Panu Markowi wybuchł telefon. A Ty jaką masz baterię w komórce?

Tadeusz Płaczkiewicz
10.11.2015 10:13
Eksplozja odrzuciła płonącą baterię na podłogę. Szczęście w nieszczęściu, że nie spadła na pościel.

Eksplozja odrzuciła płonącą baterię na podłogę. Szczęście w nieszczęściu, że nie spadła na pościel. (fot. archiwum pana Marka)

To co się zdarzyło panu Markowi może być przestrogą dla wszystkich. Bateria w jego telefonie eksplodowała i spłonęła, niewiele brakowało, by doszło do tragedii. Mógł ucierpieć nie tylko właściciel telefonu, ale i wszyscy domownicy


Mogło dojść do tragedii - tak wyglądała spalona bateria. Zobacz
Intensywne używanie smartfona nie wpływa dobrze na jego"kondycję", ciągłe ładowywanie potrafi mocno nadszarpnąć kondycję akumulatorów, co skutkuje zmniejszeniem ich pojemności. Z takim właśnie problemem spotkał się pan Marek - bateria w jego Samsungu po ponad 9 miesiącach intensywnego używania zaczęła rozładowywać się bardzo szybko. - Gdy pojemność baterii stała się irytująca wybrałem się do najbliższego punktu z akcesoriami GSM i kupiłem nową, niestety nieoryginalną. Nie chciałem oszczędzać na zakupie zamiennika, po prostu w sklepie nie było nic innego - opowiada mężczyzna.

Obudziła go eksplozja

Nowy nabytek sprawował się dobrze - nie można powiedzieć, by się nagrzewał, czy w inny sposób dawał znać o sobie. - Wszystko było ok., bateria działała równie dobrze jak oryginał - podkreśla nabywca. Do czasu.

Pewnego dnia mężczyznę obudziła eksplozja. Zaspany i w szoku nie mógł na początku zorientować się, co właściwie się wydarzyło. Nieopodal jego łóżka coś płonęło, ogień zaczynał nadżerać podłogę. - Dopiero po chwili zorientowałem się, że wybuchł mój telefon - opowiada. Okazało się, że w smartfonie, który zawsze leżał na szafce tuż obok głowy właściciela wybuchła bateria i wyleciała wprost na podłogę. Niewiele brakowało, a mogłoby dojść do tragedii - gdyby wybuch skierował płonący akumulator na łóżko, mogłaby zająć się pościel.

Mogło dojść do tragedii

Równie niebezpiecznie byłoby, gdyby wybuch nastąpił podczas rozmowy. Eksplozja mogłaby poważnie uszkodzić twarz rozmówcy, może nawet doprowadzić do większej tragedii. Co ciekawe telefon w żaden sposób nie odczuł skutków wypadku. Siła wybuchu odrzuciła klapkę zasłaniającą baterię w jedną, a smartfona w drugą stronę.

- Baterię zgłosiłem jako produkt niebezpieczny do UOKiK-u. Kupiłem też nową, oczywiście oryginalną. Mam nadzieję, że ta historia będzie przestrogą dla innych, by nie kupowali niesprawdzonych towarów - zapewnia pechowy właściciel.

Przeczytaj także:
- Kot czy telefon? 54 proc. ludzi ocaliłoby smarftona, a nie zwierzaka
- Pamiętacie zniszczony obraz Jezusa? Pan Wiesław był lepszy...


Zobacz także
  • Podziel się