczki w butelkę. W końcu wszyscy jesteśmy na sprzedaż. Tyle tylko, że jedni się do tego przyznają, inni nie.

"Social media to też praca"

Natalia Grytsuk, blogerka Glamourina

Faktycznie blogowanie zajmuje bardzo dużo czasu, a jedno zdjęcie wrzucone w social media jest wynikiem wielu godzin pracy, w tym przygotowania komponentów zdjęcia, tła, pomysłu i w końcu jego realizacji. Czasami zdarza mi się zrobić od 10 aż do 50 ujęć na Instagrama przed wybraniem jednego "najlepszego" zdjęcia. Kilka zdjęć do jednego posta na blogu wybieram spośród setki ujęć zrobionych na sesji zdjęciowej, która trwa kilka godzin. Dlatego tak ważnym jest lubić to co się robi, aby się w końcu nie załamać z powodu dużej ilości "roboty".

Wszystkie dziewczęta na Instagramie są uśmiechnięte i widzowi wydaje się, że zdjęcie było zrobione w ciągu kilku sekund - to są pozory. W rzeczywistości sesja z jedną sukienką może trwać kilka godzin, w dodatku później takie zdjęcia są poddawane obróbce, aby uzyskać perfekcyjny wizerunek. Nie ma w tym nic dziwnego, jak w każdej pracy, też tutaj trzeba zapracować, aby rezultat był satysfakcjonujący.