Rozkochuje w sobie, a potem okrada. "Przekonywał, że jest najwspanialsza na świecie"

Marcin Kozłowski
25.11.2015 20:27

pexels.com

Jest miły, czuły, przekonuje o swoim zainteresowaniu. Potem prosi o pożyczkę. Czar pryska, mężczyzna znika, a kobieta zostaje bez pieniędzy i ze złamanym sercem
Kraków. Październik 2015 r. Policja zatrzymuje 37-letniego mężczyznę. Krępy, mocno zbudowany, zadbany, podawał się za właściciela firmy windykacyjnej lub policjanta.

Swoje ofiary poznawał przez internet lub poprzez inne kobiety. Dzielił zainteresowanie między dwie kobiety, czasami próbując skłócić je ze sobą, wzbudzać zazdrość.

Jego "narzeczone" miały od dwudziestu do czterdziestu kilku lat. Łączyło je jedno - były po przejściach, rozwodzie, ciężkim rozstaniu, miały słabą psychikę i złą samoocenę. - Przekonywał każdą z nich, że jest najlepsza, najwspanialsza na świecie, zapewniał, że będzie z nimi do końca życia - mówi Katarzyna Cisło z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.

Po kilku tygodniach znajomości mężczyzna prosił kobiety o pożyczkę kilku lub kilkunastu tysięcy złotych, zakup drogich telefonów komórkowych lub podpisanie umów na abonamenty na telewizję cyfrową. Kiedy się zgadzały, mężczyzna tracił nimi zainteresowanie, przestawał być miły, a zamiast tego posuwał się do gróźb. - Kobiety najbardziej bolało, że zostały oszukane przez kogoś, komu zaufały - mówi Cisło. Mężczyzna może spędzić za kratkami nawet osiem lat.

W czerwcu świdniccy policjanci zatrzymali 25-latka, który od pięciu kobiet wyłudził ok. 15 tys. zł. 25 latek poznawał je na portalach internetowych, zyskiwał ich zaufanie i nawiązywał bliższą znajomość. W pewnym momencie prosił swoje znajome o pomoc, tłumacząc to np. pilną potrzebą zakupu auta. Nie miał zamiaru zwracać pożyczek.

To nie są odosobnione przypadki. Co kilka miesięcy media obiegają podobne historie. Wiele z nich jednak nie ujrzało i już nigdy nie ujrzy światła dziennego - oszukane kobiety wstydzą się swojej łatwowierności i nie zgłaszają się na policję.

- Oszust to osoba najczęściej bardzo inteligentna - komentuje Dariusz Loranty, były policjant kryminalny. - Przestępca na początku może pokazywać zaufanie do kobiety, daje jej swój portfel, kartę debetową. Jest otwarty, daje do zrozumienia, że pieniędzy mu nie brakuje. Dopiero potem tka misterny plan, prosi o pożyczkę, bo ma chwilowe kłopoty.

Może dziwić, jak łatwo kobiety dają się owinąć nowo poznanym mężczyznom wokół palca. - Jeżeli oszust jest w stanie dotrzeć do potrzeb danej kobiety, obdarować opieką, zrozumieniem, ona się w nim zakochuje. A osoby zakochane są w stanie zrobić wiele dla swojego partnera, bo krytyczne myślenie jest w tym pierwszym momencie mocno zaburzone. Pytania i wątpliwości pojawiają się wtedy, gdy opadają emocje - komentuje psycholog Igor Rotberg.

- W przypadku tego typu oszustw trudno znaleźć złotą radę. Nie można przecież mówić kobietom, by nie ufały mężczyznom i nie angażowały się w związek - mówi Katarzyna Cisło. Podobnego zdania jest Dariusz Loranty. - Musielibyśmy zabronić paniom zadawania się z nieznajomymi. Tylko z kim się zadawać, jeśli kobieta wciąż szuka miłości swojego życia? - pyta retorycznie były policjant.

- Każda nowo nawiązana relacja jest obarczona mniejszym lub większym ryzykiem. Dobrze jest jednak skonfrontować nowego partnera z przyjaciółmi, rodziną. Bliscy często widzą trochę więcej, niż widzimy my sami, i może podzielą się cennymi spostrzeżeniami - radzi Igor Rotberg.

Fałszywi "narzeczeni" nie zawsze jednak podejmują wyrafinowane gierki. Czasem zdarzają się po prostu pospolici złodzieje, którzy pod pozorem jednonocnej przygody lub nawiązania relacji wynoszą z domu biżuterię lub sprzęt elektroniczny. 37-letni Szymon Ł. wpadł w listopadzie w Warszawie po tym, jak podczas pierwszej wizyty w mieszkaniu ukradł pierścionek poznanej przez internet kobiety. Pierścionek był pamiątką po matce, miał wartość ok. 500 zł. - Pierścionek leżał na pralce. Mężczyzna pytał pół żartem pół serio, czy kobieta aby przypadkiem nie jest zaręczona. Dopytywał o pochodzenie pierścionka, tak jakby chciał wysondować jego wartość - mówi kom. Joanna Węgrzyniak z Komendy Rejonowej Policji Warszawa VII. - Kiedy pierścionek zniknął, Szymon Ł. dziwnie się tłumaczył, twierdził, że schował go dla żartu - dodaje Węgrzyniak. Jak się okazało, jego ofiara nie była pierwszą oszukaną przez niego kobietą.

Złodziej czasem szuka okazji nieco dłużej. 4 lata temu Jarosław P. po kilku miesiącach znajomości ukradł kamerę cyfrową mieszkance stolicy, którą poznał przez internet. Za zwrot sprzętu zażądał od niej 300 zł.

- Zaufanie z dużą dozą dystansu - to podstawowa zasada przy nawiązywaniu kontaktów. Dużą lekkomyślnością jest zapraszanie do domu kogoś, kogo tak naprawdę w ogóle nie znamy - mówi Joanna Węgrzyniak.